Były premier Mateusz Morawiecki spotkał się z mieszkańcami Mławy. Na sali MDK sypały się oskarżenia pod adresem obecnej koalicji, ale padły też niewygodne pytania do samego polityka. PiS nie ukrywa: to po takich objazdach w terenie powstanie program partii na wybory w 2027 roku.
Morawiecki przyjechał na północne Mazowsze na zaproszenie lokalnych struktur Prawa i Sprawiedliwości. Chociaż przywitały go brawa, polityk szybko przeszedł do ofensywy przeciwko gabinetowi Donalda Tuska. Zarzucił mu rządzenie oparte na kłamstwie i odcięcie mniejszych miast od państwowej kasy.
Co spadnie z pańskiego stołu
– Gdzie jest kwota wolna w wysokości 60 tysięcy złotych? Gdzie akademiki za złotówkę i stypendia? – punktował były premier. Wieszczył też potężny kryzys w ochronie zdrowia. Przypomniał, że dziura w budżecie NFZ zbliża się do 23 miliardów złotych, co już jesienią drastycznie uderzy w pacjentów i wydłuży kolejki do lekarzy.
Polityk zarzucił koalicji zamrożenie funduszy na lokalne drogi i infrastrukturę. – Warszawa czy Gdańsk będą się rozwijać. A miasta takie jak Mława, Ciechanów czy Żuromin dostaną coś tylko wtedy, jeśli spadnie z pańskiego stołu – stwierdził. Jego słowa natychmiast podchwycili obecni na spotkaniu byli starostowie – mławski Jerzy Rakowski i sierpecki Andrzej Cześnik, przypominając, że za czasów Zjednoczonej Prawicy regiony dostawały rekordowe dotacje.
Morawiecki uderzył też w stan państwowej kasy. Straszył rosnącym długiem publicznym, który według niego zaraz przebije 70 proc. PKB, i pytał retorycznie, gdzie podziały się pieniądze przy 270-miliardowym deficycie.
Zbrojenia na kredyt i ochrona polskiego złota
Sporo emocji wywołał wątek europejskiego programu zbrojeniowego SAFE. Morawiecki ostudził optymizm – zaznaczył, że to zwykła pożyczka bez bezzwrotnych grantów, obwarowana widzimisię brukselskich urzędników. Skrytykował brak w niej twardych gwarancji na rozwój polskiego przemysłu i tworzenie miejsc pracy. Jego zdaniem, bezpieczeństwo powinniśmy budować na ścisłej współpracy z USA, Czechami i krajami bałtyckimi oraz tworzyć „COP 2.0” – drugi Centralny Okręg Przemysłowy.
Kiedy z sali padło pytanie o to, co stanie się z polskim złotem (ponad 700 ton rezerw) po odejściu prezesa NBP Adama Glapińskiego w 2028 roku, Morawiecki uciął krótko: żeby uchronić ten majątek, PiS musi wygrać najbliższe wybory.
„Pan kłamie” i ironia na dachu
Nie zabrakło ostrych zgrzytów. Jeden z uczestników spotkania wprost zaatakował polityka. – Pan ma nieczyste sumienie, pan kłamie. Deszcz pada, to winien jest Tusk – rzucił mężczyzna, wypominając Morawieckiemu dawne interesy z czasów wrocławskich.
Były premier odbijał piłeczkę, podkreślając, że jego jedyne zarzuty dotyczą organizacji tzw. wyborów kopertowych w czasie pandemii. Tłumaczył to koniecznością zachowania ciągłości władzy i przypomniał, że podobne głosowania bezpiecznie przeprowadzono wtedy w USA czy Korei Południowej. – Posługujmy się argumentami, a nie propagandą – zaapelował.
Samo miejsce spotkania miało dość ironiczny wymiar. Impreza odbyła się w nowej sali „Na dachu” Miejskiego Domu Kultury – przestrzeni oddanej do użytku w ramach potężnej modernizacji całego obiektu, wartej prawie 30 milionów złotych i w dużej mierze sfinansowanej ze źródeł zewnętrznych. Zanim polityk dotarł do Mławy, zahaczył jeszcze o Wiśniewo. Miejsce wybrano nieprzypadkowo – to właśnie w tej gminie lokalna drogówka kilka lat temu zdjęła nogę z gazu Donaldowi Tuskowi, zatrzymując mu prawo jazdy za piractwo drogowe.






Komentarze obsługiwane przez CComment