Jedno z najgłośniejszych filmowych wydarzeń ostatnich miesięcy – produkcja, która wstrząsnęła krytykami i widzami od Wenecji po shortlistę Oscarów, Europejską Akademią Filmową, krytykami przyznającymi Złote Globy i publicznością wielu festiwali filmowych.
To nie fabuła w klasycznym sensie, tylko porażające połączenie dramatu i dokumentu oparte na prawdziwych wydarzeniach. Film rekonstruuje ostatnią rozmowę telefonu alarmowego sześcioletniej Hind Rajab, uwięzionej pod izraelskim ostrzałem w Strefie Gazy. Przez 89 minut śledzimy desperacką próbę ratunku podjętą przez dyspozytorów Czerwonego Półksiężyca. Reżyserka podejmuje jednak radykalną decyzję artystyczną: zamiast epatować przemocą, stawia na autentyzm dźwięku. W kluczowych scenach aktorzy partnerują prawdziwemu, archiwalnemu głosowi Hind. To zabieg bolesny, wręcz graniczny, który wyrywa tę historię z ram publicystyki i nadaje jej wymiar antycznej tragedii.
To kino klaustrofobiczne, bolesne, ale też niezwykle precyzyjne w emocjonalnym oddaniu sytuacji, której statystyki nijak nie opiszą. Premiera miała miejsce w Konkursie Głównym 82. Festiwalu Filmowego w Wenecji, gdzie film zebrał rekordową, ponad 20-minutową owację. Nie była to jednak owacja dla widowiska, lecz dla odwagi zmierzenia się z tematem, który większość mediów woli sprowadzać do suchych komunikatów o liczbie ofiar. Wśród producentów znaleźli się m.in. Brad Pitt i Joaquin Phoenix – co tylko podkreśliło wagę projektu.

Hind Rajab i żołnierze izraelscy, którzy oddali w jej kierunku łącznie 335 kul. Grafika: BBC
„Głos Hind Rajab” nie jest łatwy w oglądaniu – to raczej film-świadectwo i moralne wezwanie do patrzenia. Nie ucieka od kontrowersji, ale też nie manipuluje tanią dramaturgią – stawia widza oko w oko z bezsilnością, aktem słuchania i pamięci.
Dla wielbicieli kina ambitnego – pozycja obowiązkowa.
Obejrzymy ten film na seansie Dyskusyjnego Klubu Filmowego Kina Łydynia w Ciechanowie w czwartek, 19 lutego br. o godz. 18.15.






Komentarze obsługiwane przez CComment