Są ludzie, których obecność tak mocno zrasta się z jakimś miejscem, że trudno wyobrazić je sobie bez nich. Przez dziesięciolecia Hanna Zarębska współtworzyła Miejski Dom Kultury w Mławie. Prowadziła zajęcia teatralne, pracowała z recytatorami, organizowała spotkania z poezją. Teraz przyszło napisać o niej w czasie przeszłym.
Zmarła emerytowana instruktorka, która znaczną część życia poświęciła mławskiej kulturze. Pozostały ślady jej pracy: przedstawienia, konkursy, widowiska, archiwalne fotografie. I ludzie, z którymi przez te wszystkie lata pracowała.
W 2016 roku, kiedy odbierała medal „Zasłużony dla Miasta Mława”, miała za sobą 44 lata pracy instruktorskiej. Czterdzieści cztery lata — jak wiele musiało się w nich zmieścić prób, rozmów, przygotowań i spotkań. Jak wiele dzieci dorosło w tym czasie, jak wielu młodych ludzi poszło własną drogą.
Podczas tamtej uroczystości Hanna Zarębska mówiła, że instruktor jest również pedagogiem, a nierzadko także terapeutą. Wiedziała, że człowiek przychodzący na zajęcia przynosi ze sobą znacznie więcej niż tekst do nauczenia. Dlatego sens swojej pracy widziała także w rozwijaniu umiejętności potrzebnych później w codziennym życiu. Teatr mógł stać się początkiem artystycznej drogi, ale mógł też pomóc komuś uwierzyć, że ma coś do powiedzenia.
Odbierając medal, pamiętała o współpracownikach. Także o tych, których publiczność zwykle nie widzi, choć bez ich wysiłku nie podniosłaby się żadna kurtyna.
„Jesteśmy jak naczynia połączone, czyli jedni bez drugich tak naprawdę nie potrafią i nie mogą istnieć” — mówiła.
Dziś te słowa poruszają szczególnie. W chwili osobistego wyróżnienia znalazła miejsce dla innych. Podziękowanie za własną pracę przyjęła w imieniu zespołu.
Ważną część jej działalności stanowiła opieka nad Grupą Rekonstrukcji Historycznej Ludności Cywilnej „Mława”. Przygotowywała uczestników widowisk, doradzała w sprawie strojów i charakteryzacji, koordynowała inscenizację nalotu bombowego na miasto. Pomagała przywracać pamięć o zwyczajnych mieszkańcach, których życie rozdarła wojna. Dzięki tej wspólnej pracy historia otrzymywała ludzką twarz.
Wspominając Hannę Zarębską, można wymieniać wydarzenia, daty i zasługi. Warto jednak zatrzymać się przy tym, jak sama rozumiała swój zawód: jako odpowiedzialność za drugiego człowieka. Za jego rozwój, odwagę, możliwość wyrażenia siebie.
Takiej pracy nie da się w pełni zapisać w kronice domu kultury. Część jej owoców pozostaje poza sceną — w czyjejś samodzielności, wrażliwości, w gotowości, by zabrać głos.
Hanna Zarębska przez dziesięciolecia pomagała ten głos odnajdywać. I właśnie za to należy jej się dziś szczególna pamięć.





Komentarze obsługiwane przez CComment