MKS Ciechanów dwukrotnie odrabiał straty w środowym spotkaniu z Wichrem Kobyłka, jednak ostatecznie przegrał po bramce zdobytej przez gości w końcówce meczu. Kluczowy wpływ na losy rywalizacji miała gra gospodarzy w osłabieniu - spotkanie kończyli w dziewięciu.
W pierwszej połowie wyraźną przewagę mieli przyjezdni, którzy częściej dochodzili do sytuacji strzeleckich. Swoją aktywność potwierdzili jednym trafieniem. Po zmianie stron zespół trenera Tomasza Piaseckiego zaprezentował się znacznie lepiej i ruszył do odrabiania strat. W 60. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, do wyrównania doprowadził Łukasz Wodzyński.
Dalsza część spotkania przyniosła sporo emocji i kontrowersji. Najpierw sędzia nie dopatrzył się zagrania piłki ręką przez jednego z obrońców Wichru w polu karnym. Chwilę później odgwizdał faul Łukasza Sepczyńskiego, który - zdaniem gospodarzy - był co najmniej dyskusyjny. Kapitan MKS zobaczył drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, a goście wykorzystali stały fragment gry i ponownie objęli prowadzenie.
Ciechanowianie nie złożyli jednak broni. Po dośrodkowaniu w pole karne Sebastian Tabaka popisał się skutecznym strzałem głową, doprowadzając do kolejnego remisu. Sytuacja gospodarzy skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę zobaczył Marcin Tomczak. Grając w podwójnym osłabieniu, MKS nie był już w stanie powstrzymać rywali. W końcówce spotkania zawodnicy Wichru Kobyłka zdobyli decydującego gola i sięgnęli po zwycięstwo.






Komentarze obsługiwane przez CComment