ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Postacie w drewnie zaklęte. Opowieść o Janie Żabowskim

Fot. Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta im. M. Krysiak w Płońsku

Drewniane postacie zaczął tworzyć dopiero na emeryturze, a rzeźba stała się radością jego starości. Wcześniej imał się różnych zajęć. Pracował w warszawskiej piekarni i na mazowieckiej roli. Był kołodziejem – mistrzem kołodziejstwa, urzędnikiem, nauczycielem. To opowieść o Janie Żabowskim, pochodzącym z Mystkowa płońskim rzeźbiarzu, który znał wszystkie tajemnice drewna.

Szukał swojej drogi…

Jan Żabowski urodził się w 1906 roku w Mystkowie (gm. Baboszewo) – w małej wsi nad rzeczką Dobrzycą, nazywaną przez mieszkańców Strugą, która dzieliła miejscowość na pół. Już w dzieciństwie miał smykałkę do wszelakich robótek – gdy był na tyle duży, by w ręku utrzymać młotek, zbudował własny gołębnik.

Gdy Polska, w 1918 roku, odzyskała po 123 latach niepodległość, jego rodzinne Mystkowo włączono do województwa warszawskiego, powiatu płońskiego i gminy Strożęcin, a niedługo potem Janek rozpoczął edukację w Gimnazjum Macierzy Szkolnej w Płońsku. Zamieszkał na stancjach dla gimnazjalistów. Rodziców widywał w dni targowe, bo wówczas przyjeżdżali do Płońska, a czasem ich odwiedzał, dojeżdżając pociągiem do Mystkowa.

Po piątej klasie naukę w gimnazjum przerwał, a wszystko przez łacinę, na którą kładziono w humanistycznym gimnazjum duży nacisk, a za którą Jan nie przepadał. Rozważał pójście do szkoły pedagogicznej, z planu tego jednak zrezygnował, ponieważ obowiązywały tam przedmioty muzyczne, do których zamiłowania nie czuł. Postanowił więc wyjechać do Warszawy.

Znalazł pracę na poczcie, ale gdy doszło do włamania na pocztę w Płońsku, przestraszył się, że mogą go spotkać podobne kłopoty i zrezygnował z posady. Doszedł więc do wniosku, że musi zdobyć wykształcenie zawodowe. I z tegoż właśnie powodu trafił do piekarni na warszawskiej Pradze. Lekko nie było, Jan pracował głównie w nocy, potem trzeba było wrócić pieszo do domu. Po jakimś czasie zdał sobie sprawę, że nadal nie ma zawodu, a do wojskowej służby pozostało tylko dwa lata…

I został kołodziejem…

Rozwiązaniem okazał się talent do majsterkowania. Gdy Janek odwiedził w stolicy znajomego swoich rodziców, który prowadził warsztat kołodziejski, zrozumiał, że to jest właśnie to, co mógłby w życiu robić. Został przyjęty na praktyki i w maju 1925 roku rozpoczął naukę zawodu kołodziejskiego. Dwa lata później zdał egzamin czeladniczy, dodać należy, że pracą egzaminacyjną były cztery koła do bryczki.

Niedługo później przyszło zawiadomienie o powołaniu do służby wojskowej, którą Jan odbył i zakończył w stopniu bombardiera.

Wrócił do Mystkowa

Był gospodarczy kryzys i trudno było w stolicy o pracę, więc Jan Żabowski powrócił do rodzinnego Mystkowa. Pracował w gospodarstwie rodziców, a w 1931 roku wybudował własny dom. Rok później ożenił się z Janiną Kaźmierską – nauczycielką, która pracowała w Nowym Mieście. Pobrali się w 1932 roku w Płocku, a potem za świat przyszli ich synowie: Roman i Janusz. Ponieważ Janina miała pracę w Nowym Mieście i tam mieszkała, Jan postanowił rozbudować dom o szkolną izbę, by żona miała pracę na miejscu. I tak się stało w 1937 roku. Rodzina mogła być razem.  Jan prowadził gospodarstwo, a w wolnych chwilach w swoim kołodziejskim warsztacie robił sąsiadom koła, naprawiał bryczki.

Pole jeszcze obsiał...

Rodzinny spokój skończył się w 1939 roku wybuchem II wojny światowej. Jan dostał kartę mobilizacyjną z przydziałem do I Pułku Artylerii Ciężkiej w Modlinie. Ostatniego dnia sierpnia zdążył jeszcze obsiać pole, myśląc, że może ktoś powie jego dzieciom: „to pole obsiał jeszcze wasz ojciec”. Dzień później na niebie pojawiły się samoloty, a 2 września 1939 r. Jan wyruszył do Modlina. Nie wiedział, że do domu wróci dopiero za sześć lat...

Miesiąc później, podczas powrotu do domu, wraz z innymi żołnierzami został zatrzymany przez niemiecki patrol.  Trafił do Iławy, do obozu dla polskich jeńców – szeregowców i podoficerów, tzw. Stalagu Nr I A. Przydzielono go do grupy dla rzemieślników, m.in. budował domy dla pracowników stoczni, pracował przy kruszeniu i ładowaniu lodu, który trafiał do chłodni i browarów.

W 1940 roku, wraz z 1000 innymi więźniami, został wywieziony do Stalagu Nr X A Schleswig, a potem trafił do Bunsdorf. Pracował w polu a potem w warsztacie kołodziejskim. Jesienią 1941 roku jeńcy zostali skierowani na przymusowe roboty, Jan Żabowski pozostał w warsztacie.

