ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Wiesław Chrzanowski: Dotrzymałem słowa

Dużo wielkich słów padło w kontekście oddania do użytku mostu przez rzekę Narew pomiędzy miejscowościami Nowe Łachy w gminie Rzewnie i Nowy Lubiel w gminie Rząśnik. I trudno się dziwić, kiedy mówimy o niecodziennej, ogromnej, bo wartej blisko 50 mln zł inwestycji, i to realizowanej nie przez krajowe, czy nawet regionalne szczeble władzy, a przez najmniejsze jednostki samorządowe. Mało tego, mówi się tu o inwestycji, na którą w regionie mieszkańcy czekają od pokoleń, co jeszcze bardziej podkreśla jej wagę. Jak to się stało, że się udało?

Zawsze musi być lider

Ano nie było łatwo i wymagało nie tylko znacznych środków finansowych, ale także niezwykłej współpracy. W realizację zadania inwestycyjnego zaangażowane były dwie gminy – Rzewnie i Rząśnik, dwa powiaty – makowski i wyszkowski oraz samorząd województwa, który sfinansował je w około 80 procentach. Na łączną kwotę ponad 48,3 mln zł złożyły się koncepcja i dokumentacja środowiskowa, dokumentacja projektowa, wykup gruntów, nadzór inżynierski oraz roboty budowlane, a realizacja inwestycji obejmowała okres dwóch lat. Rolę lidera projektu objęła gmina Rzewnie i jej wójt Wiesław Chrzanowski.

- Zawsze musi być lider – podkreśla wójt.  - Oprócz samej budowy i pozyskanych środków, ważne jest przejście przez cały proces dokumentacyjny, a to w dzisiejszych czasach wielkie wyzwanie. I tu niestety zawsze jeden człowiek musi wziąć tę odpowiedzialność, aby to zrealizować.

Wielkie przedsięwzięcie

Efekt tych starań jest imponujący. Jest to most o konstrukcji podwieszanej – przęsła podwieszone zostały za pomocą want do dwóch pylonów znajdujących się przy brzegu rzeki (jak mówi wójt, Żegluga postawiła warunki, aby nie było żadnej podpory w rzece). Całkowita długość konstrukcji wynosi 244 m, w tym blisko 150 m to tzw. ustrój sprężony, a ponad 94 m ustrój zespolony stalowo-betonowy. Całkowita długość dróg wraz z mostem to 596 m. Droga ma dwa 3-metrowe pasy ruchu oraz jeden ciąg pieszo-rowerowy o szerokości 3 m. Prace budowlane wykonywała firma Skanska SA, a nadzór inżynierski prowadziła firma ZBM SA z Warszawy.

Oprócz samej przeprawy, prace obejmowały także wykonanie dróg dojazdowych do mostu z włączeniem do dróg publicznych (ul. Narwiańskiej w m. Nowy Lubiel i drogi w m. Nowe Łachy), budowę kanalizacji deszczowej, zabezpieczenie sieci wodociągowej, zabezpieczenie i przebudowę istniejących sieci elektroenergetycznych (z uwagi na kolizję z inwestycją), budowę oświetlenia ulicznego w ciągu dróg dojazdowych i na moście, wykonanie iluminacji podświetlenia konstrukcji, budowę kanału technologicznego, przebudowę urządzeń teletechnicznych, urządzeń Orange i zabezpieczenie sieci, a także gospodarkę istniejącym drzewostanem i nasadzenia zastępcze. Prace wykonano niemal rok przed planowanym terminem.

Wizjoner

W związku z inwestycją wójt zbiera całe mnóstwo pochlebnych recenzji i to ze wszystkich stron politycznej sceny. Mówi się o „ojcu sukcesu”, a nawet „wójcie stulecia”. Wicestarosta Agnieszka Dąbrowska-Kot określiła go mianem wizjonera, lidera i wzoru samorządowca. Włodarz gminy zachowuje powściągliwość w ocenie tych słów, choć zna jednocześnie swoją wartość.

