Wielkanoc, najstarsze i najważniejsze chrześcijańskie święto, dla chrześcijanina jest przede wszystkim celebracją męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Związane jest nieodłącznie nie tylko z bogatą liturgią i tradycyjnymi obrzędami kościelnymi, ale także z licznymi ludowymi tradycjami i zwyczajami. Wiele z nich przetrwało do dziś w niemal niezmienionej formie, wiele zostało zmodyfikowanych, a jeszcze inne niemal zupełnie zaniknęły. W tym krótkim artykule przypomnimy kilka z tych nieco bardziej zapomnianych elementów świąt Wielkiej Nocy oraz tygodnia je poprzedzającego, w naszym regionie.
Kraszanki i pisanki
Z pomocą przychodzi nam wydawnictwo Muzeum Szlachty Mazowieckiej autorstwa Piotra Kaszubowskiego „Zwyczaje wielkanocne na północnym Mazowszu”. Czas przedświąteczny to przede wszystkim generalne porządki, przygotowywanie potraw świątecznych oraz malowanie jajek – jednobarwnych kraszanek i kolorowych pisanek, uprzednio ozdobionych woskiem. Popularnymi barwnikami własnej produkcji były np. cebulak, czyli wywar z łusek cebuli, wywar z kory dębu lub czerwonych buraków. Potraw owych zaś przed świętami nie można było próbować.
Straszenie Judasza
W Wielki Czwartek popularne było używanie kołatek, co czyniono to podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej, a po wsiach z grzechotkami i kołatkami biegały dzieci, co na Kurpiach zwano „straszeniem Judasza”. W niektórych wsiach istniał zwyczaj postnej biesiady na wzór Ostatniej Wieczerzy. W Wielki Piątek nie podejmowano żadnych prac polowych. Nie odprawiano mszy, a liturgię stanowiła adoracja krzyża. Straż Grobu Pańskiego pełnili dawniej „turki”, przebrani w tekturowe kaski i zbroje. W Wielką Sobotę święcono wodę, ogień i głóg oraz pokarmy na wielkanocny stół. Pierwotnie święcenie odbywało się w domach parafian i zwyczaj ten w wielu miejscach przetrwał aż do II wojny światowej.
Wyścigi wozów
Poranna wielkanocna msza rezurekcyjna niegdyś gromadziła bardzo liczną grupę parafian. Powrót do domu jako pierwszy zapewnić miał zdrowie i powodzenie, co sprawiało, że gospodarze z odległych wsi ścigali się swoimi wozami. Po rezurekcji zasiadano do stołu, dzielono się poświęconym jajkiem, a popularnymi potrawami były żur, szynka, placki drożdżowe, baby wielkanocne, makowce, serniki, czy mazurek. Potłuczone i rozsypane w obejściu skorupki jajek miały zapewnić powodzenie, podobnie jak zakopywanie ich w polu lub w miejscu, gdzie chodziły kury. Popularną zabawą wśród dzieci było turlanie pisanek z górki – przegrywał ten, czyja pisanka się stłukła.
Smaganie i polewanie
Śmigus-dyngus to dawniej dwa odrębne zwyczaje – śmigus jako smaganie gałązkami i oblewanie wodą, dyngus jako rodzaj wesołej kwesty świątecznej. Oblewanie wodą było przywilejem męskim, a woda miała pannie zapewnić powodzenie i wyjście za mąż. Dziewczyny zaś oblewały chłopców wodą… we wtorek. W niektórych regionach istniały zwyczaje chodzenia przez dzieci po chałupach z rózgami brzozowymi, którymi chłostały domowników, dostając w zamian wykup w postaci pisanek lub smakołyków. Czasem zamiast rózg było polewanie wodą lub składanie życzeń.
Zachęcamy do zapoznania się z publikacją dostępną bezpośrednio w Zamku Książąt Mazowieckich, gdzie podobnych informacji jest znacznie więcej, także w odniesieniu do regionu Kurpiów, Poboża, czy pogranicza mazowiecko-podlaskiego. Warto przypomnieć sobie, jak wyglądała codzienność naszych pradziadów w tym wyjątkowym okresie. Być może niektóre z tych zwyczajów są jeszcze w niektórych miejscach kultywowane lub przynajmniej dobrze pamiętane, a może są i tacy, którzy chcieliby do nich powrócić?
Czas zatem przygotować cebulak, zakupić kołatki i znaleźć fajną górkę dla pisanek. A wy, drogie panny – strzeżcie się w poniedziałek.






Komentarze obsługiwane przez CComment