Planowany wyjazd na Mazury miał być dla 27‑latki z powiatu płockiego i jej znajomych okazją do wspólnego wypoczynku. Zamiast tego w dniu wyjazdu grupa dowiedziała się, że domek zarezerwowany przez Internet w rzeczywistości nie został im wynajęty.
27‑latka wraz z partnerem i grupą znajomych planowała wyjazd na Mazury. Ponieważ większość znalezionych wcześniej ofert była już nieaktualna lub zajęta, zaczęła szukać noclegu na popularnej platformie ogłoszeniowej. W ten sposób trafiła na ofertę wynajmu domku w wybranej miejscowości. Skontaktowała się z numerem podanym w ogłoszeniu, a w odpowiedzi otrzymała informację, że właściciel oddzwoni. Niedługo później zadzwonił mężczyzna, który potwierdził aktualność oferty i szczegółowo opisał domek oraz atrakcje dostępne na miejscu. Rozmowa nie wzbudziła jej podejrzeń.
- Następnie przesłał na adres e‑mail kobiety ofertę, link do strony internetowej obiektu, potwierdzenie rezerwacji oraz instrukcję zameldowania. 27‑latka dopytywała o dodatkowo płatne atrakcje, m.in. jacuzzi i rowery. Mężczyzna zapewnił, że w ich przypadku są one wliczone w cenę. Zgodnie z przesłaną instrukcją koszt wynajmu za trzy noce wynosił 1800 zł, a rezerwacja wymagała wpłaty połowy tej kwoty. Partner kobiety wykonał przelew 900 zł na wskazany rachunek – informuje rzeczniczka płońskiej policji, nadkom. Kinga Drężek – Zmysłowska.
Przez pewien czas wszystko wyglądało prawidłowo. Sytuacja zmieniła się kilka dni przed wyjazdem, gdy kobieta próbowała ponownie wejść na stronę obiektu – link przestał działać. Zniknęło również ogłoszenie z platformy, na której znalazła ofertę. Początkowo uznała, że może to być chwilowa awaria. Wcześniej sprawdzała obiekt w innych źródłach, m.in. na mapach internetowych, i była przekonana, że miejsce istnieje.
W dniu rozpoczęcia pobytu napisała do mężczyzny z prośbą o przesłanie kodu do skrzynki z kluczami. Nie otrzymała odpowiedzi. Gdy grupa była już w drodze, próbowała zadzwonić – telefon nie odpowiadał, a skrzynka poczty głosowej była zapełniona. Wtedy zaczęła szukać w Internecie innych ogłoszeń dotyczących tego samego domku. Znalazła ofertę na innej stronie i zadzwoniła pod podany tam numer.
Odebrała kobieta, która była wyraźnie zaskoczona informacją o rezerwacji. Zapytała, czy 27‑latka wpłaciła zaliczkę. Gdy usłyszała, że tak – i że była to połowa ceny – natychmiast stwierdziła, że coś jest nie w porządku. Poinformowała rozmówczynię, że powinna zgłosić sprawę policji.
Wszystko wskazuje na to, że sprawca wykorzystał zdjęcia rzeczywiście istniejącego domku i stworzył fałszywą ofertę wynajmu. Posłużył się przygotowaną stroną internetową, przesłał potwierdzenie rezerwacji i instrukcję zameldowania, a następnie doprowadził pokrzywdzoną do wpłaty 900 zł. Dopiero kontakt z rzeczywistą osobą wynajmującą obiekt ujawnił, że rezerwacja nie istniała.
Policja przypomina, że atrakcyjna oferta noclegu oraz profesjonalnie przygotowana korespondencja nie gwarantują, że mamy do czynienia z uczciwym wynajmującym. Przed wpłatą pieniędzy warto skontaktować się bezpośrednio z właścicielem obiektu, sprawdzić opinie, dane kontaktowe oraz zweryfikować, czy oferta pochodzi od osoby uprawnionej do wynajmu.
- Szczególną ostrożność należy zachować wtedy, gdy rzekomy właściciel nalega na szybką wpłatę zaliczki, kontaktuje się wyłącznie przez komunikator lub telefon, a po dokonaniu rezerwacji przesyła linki i dane do płatności odbiegające od tych dostępnych na oficjalnych stronach obiektu – dodaje nadkom. Kinga Drężek – Zmysłowska.





Komentarze obsługiwane przez CComment