Powalone drzewa, zerwane dachy, zniszczone uprawy, uszkodzone nagrobki i zabytkowy park, który w ciągu kilku minut zmienił się w rumowisko. Poniedziałkowa nawałnica nie trwała długo. Jej skutki mieszkańcy powiatu ciechanowskiego będą jednak usuwać jeszcze przez wiele dni. Najmocniej żywioł uderzył w gminy Regimin i Opinogóra Górna, ale nie oszczędził także Ciechanowa i Gołymina-Ośrodka. Strażacy interweniowali ponad 200 razy. Do odbudowy zniszczonego parku w Opinogórze chce dołożyć się również Szkółka Szmit z Pęchcina.
W poniedziałek 10 sierpnia było zwyczajne sierpniowe lato. Potem niebo gwałtownie pociemniało, zerwał się wiatr, pojawił się grad. W ciągu kilkunastu minut drogi zostały zasypane gałęziami, drzewa padały na posesje i samochody, a na polach zboże i kukurydza położyły się pod naporem żywiołu.
Tydzień po przejściu burzy, w wielu miejscach trudno uwierzyć, że wszystko wydarzyło się tak szybko. Strażacy, żołnierze WOT, pracownicy samorządów i mieszkańcy wciąż usuwają skutki nawałnicy. Skala zniszczeń jest duża, a pełny bilans nadal nie jest znany.
Regimin. „To było jak Armagedon”
Jednym z miejsc, przez które żywioł przeszedł z największą siłą, była gmina Regimin. Szczególnie ucierpiały Lekowo, Klice, Kliczki, Mościce, Grzybowo i sam Regimin. To właśnie tam, jak mówi wójt Mariola Kołakowska, nastąpiło najmocniejsze uderzenie komórki burzowej.
- Cała burza nie trwała długo, bo około 15 minut, ale jest naprawdę bardzo dużo szkód - mówi wójt. - Były powalone drzewa, ludzie też byli w panice. Ten kwadrans wystarczył, aby w gminie odnotowano około 120 zgłoszeń dotyczących uszkodzeń budynków, dachów, elewacji i ogrodzeń. Około 40 dachów zostało zerwanych. Ucierpiały domy mieszkalne, budynki gospodarcze, garaże i budynki inwentarskie.
Od razu po przejściu nawałnicy rozpoczęła się walka ze skutkami żywiołu. Strażacy zabezpieczali dachy i udrażniali drogi. Gmina uruchomiła sztab kryzysowy, a komisje rozpoczęły szacowanie strat.
- Musieliśmy zmierzyć się z anomalią niespotykaną dotychczas w naszej gminie - podkreśla Mariola Kołakowska. Z rozmów z mieszkańcami, także tymi mającymi 70 czy 80 lat, wynika, że nie pamiętają oni sytuacji, w której jednocześnie zerwanych zostałoby około 40 dachów.
Żywioł nie oszczędził także cmentarza w Lekowie. Powyrywane z korzeniami drzewa uszkodziły nagrobki i pomniki, a alejki zostały zasypane konarami. W porządkowaniu nekropolii pomagali żołnierze 5. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej. Do gminy skierowano 31 żołnierzy wyposażonych w piły motorowe. Ale wiatr i drzewa to nie wszystko. W gminie spadł również grad, który uderzył w uprawy kukurydzy, buraków cukrowych i niezebranych jeszcze zbóż. Komisje szacują straty zarówno w budynkach, jak i w rolnictwie.
Klice. „Spojrzeliśmy na kukurydzę i już było po niej”
Na polach Jana Jackowskiego i jego syna Grzegorza w Klicach skutki nawałnicy widać z daleka. Emerytowany rolnik gospodaruje od dziesięcioleci. - Najpierw był taki huk pioruna, że myślałem, że wybuchła jakaś bomba. Gdy się uspokoiło pojechaliśmy obejrzeć straty w uprawach. Kukurydzę spojrzeliśmy, to już po kukurydzy. W jego gospodarstwie żywioł położył około 20 hektarów kukurydzy i ponad 8 hektarów żyta. Część zbóż udało się zebrać jeszcze przed nadejściem burzy. Rzepak, pszenica i owies zostały zebrane wcześniej. To, co pozostało na polach, nie miało już tyle szczęścia. Jackowski pokazuje również drzewa wyrwane z ziemi i powalone na pola. Niektóre z nich rosły tam od dziesięcioleci.

- Podejrzewam, że ta chmura szła po Łydyni. Złapała Klice, Kliczki, a Kątek już nie ruszyła. Dalej szła na Regimin, Targonie i Opinogórę - opowiada rolnik.
Dla gospodarzy problemem jest nie tylko to, co zostało zniszczone. Rolnik musi także odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobić z położonym zbożem, czy uda się je zebrać i czy będzie ono jeszcze przedstawiało jakąkolwiek wartość.

Opinogóra Górna. Park, który zmienił się nie do poznania
Nawałnica bardzo mocno doświadczyła również gminę Opinogóra Górna. Do urzędu wpłynęło 17 zgłoszeń dotyczących uszkodzeń budynków mieszkalnych oraz kilkanaście dotyczących budynków gospodarczych. Największe szkody odnotowano w Kołaczkowie, Czernicach i Pajewie Królewskim. Jednak najbardziej bolesny widok czekał w parku Muzeum Romantyzmu. Dziesiątki drzew zostały powalone lub połamane. Jedno z nich runęło na budynek dworku - uszkodzony został dach. Według wstępnych szacunków ucierpiało nawet 50 proc. drzewostanu parku, w tym drzewa będące pomnikami przyrody. Muzeum i park pozostają zamknięte do odwołania.
- Na dokładne oszacowanie strat jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie - powiedziała Monika Miłoboszewska-Salamon, dyrektor Muzeum Romantyzmu.

