I co ma do tego archeologia?
Chciałoby się zakrzyknąć gromko, ależ oczywiście! Cierpiąca biała dama, a w przypadku Ciechanowa - czarna, błąka się nocami w murach zamczyska.
Za książęcych czasów byłoby gdzie pomieścić nawet kilka księżniczek, bo przecież baszta wschodnia specjalnie do tego była przystosowana. Od parteru do pierwszego piętra urządzono specjalne pomieszczenie bez okien i drzwi, gdzie w ciemności i wilgoci siedzieli złoczyńcy, spuszczani tam na sznurze, a chleba i wody im nie dawano, no chyba, że mieli czym przekupić strażników.
Ale i za czasów starostów królewskich też było miejsce dla łotrzyków, bo jak wspomina lustracja (czyli spis inwentarza) z 1549 roku, w baszcie zachodniej były na pierwszym piętrze lochy dla ludzi występnych.
Ciekawostki z okrutnych czasów powiecie, ale księżniczka w wilgotnej baszcie, bez frykasów i obsługi zamknięta? To się nie godzi! A i okno musi być, żeby dzielny młodzian mógł się wspiąć i ową uratować. Wieża musi być! Bezwarunkowo!
No tak, ale żadne dokumenty historyczne dotyczące ciechanowskiego zamku, żadne lustracje (co prawda jest ich tylko cztery, i to niepełne) o wieży zamkowej nie wspominają, bo wieża, według nomenklatury sztuki wojennej, to osobny budynek czasami związany z murami obronnymi, lub wolnostojący a baszty (okrągłe, prostokątne oraz innych wymyślnych kształtów) są integralnie w kurtyny wmurowane.
Summa summarum nikt nigdy o wieży stojącej na zamku ciechanowskim nie pisał a nawet w legendach ona nie występowała. I tu wkracza PRZYPADEK, bo archeologia to w gruncie rzeczy poważna nauka, ale często bazująca na przypadkach, odkryciach nieoczekiwanych, rabusiach artefaktów z wyrzutami sumienia, itd. Chociaż w dzisiejszych czasach archeologia bardziej przypomina fizykę kwantową niż naukę humanistyczną, a nowe pokolenie archeologów najczęściej tworzy zespoły badawcze z udziałem całkiem niehumanistycznych praktyków.
Archeologia w osobie autora artykułu wkroczyła na zamek w 2003 roku, nieoczekiwanie za sprawą przypadku. Otóż wydawało się, że ciechanowski zamek jest zryty przez archeologów dokumentnie, wszak badali go już od połowy lat pięćdziesiątych a ostatnie prace zakończyły się w 1988 r. Było to w sumie 18 sezonów badawczych!
Tyle wysiłku, tyle starań a przypadek odmienił wszystko... Cała historia zamku musiała zostać napisana od nowa, albowiem w archeologii nigdy nic nie jest dane raz na zawsze. Prace badawcze, a co za tym idzie, sieć zakładanych wykopów były ściśle podporządkowane projektom architektonicznym. Były związane z odbudową (obecnie rewitalizacją) zamku i przystosowaniem go do ruchu turystycznego. W basztach miały powstać ekspozycje muzealne, a forma zabytku miała być tzw. trwałą ruiną (cokolwiek by to nie znaczyło!).
Już pierwsze badania architektoniczne i odnaleziona wzmianka o muratorze Niclosie, który rozliczał się z księciem Januszem I (zwanym Starszym) z prac na zamku w Ciechanowie i Liwie, datowana na lata dwudzieste XV wieku, narzuciła sztywną cezurę chronologiczną – zamek został zbudowany na tzw. surowym korzeniu w pierwszej ćwierci XV wieku, z inicjatywy wspomnianego księcia Janusza. Nie wchodząc w szczegóły, w pierwszej wersji rekonstrukcji faz rozwojowych obiektu, z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku – wyróżniono trzy fazy budowy i rozbudowy (1. poł XV– poł. XVI wieku), w drugiej z roku 2002 autorka pokusiła się o ostrożne poszerzenie chronologii – przed 1429 r., lata 30. XV wieku, lata 70. XV wieku i przełom XV/XVI wieku. W tej ostatniej fazie na dziedzińcu pojawia się przepiękny bruk, godny siedziby książęcej – trochę późno, bo biedny Janusz po błocie dziedzińca brodził i przeklinał architektów, którzy bzdury wymyślają.
