W Skołatowie w gm. Dzierzążnia, tak jak co roku, odbyła się patriotyczna uroczystość, związana z 87. rocznicą wybuchu II wojny światowej i męczeńską śmiercią proboszcza skołatowskiej parafii. 12 września 1939 roku Niemcy zamordowali ks. Karola Pniewskiego.
Uroczystość w Skołatowie
W niedzielę, 13 września w skołatowskim kościele odbyła się msza św. w intencji poległych w czasie II wojny światowej mieszkańców oraz zamordowanego we wrześniu 1939 roku księdza Karola Pniewskiego, proboszcza parafii św. Achacjusza.
W uroczystościach wzięły udział władze gminy Dzierzążnia z wójtem Adamem Sobieckim na czele, przedstawiciele Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Dzierzążni, Grupa Rekonstrukcji Historycznych Św. Achacjusza w Skołatowie, strażacy z jednostek OSP, Orkiestra Dęta Skołatowo pod kierunkiem kapelmistrza Łukasza Zarzyckiego oraz mieszkańcy.
Po nabożeństwie uczestnicy udali się na cmentarz parafialny, by na grobach poległych żołnierzy i zamordowanych mieszkańców oraz ks. Karola Pniewskiego, złożyć kwiaty i zapalić znicze.
Z Pułtuska do Skołatowa
Ksiądz Karol Pniewski urodził się w 1886 roku w Pniewach Wielkich. Pracę duszpasterską, po ukończeniu Seminarium Duchownego w Płocku, rozpoczynał od wikariatu w Pułtusku. W 1918 roku został proboszczem w Skołatowie (gm. Dzierzążnia). Niestety, kilka lat później drewniany kościół skołatowskiej parafii spłonął. Odbudowano go w ciągu trzech lat.
Według źródeł ksiądz Pniewski był nie tylko dobrym duszpasterzem ale i gorliwym patriotą, a warto dodać, że w parafii było wielu Niemców, mieli nawet własną szkołę.
Był wyjątkowym człowiekiem
Ksiądz Pniewski był jednym z inicjatorów założenia miejscowej, ochotniczej straży pożarnej. Urządził na plebanii bibliotekę, z której zimą korzystali mieszkańcy, latem zaś mieli staw, który wykopano na polecenie księdza. Rozwijał parafialny chór, opiekował się szkołą w Dzierzążni i troszczył się o ludzi.
I jeszcze jedna ciekawostka – ks. Pniewski był również inicjatorem utworzenia koła gospodyń. Planów miał wiele, ale wybuchła wojna.
Zamordowany na cmentarzu
12 września 1939 roku na plebanię w Skołatowie przyszli niemieccy żołnierze. Zabrali proboszcza i dwóch innych mężczyzn. Poprowadzili wszystkich w stronę cmentarza i tu ich rozdzielili - księdzu zabrali zegarek i kazali przejść przez parkan cmentarny. Pozostałych mężczyzn skierowano do szkoły.
Ksiądz wiedział, że umrze. Klęknął, zdjął czapkę i zaczął się modlić. Niemcy go rozstrzelali i odjechali. Ciało proboszcza zabrali mieszkańcy.
Córka ówczesnego organisty na łamach płońskiej gazety parafialnej „Szczęść Boże” tak wspominała ten tragiczny dzień:
(…) „Ustalono, że trzeba księdza pogrzebać, nie wiedziano jednak, skąd wziąć trumnę. Postanowili położyć ciało na dywanie i umieścić w pieczarze, by za kilka dni pochować w trumnie. Pan Granuszewski i kilka innych osób poszło na cmentarz. Dzieciom rodzice kazali zostać w domu, ale ja nie posłuchałam. Skradałam się w bezpiecznej odległości, by nikt mnie nie zauważył. Na cmentarzu nad zwłokami księdza stały trzy kobiety i bezgłośnie płakały. Ksiądz Pniewski leżał twarzą na trawie. Mężczyźni otworzyli grób, podeszli do zwłok, rozłożyli dywan i ułożyli księdza plecami na ziemi. Wtedy zobaczyłam! Mój ukochany ksiądz miał pół twarzy, druga połowa to była rozszarpana rana. Zaczęłam krzyczeć. Owinęli mi głowę chustką, żeby stłumić krzyk, a służąca księdza odprowadziła mnie do domu. Miałam wtedy 10 lat i do tej pory pamiętam tę twarz. Następnego dnia na cmentarzu zjawili się z łopatami niemieccy żołnierze, by pogrzebać ciało. Ponieważ go nie znaleźli, przyszli do plebanii. Nie mogli się z nikim porozumieć, wtedy mój tato przy pomocy słownika wytłumaczył im, że ksiądz proboszcz został pochowany. Ucieszyli się, że nie muszą pracować i urządzili sobie zabawę. Biegali, strzelali do celu, a po kilku godzinach odeszli. Po trzech dniach ciało księdza Pniewskiego włożono do trumny. Nabożeństwo żałobne odprawił ksiądz Antoni Więckowski, który przez kilka tygodni pełnił posługi w parafii Skołatowo. (…).”
Po wojnie, w szóstą rocznicę śmierci księdza Pniewskiego ,12 września 1945 roku zorganizowano jego uroczysty pogrzeb. Ciało księdza ekshumowano, a w miejscu, gdzie został zamordowany, parafianie postawili dębowy krzyż.
Dziś, 87 lat później, pamięć o ks. Karolu Pniewskim, nadal trwa...






Komentarze obsługiwane przez CComment