ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Babcie i dziadkowie

Sympatyczne, rodzinne święta znane jako Dzień Babci i Dzień Dziadka obchodzimy w końcówce stycznia. Dni te na dobre zadomowiły się w kalendarzu, chociaż ich historia sięga zaledwie kilkudziesięciu lat. W 1964 roku redakcja czasopisma „Kobieta i życie” niezobowiązująco zaproponowała pomysł wprowadzenia święta dedykowanego wszystkim babciom.

Początkowo idea nie znalazła oddźwięku. Rok później, w styczniu w Poznaniu gościła znakomita i sędziwa aktorka Mieczysława Ćwiklińska, która grała rolę babci w sztuce „Drzewa umierają stojąc” (nawiasem mówiąc, w tym samym roku grała w tejże sztuce w wypełnionym po brzegi kasynie na terenie ciechanowskich koszar). Artystka 1 stycznia 1965 roku ukończyła 86 lat. Aby uczcić aktorkę i jej rolę, po pierwszym akcie wręczono jej ogromny tort z napisem „Dla babci” dorabiając legendę, że właśnie 21 stycznia w Poznaniu obchodzi się to święto. Pomysł podchwycił warszawski „Express wieczorny”, ogłaszając dzień 21 stycznia Dniem Babci. I tak to się zaczęło, chociaż w pierwszych latach święto było mało popularne. 
Wkrótce zaczęto domagać się dnia dedykowanego dziadkom. Była propozycja, aby przypadało ono 30 maja, w dniu urodzin popularnego i sędziwego piosenkarza Mieczysława Fogga, ale zabrakło poparcia. Ostatecznie, w 1978 roku Dzień Dziadka oficjalnie wyznaczono na 22 stycznia. Dzień Babci i Dziadka nie jest świętem międzynarodowym, jak np. Dzień Kobiet. W niektórych krajach jest w ogóle nieznany, a w wielu obchodzony wspólnie – jako Dzień Dziadków.

Babcie i dziadkowie pełnili bardzo ważną rolę w tradycyjnej rodzinie wielopokoleniowej, a zwłaszcza opiekowali się wnukami oraz przekazywali tradycje i wiedzę.

Ale to nie wszystko, bo są to wyrazy wieloznaczne. Zwłaszcza niewiele jest w języku polskim słów mających tak różnorodne znaczenie, jak babka czy baba.

Babą była każda kobieta zamężna. Tak nazywano też kurę wysiadującą jaja lub kwokę z kurczętami, grubą sosnę w borze z miodną barcią, wiązkę grochowin owiniętą płachtą do zatykania czeluści w kominie, część kołowrotka, królową szachową czy rodzaj szczotki na długim kiju do omiatania pajęczyn. Babą był również okuty żelazem pień do wbijania pali, gatunek dużych gruszek wrześniowych, obrzędowy snop podczas żniw, ptak błotny, zniewieściały i tchórzliwy mężczyzna oraz niekształtny posąg kamienny z czasów pogańskich. Krupną babą nazywano skąpiradło, a w bajkach powszechnie występowały Baby-Jagi czy Baby-Jędze.

Słów kilka warto poświęcić babom wielkanocnym, znanym też jako babie kołacze. Często dodawano do ciasta nieco drogocennego szafranu, pięknie barwiącego ciasto i dającego delikatny aromat. Ponoć w przeszłości miewały najczęściej kształt zawoju tureckiego. Wypiekano je w formach miedzianych lub glinianych, rondlach czy po prostu w garnkach glinianych, które trzeba było rozbić, aby wyjąć upieczone ciasto. Były baby parzone, petynowe, muślinowe, migdałowe, z razowego chleba, trójkolorowe i inne, duże i mniejsze, a ich wysokość dochodziła podobno do dwóch stóp (czyli ok. 60 cm). Sam wypiek bab był niezwykłym obrzędem, pełnym ciszy, spokoju, dostojeństwa i koniecznie pozbawionym obecności mężczyzn.

Babkami były matka matki oraz ojca, a przynależny wnukom spadek po nich w dawnym prawie polskim nazywano babizną. Babką była także kobieta babiąca czyli akuszerka, drobny pieniądz zwany też szelągiem, małe kowadełko do ostrzenia kosy oraz różne rodzaje grzybów, w tym te które dzisiaj zwiemy podgrzybkami. Babką był pewien rodzaj najpowszechniej występujących roślin, cenionych w medycynie ludowej jako środek przeciwzapalny, w rozlicznych chorobach dróg oddechowych, układu pokarmowego oraz do okładania i gojenia ran. Babińcem z kolei nazywano kruchtę, przedsionek kościelny, w którym siadały żebrzące baby proszalne chroniąc się przed złą pogodą. Babim latem do dzisiaj nazywamy ciepły i pogodny czas jesienny. Od wyrazu baba wywodzi się wiele nazw wsi, miasteczek, rzek, gór i nazwisk. 