Dalej było jeszcze gorzej, presji utytułowanych badaczy poddali się archeolodzy, którzy ochoczo wszystkie najstarsze warstwy datowali właśnie na 1. poł XV wieku, nie bacząc, że wiele zabytków (min, dwa miecze znalezione w fosie) pochodziły, najpóźniej(!), z drugiej połowy wieku XIV. A zachwytom nie było końca, gdy między kamieniami bruku znaleziono ołowianą plombę z herbem książęcym datowaną na pierwsza połowę XVI wieku co potwierdziło jego datowanie . A gdyby ktoś w XIX wieku zgubił pruskiego grajcara to bruk pochodziłby z tego okresu?
Fałszywa historia utrwaliła się w opracowaniach naukowych, leksykonach, katalogach i przewodnikach. Ale wszystko przebił Internet, bo tam piszą ci, "którzy się znają i wiedzą"…Piszę tu o historii zamku i o chcianych lub niechcianych fałszywkach, bo to istotne tło dla wieży na ciechanowskim zamku (co prawda bez księżniczki).
W 2003 r. w ramach praktycznego wykorzystania dziedzińca zamkowego do imprez plenerowych postanowiono zasypać tonami żwiru i piasku cokolwiek zdezelowany „zabytkowy” bruk, należało także udrożnić zamurowaną dotychczas bramę południową jako wyjście ewakuacyjne. Projekt zakładał obniżenie wejścia a to wiązało się z nadzorem archeologicznym. Konserwator kręcił nosem mówiąc, że tam wszystko zostało przebadane, ale uparłem się i założyłem pierwszy, po piętnastu latach wykop badawczy, na wprost bramy, na zewnątrz murów zamkowych.
Rewelacyjne odkrycia przyczółka mostowego, czy też ostrogi ochraniającej most otworzyło nowe spojrzenie na historię zamku. Zastosowanie metody dendrochronologicznej do datowania pali drewnianych i potężnych pięciometrowych dyli szalujących fosę przesunęło datowanie konstrukcji na koniec XIV wieku, a pokłosie sesji naukowej, po raz pierwszy, ukazało nietrafny obraz dotychczasowych ustaleń architektów i niestety archeologów. Gwoli ścisłości nie wszystkich, ale ich wątpliwości nie przebiły się wówczas przez obowiązującą doktrynę naukową.
Ważnym stwierdzeniem było udowodnienie, iż tzw. Dom Mały, czyli budynek posadowiony na dziedzińcu miedzy basztami nie jest „późnym budynkiem gospodarczym” a był budowany równolegle z murami obwodowymi budynkiem dla załogi zamku.
Kolejne badania w 2005 r. potwierdziły wyniki badań w 2003 r. Początek budowy zamku murowanego został potwierdzony na końcówkę lat 70. XIV wieku, a więc Janusz I, ale znacznie wcześniej niż zakładano dotychczas. Potwierdziły się fazy rozwoju tego gigantycznego założenia obronnego, ale z innymi datami a tym samym założenia projektu były inne.
Faza pierwsza: lata 70. XIV wieku – lata 20. XV wieku. Zamek o charakterze refugialnym, dający schronienie ludności miasta podczas uporczywych najazdów Litwinów. W połowie lat 80. XIV wieku najazdy litewskie ustają, natomiast pojawiają się na drugim brzegu Łydyni Krzyżacy (zastawienie Zawkrza w latach 1384–1399, 1407–1410). Zamek pełni rolę fortecy granicznej. Krzyżacy próbowali zamek zdobyć w 1409 i 1413 r. Zostali odparci gubiąc sprzęt wojskowy (miecze, topór, żelazna buławka), ale miato dokumentnie spalili.
Faza druga: od lat 30. XV wieku. Budowa rezydencji książęcej Janusza I.
Dalszych dziejów zamku nie będę omawiał. Nas interesuje sam początek, wieża i… dlaczego archeologia? Otóż podczas badań archeologicznych w 2007 r. związanych z rewitalizacją obiektu rozpoczęto odsłanianie zabytkowego bruku z piasku, żwiru i wcześniejszych nawarstwień (ręcznie, albowiem konserwator nie zgodził się na użycie sprzętu mechanicznego).

