Książę Janusz I Starszy był władcą wybitnym. Kolonizował Mazowsze, a za jego czasów powstało wiele wsi, między innymi dzięki nadawaniu ziemi rycerstwu. Wspierał rozwój ekonomiczny swojego księstwa oraz osadnictwo. Rozbudowywał i przebudowywał swoje rezydencje, między innymi w Ciechanowie. Wybudował zamki m.in. w Wyszogrodzie, Makowie, Łomży, Ostrołęce i Nowym Mieście (gdzie powstała siedziba dworska o konstrukcji ziemno-drewnianej).
Porządkował kwestie prawne, wydawał liczne statuty. Jako książę był najwyższym sędzią, będąc przy tym bardzo wyrozumiałym człowiekiem. Gdy pewnej szlachciance wytoczono proces, że jako wdowa zaszła w ciążę, ta, broniąc się, przytoczyła pełne wsparcia słowa księcia, który powiedział do niej: „Czy to się, niebogo, tobie jednej przydarzyło?”.
Jego ulubione rezydencje to: Warszawa, Ciechanów, Czersk, Zakroczym, Wyszogród, Łomża i Nowe Miasto. Książę Janusz rządził na Mazowszu przez 56 lat, od 1373 r. do 1429 r. W jednym z dokumentów przy jego imieniu dopisano przydomek „Wielki”. W tym czasie nastąpił ogromny rozwój gospodarczy Mazowsza. Kiedy obejmował rządy na Mazowszu Wschodnim w 1373 r., prawa miejskie miało tylko sześć miejscowości. Odnowił i rozszerzył przywileje oraz lokował ponad 20 miast, w tym: Sochocin, Nasielsk, Zakroczym, Serock, Przasnysz, Wyszogród, Piaseczno oraz Nowe Miasto.
Czym była lokacja? W pierwszym znaczeniu było to założenie nowej osady, nadanie ziemi i stworzenie warunków do handlu. W drugim było to urbanistyczne przekształcenie osad – wytyczenie rynku i regularnej siatki ulic. Trzecia definicja to lokacja prawna: wyłączenie miasta z książęcego systemu administracyjnego i sądowniczego oraz oddanie samorządu i sądownictwa w ręce mieszczan.
Najstarsze lokacje to: Płock (1237 r.) i Ciechanów (1266 r.). Warszawę ulokowano przed 1300 rokiem. Książę Janusz Mazowiecki lokował Nowe Miasto przed 1388 rokiem. W 1420 r. nadał miejscowości prawa miejskie, nazwę „Nowe Miasto”, uregulował kwestię podatków i nadał herb z wizerunkiem św. Jana Chrzciciela, swojego patrona.
Nowe Miasto w nadaniu książęcym otrzymało 39 włók gruntów oraz lasy. Wyznaczone zostało miastu płacenie 8 florenów (zł) na koronację nowego króla. W razie wojny wyprawić miano wóz wojenny wspólnie z Sochocinem i Zakroczymiem. Ze względu na duże obciążenia wystarano się o przywilej, aby w miejsce wozu wysyłać dwóch uzbrojonych pachołków i cztery konie lub odpowiednią kwotę pieniędzy.
Miejscowość już wtedy słynna była z targów i jarmarków, którym sprzyjało dogodne położenie na skrzyżowaniu kilku najważniejszych na Mazowszu traktów, łączących sąsiednie powiaty. Stąd najbardziej charakterystyczny element miasta – rynek (w Nowym Mieście są dwa – Główny i Zielony). Zachował się też dawny układ wąskich ulic, dobrych dla pojedynczego wozu (ale już nie dla dwóch mijających się samochodów).
Miejscowość przechodziła różne koleje losu. Była stolicą powiatu i dekanatu, z czasem jednak, na skutek pożarów i wojen podupadała ekonomicznie, zmniejszała się ilość mieszkańców. Miejscowe społeczeństwo zdominowali osadnicy żydowscy. W czasie rozbiorów zaborcy zabierali kolejne przywileje, aż do roku 1869, kiedy Nowe Miasto utraciło prawa miejskie. Odzyskało je dopiero w 2022 roku.
