To już nie są kuluarowe plotki, a twarda rzeczywistość, która wstrząsnęła powiatem pułtuskim. Rezygnacja Jana Zalewskiego z funkcji starosty otworzyła puszkę Pandory, z której wyłonił się układ, jakiego niewielu się spodziewało. W powiecie rządzić ma teraz egzotyczna koalicja PSL i PiS.
Kiedy Jan Zalewski ogłaszał swoją dymisję, wielu upatrywało w tym jedynie osobistych decyzji. Jednak ostatnie 48 godzin pokazało, że to precyzyjnie zaplanowana operacja. Stary układ pękł, a w jego miejsce wchodzi sojusz, który w skali kraju wydaje się niemożliwy, ale w lokalnej polityce Pułtuska staje się faktem.
Dlaczego teraz?
Nieoficjalnie mówi się o głębokim pęknięciu w dotychczasowych strukturach i potrzebie "nowego otwarcia", które ma zapewnić stabilność budżetową i polityczne przetrwanie. PSL, tracąc dotychczasowego lidera, musiało szukać ratunku tam, gdzie dotąd było im nie po drodze. PiS z kolei zwęszył szansę na realny powrót do sterów władzy w powiecie.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Dla przeciętnego zjadacza chleba w Pułtusku partyjne barwy mają drugorzędne znaczenie, ale ten sojusz to jasny sygnał: idzie nowe rozdanie w lokalnych spółkach i urzędach. Jeśli „zieloni” z „niebieskimi” faktycznie usiądą przy jednym stole, czeka nas głęboka weryfikacja dotychczasowych inwestycji i personalne trzęsienie ziemi w starostwie.
Giełda nazwisk: Kto weźmie powiat?
Wszystkie oczy zwrócone są teraz na Tadeusza Nalewajka. To postać, której w Pułtusku przedstawiać nie trzeba – wieloletni działacz PSL, były wiceminister rolnictwa i człowiek, który w lokalnej polityce zjadł zęby. Jeśli plotki o koalicji z PiS-em się potwierdzą, to właśnie on wymieniany jest jako główny kandydat na nowego starostę. Ma doświadczenie, które mogłoby uspokoić nastroje po odejściu Zalewskiego, ale jego kandydatura to też sygnał, że „stara gwardia” ludowców nie zamierza oddawać pola bez walki.
Z drugiej strony barykady, po stronie PiS, kluczową rolę odgrywa Beata Jóźwiak. To ona, obok radnego Krzysztofa Łachmańskiego, ma być architektem tego „egzotycznego” porozumienia. W kuluarach mówi się, że ceną za poparcie kandydata PSL ma być fotel wicestarosty lub przewodniczącego rady dla kogoś z obozu Zjednoczonej Prawicy. Padają tu nazwiska wspomnianego Łachmańskiego, który od lat punktuje błędy poprzedniej ekipy, oraz Emilii Gąseckiej, która mogłaby wnieść nową energię do zarządu powiatu.
Nie można zapominać o byłej wicestaroście, obecnie burmistrz Beacie Jóźwiak (często kojarzonej z twardym kursem administracyjnym), która mimo rezygnacji swojego byłego szefa, wciąż trzyma mocne karty w ręku. Pytanie brzmi: czy nowa koalicja uzna ją za element stabilizacji, czy raczej za relikt układu, który właśnie przeszedł do historii?
Finał tego politycznego pokera rozegra się na najbliższej sesji Rady Powiatu. Jeśli Nalewajk dogada się z PiS-em, będziemy świadkami najbardziej cynicznego, ale i najbardziej skutecznego sojuszu w historii pułtuskiego samorządu.





Komentarze obsługiwane przez CComment