- Wszędzie, gdzie zarządzałem, podejmowałem wielkie wyzwania. Jak choćby w oświacie, którą zastałem tu w opłakanym stanie. Wymagała zupełnej przebudowy, do tego doszło wybudowanie przedszkola. Największym problemem w oświacie jest Karta Nauczyciela , która ogranicza rozwój oświaty. Ponadto zrealizowana została cała infrastruktura urzędnicza, wybudowaliśmy centrum kultury wraz z biblioteką. Myślę, że uda nam się wkrótce przyciągnąć także większy biznes. O ile urzędnicy znów czegoś nie zablokują, nastąpi to lada moment – mówi.

Nowe perspektywy

W rozwoju gminy z pewnością pomóc może przeprawa na Narwi. W ogólniejszym zakresie w założeniu na ona spowodować zwiększenie spójności komunikacyjnej w regionie północno-wschodniego Mazowsza, usprawniając komunikację i łącząc drogi krajowe nr 61, 60 oraz drogę ekspresową S8. Most połączył gminę Rzewnie w powiecie makowskim z gminą Rząśnik w powiecie wyszkowskim, co ma wpłynąć pozytywnie na poprawę konkurencyjności regionu, dostępności komunikacyjnej do wielu instytucji publicznych, podniesienie jakości i efektywności zadań świadczonych m.in. w ochronie zdrowia, edukacji czy administracji publicznej. Inwestycja powinna wpłynąć również znacząco na podniesienie bezpieczeństwa poprzez łatwiejszy dostęp do służb ratowniczych, poprawę stanu środowiska naturalnego, pobudzenie rozwoju społeczno-gospodarczego poprzez poprawę infrastruktury technicznej.

- Gmina Rzewnie była tak naprawdę odcięta, od Wyszkowa i dalej Warszawy. Dla przykładu po stronie Wyszkowa praktycznie nie ma bezrobocia, a u nas prawie 16%. Dojazd do Wyszkowa zajmował godzinę, teraz to będzie 20 minut. Nastąpi rozwój ekonomiczny - wymiany handlowej itd., jak również mamy tu aspekt społeczny, począwszy od połączenia parafii, po lepszy dostęp do wielu rzeczy. W ciągu pięciu lat ten rejon zmieni się znacznie – przekonuje wójt.

Spiritus movens

Stało się coś, w co mało kto wierzył. Nic więc dziwnego, że 21 sierpnia na otwarciu mostu zjawiło się mnóstwo mieszkańców i prominentnych gości, a przecięcia wstęgi dokonano wspólnie. Kto taki zjawił się na wydarzeniu, obok wójtów Wiesława Chrzanowskiego i Marka Leszczyńskiego oraz starostów Marzeny Dyl i Mirosława Augustyniaka? Choćby wiceminister kultury Bożena Żelazowska, posłowie Grzegorz Woźniak i Mariusz Popielarz, wicemarszałek Wiesław Raboszuk, wicewojewoda Robert Sitnik, przewodniczący sejmiku Ludwik Rakowski, czy członek zarządu Ewa Orzełowska. A wśród zarówno decydentów, jak i zwykłych mieszkańców, królowała jedna opinia, wyrażona zresztą owacyjną reakcją, kto jest największym spiritus movens całego tego zamieszania.

Nie da się ukryć, że most jest dumą wójta Wiesława Chrzanowskiego i jednocześnie dowodem na to, że nie rzuca on słów na wiatr.

