Zamiast szampana – łopata. Ostatnie 48 godzin w powiecie działdowskim to walka z żywiołem, którą na razie przegrywamy. Zima obnażyła słabość lokalnej infrastruktury: tory są zablokowane, drogi zasypane, a w domach robi się zimno.
Wystarczyła jedna noc, by sparaliżować region. Najgorzej jest na kolei. Ciężki, mokry śnieg powalił drzewa na trasę Działdowo – Nidzica – Olsztyn.
-
Pociągi nie jadą. Pasażerowie utknęli na dworcach.
-
Komunikacja zastępcza to fikcja. Przewoźnicy podstawili autobusy, ale te utknęły w tych samych zaspach co osobówki.
Drogowa ruletka: 50 cm śniegu
Drogowcy przegrywają wyścig z niebem. Pługi jeżdżą, ale sypie szybciej, niż da się odgarniać. W rejonie Działdowa leży już pół metra śniegu. Pod błotem pośniegowym czai się lód. Policja ostrzega: to nie są warunki na przejażdżki. Rowy są pełne aut, których kierowcy przecenili swoje siły. Apel jest krótki: nie musisz – nie wyjeżdżaj.
Sylwester przy świeczkach i zimne kaloryfery
To największy dramat. Mokry śnieg zrywa linie energetyczne jak nitki. Tysiące gospodarstw weszło w Nowy Rok w ciemnościach. Brak prądu oznacza nie tylko brak światła. W wielu domach stanęły nowoczesne piece sterowane elektroniką. Ludzie marzną we własnych mieszkaniach. Energetycy pracują non-stop, ale dotarcie do uszkodzonych słupów na podmokłych polach i w lasach graniczy z cudem.
Strażacy: to jest orka
Dla straży pożarnej w Działdowie i okolicznych OSP nie było świętowania. Syreny wyły non stop. Strażacy usuwają z dróg i chodników setki powalonych drzew i konarów.
Prognozy nie dają nadziei – nadciąga kolejna fala śnieżyc. Jeśli służby nie udrożnią szlaków w ciągu doby, powiat czeka całkowity zawał komunikacyjny.





Komentarze obsługiwane przez CComment