Burza rozpętała się po oświadczeniu dyrektora płońskiego szpitala, który ogłosił, że ratownicy kontraktowi odrzucili propozycję przedłużenia współpracy na kolejny rok, domagając się wyższych stawek. Ratownicy mediom przedstawili inne stanowisko – twierdząc, że to dyrekcja nie chce z nimi rozmawiać. Najważniejsze, że kryzys udało się na obecną chwilę zażegnać i obsada karetek pogotowia będzie zapewniona.
Oświadczenie dyrektora
W przesłanym mediom komunikacie dyrektor płońskiego szpitala, Robert Makówka informował, że wszyscy ratownicy medyczni kontraktowi odrzucili propozycję przedłużenia współpracy na kolejny rok i rozpoczęcia rozmów o podwyżkach wynagrodzeń w sierpniu, po ogłoszeniu przez Narodowy Fundusz Zdrowia zasad finansowania i po ocenie rzeczywistych możliwości finansowych szpitala.
- Ich oczekiwania finansowe odpowiadają najwyższym stawkom spotykanym w pojedynczych placówkach w Polsce i znacząco przekraczają możliwości finansowe naszego szpitala. Nie mogę podejmować decyzji, które zagrażałyby stabilności funkcjonowania publicznego szpitala tylko dlatego, że ktoś oczekuje natychmiastowego spełnienia swoich żądań – stwierdził dyrektor w oświadczeniu.
Obecnie płońscy ratownicy na kontraktach mają stawkę 76 zł brutto za godzinę. Dyrektor w oświadczeniu zauważał, że jeśli obecne stanowisko ratowników kontraktowych nie ulegnie zmianie, od 1 sierpnia szpital będzie w stanie zabezpieczyć jedynie jeden z pięciu zespołów ratownictwa medycznego.
- Na tym tle szczególnie warto podkreślić postawę lekarzy SPZZOZ w Płońsku. W czasie, gdy ratownicy kontraktowi uzależnili dalszą współpracę od natychmiastowego spełnienia oczekiwań finansowych, lekarze zgodzili się przedłużyć swoje umowy na kolejne 12 miesięcy bez podwyżek wynagrodzeń. Pokazali, że odpowiedzialność za pacjentów, stabilność funkcjonowania szpitala i dobro mieszkańców są dla nich wartościami ważniejszymi niż doraźny interes finansowy. To mieszkańcy najlepiej ocenią, która z tych postaw bardziej odpowiada misji wykonywania zawodu medycznego – stwierdza dyrektor.
Dodajmy, że w udostępnionym mediom piśmie do ratowników medycznych z 30 lipca dyrektor deklaruje przedłużenie współpracy o kolejne 12 miesięcy, i to, że w sierpniu podejmie rozmowy dotyczące ewentualnej zmiany stawek wynagrodzenia za godzinę pracy. Rozmowy te, jak stwierdził dyrektor, będą mogły rozpocząć się po przedstawieniu przez Narodowy Fundusz Zdrowia ostatecznych zasad zwiększenia finansowania świadczeń i po dokonaniu rzetelnej oceny rzeczywistych możliwości finansowych szpitala.
Dyrektor podkreślił również, iż propozycja podpisania umów jedynie na miesiąc, maksymalnie dwa miesiące, odbiera jako wyraz braku zaufania do dyrekcji, a także osobiście do niego.
Dyrektor: kilka osób eskaluje napięcie
- Wydałem oświadczenie, by poinformować o zagrożeniu, że z dniem 1 sierpnia będziemy w stanie zabezpieczyć obsadę 1 z 5 naszych karetek, ponieważ ratownicy odmawiają przedłużenia kontraktów na 12 miesięcy, mimo mojej pisemnej deklaracji, że gdy NFZ przedstawi warunki finansowania na II półrocze br, podejmę rozmowy o stawkach - mówił w piątek, 31 lipca dziennikarzom dyrektor szpitala Robert Makówka.
Powiedział też, iż w Płońsku stawka wynosi 76 zł za godzinę, w Płocku było to 78 zł, a np. w Żurominie 72, a wzrosty stawek są przez dyrektorów planowane są na poziomie 7 zł.
- Myślę, że jest kilka osób, które chcą popsuć dobrą atmosferę, która jest w firmie, dla których pieniądz jest najważniejszy. Owszem, jest bardzo ważny, ale nie zapominajmy, że jest to praca, w której powinny się liczyć również inne względy – powiedział dziennikarzom, dodając, że nie można porównywać stawek płońskich np. do warszawskich na poziomie 98 zł za godzinę, bo jest tam kilkukrotnie więcej pracy niż w powiatach.