Różne były również dziady, chociaż ten termin odnosił się w największym stopniu do ludzi. Dzisiaj dziad jest potocznym, pejoratywnym określeniem zaniedbanego mężczyzny. Dawniej była wydzielona kategoria żebraków. Należący do nich dziady lub dziadkowie proszalni urzędowali najczęściej pod kościołem. Zbierali datki na utrzymanie – rzadko zdarzały się drobne pieniądze, a najczęściej były to ofiary w naturze – kawałek chleba, placka, słoniny, jajka. Dziadami mogli być miejscowi starcy, zazwyczaj nawet mieszkający kątem gdzieś przy kościele lub dziady kalwaryjskie – ci, którzy chodzili po różnych bliższych i dalszych odpustach lub wsiach, gdzie modlitwą i śpiewem wypraszali jałmużnę. Dawno temu istniał przesąd, według którego dla zapewnienia dziecku dobrobytu należało wziąć na rodziców chrzestnych ludzi ubogich, często dziady proszalne czy wszelkiej maści żebraków. 

Od najdawniejszych czasów z Kościołem związane były świeckie grupy zawodowe. Wśród nich ciekawą kategorię stanowili ludzie zwani dziadami albo dziadkami kościelnymi, cieszący się poważaniem i zaufaniem społecznym. Nie mieli oni nic wspólnego z urzędującymi pod kościołem dziadami proszalnymi. Jeszcze w końcu XIX wieku tak nazywano dzisiejszego kościelnego i zakrystiana. Określenie to w żaden sposób nie przynosiło ujmy, nie miało pejoratywnego znaczenia, ponieważ kościelny (podobnie jak zakrystian) był zazwyczaj starszym, uczciwym i porządnym człowiekiem. Bezpośrednio najczęściej zwracano się do niego per „dziadku”, co było formą grzeczną i oznaką szacunku, a oficjalne zwany był dziadem kościelnym. Dziad kościelny był stróżem kościoła – często to on otwierał kościół, dbał o porządek i czystość, zapalał świece, obcinał knoty, zbierał ogarki, zamiatał wokół świątyni, pomagał księdzu i organiście. Przy większych kościołach, jak chociażby przy ciechanowskiej farze, było zwykle co najmniej dwóch dziadów, a czasami i trzech. To właśnie oni bardzo często byli proszeni na świadków przy sporządzaniu aktów narodzin lub ślubu, oni też zgłaszali zgon kogoś z mieszkańców. 

Byli jeszcze ludzie zwani dziadami szpitalnymi czyli mieszkańcy dawnych szpitali, które były po prostu przytułkami zapewniającymi tylko kawałek dachu nad głową. Zapewne dlatego jeszcze nie tak dawno starsi ludzie tak bardzo bronili się przed pójściem do szpitala!

Szpitale takie – przytułki, noclegownie - były przy kościele niemal w każdym miasteczku, a często także we wsiach parafialnych. Na utrzymanie tego przybytku przeznaczana była część dochodów z ziemi przydzielonej kościołowi przez kolatorów ziemi Często na utrzymanie dziadów składali się wszyscy mieszkańcy miejscowości, ciężkie warunki życia zmuszały jednak owych pensjonariuszy do chwytania się dorywczych prac pomocniczych u gospodarzy lub do żebractwa.

Dziady uwiecznił Adam Mickiewicz. Były to przedchrześcijańskie obrzędy ku czci zmarłych przodków, w trakcie których palono ognie, ucztowano oraz zostawiano jadło i napoje dla dusz zmarłych. Na przełomie kwietnia i maja obchodzono dziady wiosenne, a na przełomie października i listopada – dziady jesienne. Część tych obrzędów pogańskich przejęły kościoły katolicki i prawosławny.

Współcześni dziadkowie są niepodobni do tych z przeszłości. Wszak każda epoka ma własny porządek i ład… 

Z okazji Dnia Babci i Dziadka dla wszystkich najlepsze życzenia!

Komentarze obsługiwane przez CComment