Pod warstwą piachu ukazała się twarda skorupa. Był to wynik działań poprzednich ekip budowlano-konserwatorskich. Zaczęliśmy odsłaniać przepiękny bruk z początków XIV wieku (nie z XVI!) w celu dokładnej dokumentacji. I nagle naszym oczom pokazała się wielka dziura owalnego kształtu. Rozpoczęliśmy ostrożne badania w tym miejscu. Pojawiły się kamienno-ceglane fundamenty jakiejś budowli usytuowanej prawie na wprost południowej bramy wjazdowej. Nasunęła mi się wówczas jedyna możliwa interpretacja tego faktu – wieża strażnicza o charakterze obronnym.

Jak wyglądał zamek w tym czasie (faza pierwsza). Olbrzymi, pusty dziedziniec mogący pomieścić ludzi, zwierzęta i dobytek. Bruku oczywiście jeszcze nie było. Nie było Domu Dużego czyli późniejszej rezydencji książęcej. W północno-zachodniej części zbudowano mały budynek o konstrukcji słupowej na cenne towary? Ślady jego odsłonięto podczas zdejmowania bruku w 2022 roku. Mury kurtynowe miały wysokość ponad siedmiu metrów, baszty były równe murom a Dom Mały chronił południową bramę. Do miasta prowadził ponad dwustumetrowy drewniany most przerzucony nad osiemnastometrową bagnistą fosą. Od północy zamek chroniło szerokie rozlewisko rzeki. Mury były dodatkowo chronione od zewnątrz glinianym wałem sześciometrowej szerokości wzmocnionym wysoką palisadą. Wjazd do zamku flankowało drewniane umocnienie zwane samborzem. Zamek praktycznie był nie do zdobycia.

W związku z niebezpiecznym sąsiadem (Krzyżacy) książę postanowił wzmocnić obronność zamku przez podwyższenie murów i wież do ok. 10 m (ślady tych działań są wciąż czytelne na murach i basztach zamkowych). Brak było jednak dobrego punktu obserwacyjnego na poczynania sąsiadów z północy. Stąd pomysł budowy wieży obronnej, na wzór zachodnioeuropejskich donżonów, jednak nie murowanej a drewnianej na kamiennej podmurówce. Drzwi znajdowały się na pierwszym piętrze, a więc wejście było utrudnione. W takiej wieży powinna znajdować się studnia, jako miejsce najbardziej chronione. Czy tak było? Tego się już nie dowiemy. Badanie wieży nie wchodziło w zakres ówczesnych prac. Miały one być kontynuowane przed przekładaniem bruku. W 2022 roku szalony pośpiech wykonawcy robót zamysł ten zniweczył a i konserwator niezbyt był przychylny dla archeologów. No cóż – inwestycja ponad wszystko, a wiedza to sprawa drugorzędna. A tak na marginesie. Studni na dziedzińcu zamkowym nigdy nie odnaleziono.
Zarys wieży miał być uczytelniony w przekładanym bruku, ale jakoś słabo go widać.
Książe Janusz I był świetnym gospodarzem i organizatorem. Przewidział rozbudowę zamku. Wyznaczono z góry miejsce budowy Domu Dużego, co widać po wystających cegłach mających powiązać mury ściany południowej domu z murem obronnych (wschodnim).
Po rozebraniu wieży pozostał kamienny fundament użyty być może jako obramowanie studni. Bruk położony później wyraźnie otulał nieistniejący cokół.

To tyle o wieży, legendarnej księżniczce, studni i zawiedzionym archeologu. A zamek książąt mazowieckich w Ciechanowie ma jeszcze niejedną tajemnicę, ot choćby szkielety znalezione w Domu Dużym. Nie wspomniałem także, że przed murowanym zamkiem istniał gród drewniany datowany na koniec XIII wieku. Ale to już zupełnie inna historia...
Marek Janusz Piotrowski
Archeolog







Komentarze obsługiwane przez CComment