- Już w trakcie kampanii obiecałem mieszkańcom, że doczekają się tej przeprawy – wspomina wójt. -  To kwestia historyczna – nawiązać można do historii parafii Różan, która sięga XI wieku i parafii Lubiel, która powstała w XVI wieku. Można powiedzieć, że od 1547 r. rozpoczął się w pewien sposób podział pomiędzy parafiami. Grunty były po obu stronach rzeki, dawniej przemierzano tę drogę łódkami, później był prom. Podjęliśmy z wójtem gminy Rząśnik decyzję, żeby ten most wpisać do programu „Mosty dla Regionów”. Niestety rządzący myśleli inaczej. Wtedy pojawił się mój się pomysł, aby wybudować most samorządowy. I zaczęły się rozmowy, najpierw dwie gminy, dwa powiaty, a w końcu z Urzędem Marszałkowskim. I dzięki temu udało się to spiąć. No i wziąłem na siebie tą realizację, przy dużym wsparciu gminy Rząśnik. I się udało. To co było nierealne, stało się. Wszystko, co mieszkańcom obiecałem w 2018 roku, zrealizowałem. A nawet więcej. Politycy i samorządowcy nie powinni okłamywać społeczeństwa. Ja tu przyszedłem, bo miałem pewne idee. Nie musiałem tego robić, miałem dobrą pracę w Warszawie. Ale obiecałem sobie, że odmienię losy tej gminy. Że będzie to jedna z bardziej prężnie rozwijających się gmin. I myślę, że do końca tej kadencji to wszystko zrealizuję.

W obliczu nowych wyzwań

Kurz po bitwie powoli opada, a w cieniu tej inwestycji życie toczy się własnym rytmem. Wszak prócz przeprawy mostowej, pozostaje mnóstwo innych, nie mniej ważnych zadań, które nie mogą czekać. Co takiego zatem w gminie piszczy?

- Cały czas realizujemy infrastrukturę wodociągową, asfaltową, doposażamy świetlice, normujemy prawnie część świetlic. Modernizujemy prawie 5 km dróg asfaltowych i projektujemy następne rejony. Udało nam się w ostatnim czasie wybudować 30 km wodociągu, a jeszcze nam została podobna infrastruktura do zrealizowania. Jeśli zaś chodzi o długofalową strategię, ważne jest przede wszystkim dokończenie planu ogólnego, którego nie uchwaliliśmy na czas – wymienia wójt.

Jak zaznacza, planu ogólnego nie udało się dokończyć z uwagi na biurokrację.

- W państwie polskim to biurokraci decydują o pewnych rzeczach i nie liczą się ze społeczeństwem. Tworzenie nie do końca zrozumiałych map zalewowych, gdzie ludzie żyją od ponad 300 lat i występują braki wody, poziom wód spadł o około półtora metra, a w ewidencji prawie ¼ gminy to teren zalewowy. Chciałbym zobaczyć tych urzędników odpowiedzialnych za nanoszenie terenów zalewowych i uzgadniających plan ogólny, by tu przyjechali i spotkali się z tymi ludźmi. Część tych terenów, oznaczonych jako zalewowe nawet podczas powodzi tysiąclecia nie były zalane – wskazuje wójt.

Jak widać, przed Wiesławem Chrzanowskim jeszcze niejedno wyzwanie, choć trudno będzie przebić coś tak spektakularnego, jak most na Narwi. Zdaje się jednak, że nie ma nawet takiej potrzeby, bo i po co? Jak mówił wójt Marek Leszczyński, ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów. A jak przekazywało makowskie starostwo, most to coś więcej, niż połączenie dwóch brzegów rzeki – to bliżej do siebie, dla mieszkańców, rodzin, przedsiębiorców i całych lokalnych społeczności. To realne połączenie ludzi, miejsc i możliwości. Czy istnieje potrzeba, by coś takiego przebijać? Pozostaje już tylko zwykła i konsekwentna praca dla społeczności, która choć może mniej medialna, z pewnością nie jest mniej ważna.

Czy jednak w świetle sukcesu, jakim jest przeprawa mostowa na Narwi, ambicje wójta sięgają wyżej, niż obecne stanowisko? Co po zakończeniu kadencji?

- To, co w gwiazdach zapisane. Czas pokaże... – kwituje Wiesław Chrzanowski.

Komentarze obsługiwane przez CComment