Łukasz Cichocki w październiku skończy 50 lat i jest niepełnosprawny od urodzenia. Od wielu lat mieszka w ciechanowskim DPS Kombatant.
Jego oknem na świat jest komputer, nogami wózek, a rękoma inni ludzie. Wierzy w Boga, kocha podróżować i pomaga innym. Stara się żyć pełnią życia i czerpać radość z dnia codziennego.
* Jesteś niepełnosprawny od urodzenia?
- Tak, od urodzenia. To wskutek mózgowego porażenia dziecięcego pozapiramidowego czterokończynowego.
* Od dawna mieszkasz w DPS?
- Jesienią minie 18 lat, jak tu mieszkam. Nie mógłbym mieszkać z sam z uwagi na moje ograniczenia.
Dzieciństwo też spędziłem w Ciechanowie. Nie było wówczas łatwo. Do 1985 roku mieszkałem w poniemieckim bloku, bez bieżącej wody i kanalizacji. Mama pracowała jako kadrowa. Potem przeniosła się do Płońska, gdzie dostała 3-pokojowe mieszkanie z kuchnią i łazienką. A ja od 1985 do 1993 przebywałem w Częstochowie, gdzie ukończyłem podstawówkę. Internat prowadziły siostry zakonne, tzw. Faustynki. Tam były dzieci z całego kraju. Nauczyłem się w tym miejscu wiele dobrego, ale i złego.
* Jak sobie radziłeś, jako dziecko i nastolatek. Z ograniczeniami, jakie niesie niepełnosprawność?
- Nie było to łatwe, a ciężkie i trudne. W tamtych latach była inna mentalność i postrzeganie niepełnosprawności. Te spojrzenia ludzi po prostu bardzo mnie wkurzały. Czasem pokazywałem im język na złość. Mimo wszystko moja mama wychodziła ze mną, gdzie tylko się dało.
Teraz z tą mentalnością ludzi i postrzeganiem osób niepełnosprawnych jest dużo lepiej, ale moim zdaniem do ideału jeszcze nam bardzo daleko.
* Twoi rówieśnicy biegali, jeździli na rowerze. Ty nie mogłeś tego robić. Byłeś wściekły na świat, że akurat ciebie to dotknęło?
- Tak, były takie momenty wściekłości, załamania…
* I jak sobie z tym radziłeś?
- Szczerze? Sam nie wiem. Może pomagała mi łaska Boża, której wtedy nie rozumiałem.
* Jesteś osobą wierzącą. Zawsze tak było?
- Różnie to bywało. Ale teraz moja wiara jest w miarę ugruntowana Odkryłem też swoje powołanie, pisanie o Bogu, jako o dobrym, nawet gdy tego nie rozumiemy.
* Więc co myślisz na temat tych wszystkich cierpień, które ludzi dotykają? O tylu przypadkach ciężko chorych dzieci. Gdzie w tym wszystkich jest Bóg? Dlaczego ktoś ma w życiu łatwiej, ktoś trudniej?
- Sądzę, że Bóg jako dobry Ojciec nigdy nie zsyła cierpienia na człowieka, jedynie może do niego dopuszczać. Cierpienie, choroby przyszły przez grzech człowieka i zawiść szatana, który namówił i wciąż namawia człowieka do grzechu. A gdzie jest Bóg? Właśnie w tych cierpieniach ludzi, to Bóg sam cierpi, w tych niewinnych dzieciach lub w osobach dorosłych. Po to, by w innych tzw. zdrowych ludziach obudzić dobro. Zobacz, co się dzieje, gdy ktoś zaczyna chorować i cierpieć? Od razu w innych budzą się pokłady dobra i miłości oraz chęć pomocy, a to jest przyczynek i okazja do zbawienia, bo tylko miłość zbawia i z niej będziemy rozliczani.
* Co twoim zdaniem znaczy żyć pełnią życia? Starasz się tak żyć?
- To znaczy łapać, wykorzystywać każdą okazję, jaka się nadarza. Staram się tak żyć, zachłanny jestem na więcej, lecz do tego potrzebni mi są otwarci ludzie, a także pieniądze. W ubiegłym roku, dzięki ludziom dobrej woli poleciałem do Włoch. Byłem w Rzymie, Watykanie, Neapolu, zobaczyłem Pompeje. Marzy mi się Ziemia Święta i zwiedzanie naszej Polski wzdłuż i wszerz. Tak, marzą mi się podróże. Małe i te duże. Chciałbym polecieć do USA, ale mam świadomość swoich ograniczeń.
Interesuje mnie więcej spraw. To teologia, Bóg, psychologia, przyroda, kobiety, szybkie dobre samochody i motocykle.
* Z jakimi barierami stykasz się teraz jako osoba niepełnosprawna. Co należałoby zmienić, usprawnić?
- Sądzę, że w Ciechanowie jest pod tym względem w miarę dobrze, choć niektóre chodniki, nawet te nowe pozostawiają wiele do życzenia. W niektórych miejscach brak jest podjazdów dla osób niepełnosprawnych, albo są głupio zrobione.
* Gdybyś to ty w Polsce podejmował decyzje, co byś zmienił, by osoby niepełnosprawne miały równy dostęp do wszystkiego?
- Tak uogólniając, uważam, że powinna być większa pomoc, szczególnie finansowa, dla osób potrzebujących wsparcia, leczenia, by nie musiały zbierać pieniędzy na taki cel. Najważniejsze jest działanie, a nie tylko mówienie o potrzebach osób niepełnosprawnych.
* Pomagasz innym. Teraz też zorganizowałeś zbiórkę na operację swojego kolegi? Dlaczego to robisz?
- Po prostu lubię, i chcę to robić. Zresztą spłacam dług dobra otrzymanego od innych ludzi. Dzięki wsparciu innych ja uzbierałem pieniądze na upragnioną pielgrzymkę do Włoch, na wózek elektryczny, mój i mojego przyjaciela.
* Internet to twoje okno na świat. Dużo spędzasz czasu w sieci. Twoim zdaniem to bardziej dobrodziejstwo czy przekleństwo naszych czasów?
- Trudno na to pytanie odpowiedzieć. To zależy od człowieka i od mądrego lub głupiego korzystania z tego co oferuje technologia.
* Już za kilka dni Wielkanoc. Co dla ciebie oznaczają te święta?
- To ważny dla mnie moment w roku. To przypomnienie mi, jak szalony jest mój Bóg miłości. Oddaje życie, abym ja mógł żyć teraz i potem na wieki. On nie tylko umarł ale i zmartwychwstał i żyje na wieki a ja – my, z Nim.
* A jak te święta spędzisz?
- Święta spędzam w kościele, w DPS przed komputerem, i jak się uda z rodziną, a na pewno z przyjacielem Grzegorzem, dla którego bardzo proszę o pomoc w zbiórce. I z góry za wsparcie dla niego dziękuję z całego serca.
* Co twoim zdaniem w życiu jest najważniejsze? Co dla ciebie jest najważniejsze? I czego chciałbyś życzyć innym ludziom?
- Dla mnie najważniejsza jest zdrowa, mądra, szczera i oddana miłość, najlepiej odwzajemniona. I tego życzę wszystkim na święta i na całe życie. Moja recepta na radość z życia to łapać i wykorzystywać chwile, które cię cieszą i dają szczęście. Tego też życzę innym.





Komentarze obsługiwane przez CComment