… a co księżnej Barbarze
Książę Janusz lubił przebywać w Nowym Mieście. Tu rezydował też jego syn Bolesław z żoną Anną, ale nigdy nie objął on władzy, gdyż zmarł kilka lat przed ojcem. Gdy w 1429 r. odszedł książę Janusz, następcą został wnuk Bolesław IV. Niestety zmarł w wieku ok. 33 lat. Władzę w imieniu małoletnich synów objęła jego żona, Barbara.
Księżna Barbara była córką Aleksandra Włodzimierzowica zwanego Olelkiem, księcia kijowskiego, i Anastazji. Jej dziadek ze strony matki był księciem moskiewskim, a babcia córką słynnego Witolda, wielkiego księcia Litwy. Urodziła się w 1428/29 r. W wieku około trzynastu lat poślubiła Bolesława. Po śmierci męża, a następnie teściowej w 1454 r., objęła rządy regencyjne w Księstwie Warszawskim.
Była ambitną księżną – najechała miasto Rawę i chciała przyłączyć ją do księstwa, ale tamtejsi wielmożni się sprzeciwili. Niestety, księżna Barbara nie cieszyła się dużym autorytetem wśród poddanych. Byli i tacy, co wręcz manifestacyjnie lekceważyli jej władzę. Gdy pozwała Jana z Borza, ten odrzucił pozew, komentując: „niech was pies kąsa z tymi pozwami”. Zapłacił za to karę, ale sprawy o obrazę majestatu nie wytoczono. Broniła Księstwa Płockiego przed włączeniem do Korony oraz prawa sukcesji. Sądy stały jednak po stronie polskiego króla. Mimo wyroku część Księstwa Płockiego synowie Barbary włączyli do swojego księstwa. Z czasem Barbara przekazała władzę synom. Ostatnie lata spędziła w Nowym Mieście. Zmarła przed 13 lutego 1492 roku. W 2014 r. poświęcono jej epitafium przed wejściem do prezbiterium.
Trwała pamiątką po księżnej
Książęta mazowieccy pozostawili po sobie trwałe pamiątki: zamki (m.in. w Płocku i w Ciechanowie) oraz kościoły (m.in. w Nowym Mieście czy kościół św. Tekli w Ciechanowie). W średniowieczu kościoły stawiano często w miejscach dawnych kultów pogańskich. Tak stało się i w naszym przypadku, o czym świadczą odnajdywane na terenie, gdzie stoi plebania, pozostałości po cmentarzu pogańskim.
Na miejsce drewnianego kościoła, dzięki staraniom księżnej Barbary, w 1471 r. stanął obiekt murowany. Z kościoła podziemnym tunelem można było przejść do zamkowych piwnic. Żyją jeszcze ci, którzy widzieli fragment przejścia od kościoła w kierunku północnym (reszta była już wtedy zasypana). Jednak i ten fragment został z czasem zlikwidowany.
Kiedy będziecie państwo zwiedzać Nowe Miasto, ale także Ciechanów (farę), Płońsk (parafia św. Michała) czy Krajkowo, warto zwrócić uwagę na bardzo ciekawy sposób układania cegieł. Ściany są dekorowane za pomocą zendrówek (czyli cegieł wypalanych w wysokiej temperaturze, co nadawało im błyszczącą i ciemną powierzchnię), które tworzą romby. To klasyczny element wątku polskiego (gotyckiego).
Kamienie znajdujące się w murach nie są przypadkowe – każdy z nich coś symbolizuje. Niektóre są pamiątką po fundatorach, m.in. te w kształcie tarcz herbowych (widoczne na północnym i południowym murze). Według średniowiecznej demonologii miejscem bezpiecznym od otaczającego ludzi zła było wnętrze świątyni. Zło czaiło się wszędzie i kusiło człowieka. Stąd w murach kamienie w kształcie głowy jakiegoś zwierzęcia – konia lub węża, a może nawet szatana.