Dyrektor mówił, że odejście 34 kontraktowych ratowników oznaczałoby paraliż dla szpitala, ale nie można pozwolić na takie postawy.
- Jestem przekonany że większość ratowników ma inne zdanie, natomiast są kierowani przez kilka osób, by eskalować napięcie – uważa Robert Makówka.
Dyrektor, pytany przez dziennikarzy, mówił również o kontrakcie na ratownictwo.
- Środki na ratownictwo trafiają na konto SP ZZOZ , w związku z powyższym należy spojrzeć na to całościowo. Środki przekazywane na ratownictwo nie trafiają tylko na ratownictwo, tak samo jak środki na internę nie trafiają tylko na internę, bo gdyby tak było, musielibyśmy zamknąć niektóre oddziały, które są na minusie – powiedział dyrektor płońskiego szpitala.
Ratownicy: brakuje dialogu
- Chcielibyśmy się odnieść do oświadczenia w mediach, które bardzo oczerniło ratowników, w którym było szereg nieprawdy, szereg półprawd, i zostało to zrobione w celu wywarcia bardzo silnej presji na opinię publiczną i na naszą grupę zawodową – mówił jeden z płońskich ratowników, dodając, iż dyrektor wydał oświadczenie, usiłując ich zmusić do podpisania aneksu na 12 miesięcy. - Chcemy podpisać aneksy na miesiąc, dając dyrekcji dodatkowy czas na zastanowienie, policzenie, na rozmowy. Dotychczas nie było żadnych rozmów, dyrektor stwierdził autorytarnie, że może przedłużyć umowy na 12 miesięcy na dotychczasowych stawkach, które są najniższe w regionie. Oczekujemy stawek średnich w odniesieniu do okolicznych dysponentów, a nie górnych. Gotowe rozwiązanie leży na stole i nie widzimy ze strony dyrektora dobrej woli i czystych intencji, co mogliśmy zauważyć w tym oświadczeniu. Nie wskazaliśmy konkretnej kwoty, chcieliśmy rozmawiać, tych rozmów nie było.
Ratownicy podkreślają, że ich praca nie polega na ilości wyjazdów, stawka jest za godzinę wyczekiwania, niezależnie od tego, czy czekają, sprzątają karetkę czy ratują ludzkie życie. Argumentują, że prowadzą jednoosobowe działalności, płacą składki ZUS, podatki, finansują szkolenia i służbowe stroje, a ze strony dyrekcji zabrakło dialogu.
Piątkowe porozumienie
W piątek, 31 lipca ratownicy zdecydowali się na rozmowę ze starostą Arturem Adamskim, przekazując mu swoje stanowisko w sprawie oświadczenia dyrekcji płońskiego szpitala, z którym się nie zgadzają. Niedługo później spotkali się z dyrektorem SP ZZOZ, Robertem Makówką. Dobra wiadomość jest taka, że osiągnięto porozumienie
- Pomimo różnicy stanowisk w wielu kwestiach rozmowy zakończyły się osiągnięciem porozumienia, którego nadrzędnym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańców powiatu płońskiego oraz zachowanie ciągłości udzielania świadczeń z zakresu Państwowego Ratownictwa Medycznego – poinformował w piątkowe popołudnie dyrektor szpitala w przesłanym mediom komunikacie. - Ustalono, że ratownicy medyczni będą nadal zabezpieczać obsadę zespołów ratownictwa medycznego, dzięki czemu od dnia 1 sierpnia funkcjonowanie wszystkich zespołów pozostaje niezagrożone. Strony uzgodniły również, że zostaną podpisane nowe umowy, natomiast szczegółowe warunki dalszej współpracy, w tym kwestie dotyczące wynagrodzeń oraz pozostałych zapisów umownych, będą przedmiotem dalszych negocjacji prowadzonych w sierpniu, po przedstawieniu przez Narodowy Fundusz Zdrowia ostatecznych zasad finansowania świadczeń oraz po analizie możliwości finansowych szpitala jako całości. Dziękuję ratownikom medycznym za gotowość do podjęcia dialogu oraz wypracowania rozwiązania, które pozwala zapewnić mieszkańcom naszego regionu nieprzerwany dostęp do świadczeń ratownictwa medycznego. Wierzę, że dalsze rozmowy będą przebiegały z poszanowaniem wzajemnych argumentów i doprowadzą do wypracowania trwałego porozumienia (…)”.






Komentarze obsługiwane przez CComment