Przez miniony tydzień park był wielkim placem działań. Pracownicy muzeum wraz ze służbami usuwali powalone drzewa i konary oraz zabezpieczali miejsca, w których istniało zagrożenie dla ludzi i mienia. Do Opinogóry przyjechał także tzw. Pluton Wichura, w skład którego weszli strażacy PSP i OSP z powiatu pułtuskiego. Ich zadaniem była pomoc w uporządkowaniu szczególnie mocno zniszczonego zabytkowego parku.

Nawałnica przyniosła również przerwy w dostawach energii. W niektórych miejscach gminy prądu nie było jeszcze kilka dni później. Samorząd musiał zabezpieczyć stacje uzdatniania wody, podłączając agregaty prądotwórcze. Dzięki temu mieszkańcy nie zostali pozbawieni dostępu do wody i kanalizacji.
- Odnotowaliśmy 17 zgłoszeń dotyczących uszkodzeń budynków mieszkalnych oraz kilkanaście, jeśli chodzi o pomieszczenia gospodarcze. Największe szkody dotknęły mieszkańców Kołaczkowa, Czernic i Pajewa Królewskiego. Cały czas szacujemy straty – mówi Piotr Czyżyk, wójt gminy Opinogóra Górna.
Gołymin-Ośrodek. Żywioł uderzył także w infrastrukturę
Skutki nawałnicy odczuli również mieszkańcy gminy Gołymin-Ośrodek. Jednym z problemów były przerwy w dostawie wody. Przyczyną były zerwane linie energetyczne doprowadzające prąd do stacji uzdatniania.
W wielu miejscach powiatu mieszkańcy przez kolejne dni zmagali się także z przerwami w dostawie energii elektrycznej. Nawałnica uszkodziła linie energetyczne, a usuwanie awarii wymagało dotarcia do miejsc, w których powalone drzewa blokowały drogi i utrudniały dostęp ekipom.

Ciechanów. Drzewa spadały na samochody
Żywioł nie ominął również samego Ciechanowa. Jednym z najbardziej charakterystycznych zdarzeń było drzewo, które przy ulicy Sikorskiego przewróciło się na zaparkowany samochód. Strażacy usuwali także powalone drzewa i konary z ulic oraz terenów miejskich. W całym powiecie strażacy Państwowej Straży Pożarnej i jednostek ochotniczych pracowali praktycznie bez przerwy od poniedziałkowego wieczoru. Zgłoszenia dotyczyły przede wszystkim drzew blokujących drogi i uszkadzających samochody, ale także budynków mieszkalnych i gospodarczych.

- Odnotowaliśmy ponad 200 interwencji. W większości były to działania związane z usuwaniem drzew ze szlaków komunikacyjnych oraz z samochodów - przekazał kpt. Radosław Kilanowski, oficer prasowy PSP w Ciechanowie.
To właśnie strażacy byli jednymi z pierwszych, którzy ruszyli do mieszkańców. Kiedy jedni zabezpieczali zerwane dachy, inni przecinali drzewa leżące na drogach. Kolejne zastępy jeździły do uszkodzonych posesji, samochodów i budynków.
Teraz zaczyna się trudniejsza część
Sama burza trwała krótko. Usuwanie jej skutków potrwa znacznie dłużej. Samorządy powołały komisje, które objeżdżają teren i szacują straty. W Regiminie mieszkańcy mogą ubiegać się o różne formy pomocy, zależnie od rodzaju i procentowego rozmiaru szkód. Wnioski mają następnie trafić do wojewody. Powiat ciechanowski zdecydował również o przekazaniu 190 tys. zł na usuwanie skutków nawałnicy. Pieniądze trafią do najbardziej poszkodowanych gmin: Regimin i Opinogóra otrzyma po 80 tys. zł, a Gołymin-Ośrodek 30 tys. zł.
W Klicach na polach Jana Jackowskiego wciąż leży położone żyto i kukurydza. W Lekowie między nagrobkami nadal widać powalone drzewa. W Opinogórze pracownicy próbują przywrócić porządek w zabytkowym parku. W Regiminie komisje objeżdżają kolejne posesje, a mieszkańcy czekają na ocenę strat.
Żywioł potrzebował kilkunastu minut, żeby zostawić po sobie ślady widoczne na każdym kroku. Na ich usunięcie potrzeba będzie wielu dni, a w niektórych miejscach – znacznie więcej.
Szkółka Szmit oferuje pomoc w odbudowie parku w Opinogórze
Do odbudowy zniszczonego parku w Opinogórze chce dołożyć się również Szkółka Szmit z Pęchcina koło Ciechanowa. W piśmie skierowanym do dyrektor Muzeum Romantyzmu w Opinogórze firma zadeklarowała nieodpłatne przekazanie materiału roślinnego o wartości 100 tys. zł, który mógłby zostać wykorzystany do odtworzenia zniszczonych nasadzeń.
Szkółka zaoferowała także swoje wsparcie merytoryczne. Chodzi m.in. o ocenę stanu istniejącego drzewostanu i możliwości jego zachowania, przygotowanie nowych nasadzeń, dobór odpowiednich gatunków i odmian drzew oraz krzewów, a także pomoc w zaplanowaniu ich sadzenia i późniejszej pielęgnacji.





Komentarze obsługiwane przez CComment