28 listopada 1945 roku do wsi przyjechały ciężarowe samochody. Ogłoszono, że przymusowi robotnicy wracają do domu.  Po sześciu latach niewoli Jan Żabowski wrócił do domu. Pracował w gospodarstwie, a gdy w Mystkowie zorganizowano kurs Przysposobienia Rolniczo – Wojskowego, został wykładowcą. A potem nauczycielem w mystkowskiej podstawówce.

Z Mystkowa do Płońska

Żabowscy postanowili przeprowadzić się do Płońska. W 1948 roku Jan rozpoczął pracę jako urzędnik w Komunalnej Kasie Oszczędności. Gospodarstwo w Mystkowie wydzierżawił, kupując działkę z małym, prowizorycznym domkiem przy ulicy Kolejowej w Płońsku. Domek był mały, na mieszkanie komunalne szans nie było, ale Jan wymyślił, jak rozwiązać problem. Postanowił, by dobudowaną do swojego domu w Mystkowie izbę szkolną przenieść na swoją działkę do Płońska.

I tak, latem 1948 roku część budynku w Mystkowie rozebrano, by z tych materiałów wybudować dom w Płońsku, była w nim kuchnia i dwa pokoiki.

Jan potem pracował w Banku Rolnym, po jego likwidacji został głównym księgowym budowlanego przedsiębiorstwa, a 1 września 1951 roku został nauczycielem zawodu.

Dział kołodziejski zlikwidowano...

Wówczas w szkołach zawodowych organizowano takie działy jak kołodziejski, stolarski i bednarski. W płońskim ZSZ nr 1 rozpoczęto od specjalności kołodziejskiej.

Jan z nowej pracy był zadowolony, bowiem praca urzędnika już go znudziła. Oprócz nauczania zawodu kołodziejskiego prowadził zajęcia teoretyczne – technologię drewna. Postanowił pójść za ciosem i zdobył tytuł mistrza w zawodzie kołodziejstwo pojazdowe.

Gdy w 1969 roku w szkole zlikwidowano dział kołodziejski, Jan Żabowski przeszedł na emeryturę. Rozumiał, że dawne zawody są wypierane przez nowe...

Na emeryturze rzeźbiarz

Nikt z rodziny, a zapewne i sam Jan, nie przypuszczał, że na emeryturze pochłonie go rzeźbiarstwo. Owszem, lubił drewno, znał jego wszystkie tajemnice, ale dotąd nadawał mu tylko formy użytkowe. Być może tylko dlatego, że nie miał na to czasu.

Impulsem do tworzenia postaci zaklętych w drewnie stała się figurka Chrystusa Frasobliwego, wykonana przez rzeźbiarza z okolic Sierpca, która przywiózł młodszy syn Janusz. Jak krytykował nie formę tej rzeźby, ale sposób dobrania na nią kawałka drewna.

Jan Żabowski uległ słabości do drewna. Na pierwszy temat wybrał zapamiętaną z dzieciństwa figurkę Matki Boskiej Skępskiej z kapliczki krzyża wzniesionego własnymi rękami na rozstaju dróg w rodzinnej wsi. Wykonał najpierw twarz w kawałku wierzbowego okrąglaka, a potem całą figurę w drewnie olchowym.

Postacie w drewnie zaklęte...

I tak narodziła się, trwająca kilkanaście lat, pasja. Powstawały kolejne figurki, których urok był doceniany przez innych. Na konkurs plastyki obrzędowej, ogłoszony przez Muzeum Mazowieckie w Płocku, Żabowski wykonał rzeźby herodów, a także kolędniczą gwiazdę, zdobywając pierwsze miejsce. Wykonał również instrumenty muzyczne: ligawy, kołatki, trajkotki, klekoty, fujarki i bekasy, zdobywając drugą nagrodę.

Przekazał też płockiemu muzeum kopyto – formę do wyrobu skrzypiec, a na podstawie jego informacji i odtworzonych tekstów powstała kukiełkowa wersja „Herody” prezentowana podczas folklorystycznego festiwalu w Płocku.

Jan Żabowski zdobywał także nagrody w dziedzinie zabawkarstwa – w konkursach dla ludowych twórców. Jego kołyski i bryczki dla lalek, wiatraczki, bąki i drewnianą łyżwę również zdobyły pierwsze miejsce.

W pracach płońskiego rzeźbiarza wybija się zawsze forma, artysta bowiem traktował detale bardzo minimalistycznie. Podejmował tematy religijne, jak Matka Boska Skępska, Chrystus Frasobliwy czy Chrystus Ukrzyżowany, figury Boga Ojca, figury aniołów. Poruszał też tematy świeckie, rzeźbił ludzi przy pracy czy figury wspomnianych już herodów. Wykonał dwa duże cykle rzeźb: „Święto plonów” i „Sztafeta pokoleń”. Ten drugi cykl jest symboliczną wizją autora rodziny żyjącej w Polsce powojennej.

Wybierał miękkie gatunki drewna, najczęściej była to sezonowana olcha, ale także wierzba, topola czy lipa. Dzielił drewno na części, planując, co z każdego kawałka powstanie. Potem wstępnie obrabiał siekierą i na, z grubsza obciosany kawałek, nanosił rysunek planowanej rzeźby. A potem znów siekierą, dłutami wyczarowywał z drewna kolejną figurę. Podstawą jego warsztatu był scyzoryk, stosowany przy wykończeniach oraz duży stołowy nóż. Uważał bowiem, że ostre narzędzie daje gwarancję wykonania każdego tematu.

Jan Żabowski zmarł 6 grudnia 1985 roku.

Artykuł powstał na podstawie książki: „Mazowieckie Ścieżki Wspomnień” Janusza Leszka Żabowskiego

Fot. Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta im. M. Krysiak w Płońsku

Komentarze obsługiwane przez CComment