Czyste boksy i pełne miski w Węgrowie. Tymczasem pod Mławą zdesperowane głodem sarny i lisy zaglądają ludziom w okna. Leśnicy apelują: dokarmiajcie, ale z głową.
Kontrola w przytulisku na plus
Urząd Miasta Mława uciął spekulacje dotyczące warunków, w jakich przebywają wyłapane w mieście czworonogi. Kontrola w Ośrodku Opieki nad Zwierzętami w Węgrowie wypadła pomyślnie. Obecnie przebywa tam 10 psów z Mławy. Są zaczipowane, zdrowe i gotowe do adopcji. W schronisku prężnie działa wolontariat, więc zwierzaki nie narzekają na brak ruchu czy pielęgnacji.
Głodny zwierz traci strach
Zima mocno docisnęła dziką faunę. Czytelnicy z gmin Lipowiec Kościelna i Dzierzgowo alarmują: jelenie, sarny i dziki podchodzą pod same płoty. – Widziałem liska, który za wszelką cenę próbował sforsować siatkę fermy drobiu – mówi mieszkaniec jednej z podmiejskich wsi.
Gruby śnieg odciął zwierzęta od naturalnych żerowisk. Fachowcy radzą, by wspierać koła łowieckie i leśników w dokarmianiu, ale pod żadnym pozorem nie wykładać marchwi czy siana przy domach. To przyzwyczaja zwierzynę do obecności ludzi, co bywa zgubne.
Wilki blisko zabudowań
W powiecie mławskim coraz częściej widać też wilki. Choć budzą strach, eksperci uspokajają – zdrowy wilk człowieka nie zaatakuje. Ofiarą drapieżników mogą paść jednak psy pozostawione bez nadzoru lub wałęsające się po polach. W lesie trwa brutalna walka o przetrwanie, a łoś czy sarna to dla watahy naturalny cel.
Rewolucyjna czujność przy karmniku
Nie zapominajmy o ptakach. Domowe karmniki przeżywają oblężenie wróbli, sikorek i gili. Pamiętajmy jednak, by serwować im ziarno, kasze i słoninę, a nie resztki z obiadu. Obserwacja skrzydlatych gości to świetna lekcja przyrody, o ile wystarczy nam cierpliwości – ich instynktowna czujność sprawia, że wystarczy ruch firanki, by „stołówka” błyskawicznie opustoszała.






Komentarze obsługiwane przez CComment