Na cegle w zachodniej zewnętrznej ścianie kościoła, przy wejściu głównym, widzimy wycięty (prawdopodobnie mieczem) zakonny krzyż równoramienny – symbol bożogrobców (rycerzy zakonnych), którzy być może mieli jakiś wpływ na budowę naszego kościoła…
Na południowej ścianie znajduje się cegła z łacińskim napisem: „Vincentis a blonie A.D. 1459”, czyli „Wincenty z Błonia w r. 1459”. Niektórzy utrzymują – jak pisze Stronczyński – że jest to właśnie nazwisko mularza, który stawiał kościół. Zdaje się to jednak być prostym napisem, jaki wielu ma zwyczaj kłaść w miejscach przez siebie zwiedzanych, albo też znakiem nagrobkowym świadczącym o pochowaniu ciała pod ścianą kościoła.
„Encyklopedia powszechna” z 1865 r. podaje, że patronem świątyni, obok Świętej Trójcy, był św. Jan Chrzciciel. Dalej czytamy dość dokładny opis: „Jest to gmach obszerny, zbudowany jak zwykle wielkim ołtarzem do wschodu; różni się on pod względem budowy od wielkiej liczby starożytnych kościołów tutejszej okolicy i więcej przypomina świątynie wielkopolskie, bowiem ma część kapłańską zwężoną i potrójną ścianą zakończoną. (…) Oddrzwia główne umieszczone są we wnęku zakończonym u góry dwoma regularnymi łukami. W podobnym wnęku umieszczone są jeszcze drzwi zakrystii wewnątrz kościoła, a i dolna część ścian bocznych w części kapłańskiej podobnież wnękami jest urozmaicona. Zniżenie głównej szczytowej ściany oraz całkowite jej przebudowanie w górnej połowie nie pozwala odgadnąć pierwotnego jej kształtu; zdaje się jednak, że była zębata i licznymi wnękami przyozdobiona, a wierzchołek jej zakończony jest żelaznym kogutkiem, tak jak to zwykle ma miejsce w najdawniejszych kościołach”.
Wciąż nieodkryty kościół
Ilekroć spaceruję wokół nowomiejskiego kościoła, patrzę na jego mury, na starodawne cegły, z których mówi do nas historia. Prawie zawsze odnajduję coś nowego. Na cegłach – jak podają źródła – widoczne były napisy, herby czy inne znaki. Czas zaciera te ślady. Często wydaje mi się, że coś odnalazłem; nie wiem jednak, czy sprawcą tych kształtów nie są czasem tylko czynniki atmosferyczne oraz siła autosugestii.
Na północnej stronie skarpy, znajdującej się po lewej stronie głównych drzwi, widzimy wyryty herb Kościesza – klejnot rodowy Miszewskich z Miszewa. Taki sam jeszcze w połowie XIX w. znajdował się w jednym z witraży w prezbiterium. Są też inne znaki, które bez wątpienia pozostawili nasi przodkowie. Są to dołki na cegłach – odciski palców tych, którzy je wyrabiali.
Ileż jeszcze tajemnic kryją mury naszego kościoła, ileż zagadek, których nie uda się rozwikłać, ileż pytań, na które nigdy nie poznamy odpowiedzi…


![Marszałek Sejmu spotkał się z mieszkańcami Makowa [ZDJĘCIA]](/images/powiaty/makow/wydarzenia/czarzasty%201.jpg#joomlaImage://local-images/powiaty/makow/wydarzenia/czarzasty 1.jpg?width=900&height=600)

![Hołd dla twórczości Adama Chełstowskiego [ZDJĘCIA]](/images/powiaty/makow/wydarzenia/chelst%201.jpg#joomlaImage://local-images/powiaty/makow/wydarzenia/chelst 1.jpg?width=900&height=600)
Komentarze obsługiwane przez CComment