To nie jest kolejna łzawa opowieść z happy endem. Belgijska reżyserka Laura Wandel uderza w czuły punkt i demaskuje brutalną rzeczywistość systemu opieki, w którym bezduszne procedury zderzają się z desperacją matki.
Na polskie ekrany wszedł właśnie francusko-belgijski dramat "Dla dobra Adama". Wandel, znana widzom z głośnego i nagradzanego "Placu zabaw", tym razem wprowadza nas na zamknięty oddział pediatryczny. Pokazuje świat chronicznie niedofinansowany, w którym brakuje personelu, czasu i cierpliwości.
Zarys fabuły uderza od pierwszych minut. Czteroletni Adam trafia do szpitala z powodu skrajnego niedożywienia. Sąd decyduje o oddzieleniu dziecka od matki. Rebeka (w tej roli świetna, znana ze "Zdarzyło się", Anamaria Vartolomei) ignoruje jednak ograniczenia prawne i odmawia opuszczenia syna na krok. Chłopiec z kolei bez niej odmawia jedzenia. W samym środku tego dramatu staje Lucy (wybitna Léa Drucker) – doświadczona pielęgniarka, która stąpa po cienkim lodzie. Kobieta próbuje pogodzić twarde szpitalne regulaminy z chęcią realnej pomocy dziecku i jego zagubionej matce.
Wandel nie bawi się w tanie moralizatorstwo, nie ocenia i nie podsuwa widzom prostych odpowiedzi. Zamiast tego serwuje kino społeczne najwyższej próby. Film ma niemal dokumentalny sznyt i trzyma za gardło niczym rasowy thriller. Reżyserka stawia ostre pytania: czym tak naprawdę jest dobro dziecka? Kto ma prawo o nim decydować? I czy w zbiurokratyzowanym systemie opieki medycznej zostało jeszcze miejsce na zwykłą empatię?
To zaledwie 78 minut seansu, ale ładunek emocjonalny, który ze sobą niesie, zostaje w głowie na długo po wyjściu z kina.
Obejrzymy ten film w DKF-ie kina Łydynia w Ciechanowie już w czwartek, 26 lutego o godz. 18.45.





Komentarze obsługiwane przez CComment