Francuski film Emmanuela Courcola to przykład kina, które pozornie opiera się na prostym pomyśle, a w rzeczywistości precyzyjnie rozgrywa tematy tożsamości, klas społecznych i roli kultury w życiu człowieka.
Punktem wyjścia jest spotkanie dwóch braci, którzy przez całe życie funkcjonowali w zupełnie odmiennych światach. Jeden z nich to uznany dyrygent orkiestry symfonicznej, zanurzony w elitarnej kulturze i wielkich salach koncertowych. Drugi – muzyk amator, pracownik fizyczny, związany z lokalną orkiestrą dętą. Łączy ich biologia, dzieli niemal wszystko inne.
Courcol unika melodramatu. Zamiast łatwych emocji proponuje uważną obserwację relacji oraz subtelne napięcie między „wysoką” a „niską” kulturą. Muzyka nie jest tu ilustracją, lecz językiem porozumienia i polem konfliktu. Film konsekwentnie stawia pytanie, czy sztuka rzeczywiście należy do wybranych, czy raczej do tych, którzy traktują ją serio – niezależnie od pochodzenia.
Reżyser prowadzi narrację oszczędnie, z dużym wyczuciem rytmu i aktora. Szczególną uwagę zwraca chemia między Benjaminem Lavernhe’em a Pierre’em Lottinem, którzy nie grają symboli, lecz ludzi z krwi i kości. Humor pojawia się naturalnie, bez ironii i bez protekcjonalności wobec bohaterów.
„Wysokie i niskie tony” to kino środka, ale ambitne – dialogujące z tradycją francuskiego filmu społecznego, a jednocześnie bliskie widzowi. Film, który dobrze wybrzmi w dyskusji: o klasach, o dostępie do kultury, o tym, czy talent naprawdę wyrównuje szanse.
Zobaczymy go już we wtorek, 13 stycznia o godz. 18.00 na seansie Dyskusyjnego Klubu Filmowego w kinie Łydynia w Ciechanowie.





Komentarze obsługiwane przez CComment