Ostatnie, szalone dni karnawału zwane były kusymi dniami, kusakami, ostatkami, zapustami lub mięsopustem. Był to czas spotkań przepełnionych radością, swawolą, muzyką, śpiewami i tańcami do upadłego, ale przede wszystkim – tradycyjnie dni obfitego, tłustego jedzenia. Na wsi zazwyczaj nie było ono zbyt wyszukane – głównie kiełbasy, suto kraszone skwarkami kartofle i kasze, ociekające słoniną bigosy, słodkie pączki lub mniej pracowite pampuchy. W bogatszych domach szlacheckich pojawiały się też różne pieczenie i chruściki. Wszyscy jednak jedli do syta przed zbliżającym się długotrwałym postem.