ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Czy boimy się śmierci? Nasi rozmówcy o lęku, stracie i przemijaniu [SONDA]

Jedni boją się bólu i utraty samodzielności, inni pustki po najbliższych albo tego, że nie zdążą spełnić marzeń. Są też tacy, którzy przyjmują śmierć ze spokojem lub wolą o niej nie myśleć. W okresie Wszystkich Świętych i Zaduszek pytamy naszych rozmówców, czy można oswoić świadomość przemijania.

Przy grobach bliskich wracają wspomnienia rozmów, wspólnych chwil, czasem żal o niewypowiedziane słowa. Śmierć ma wtedy imię kogoś, za kim tęsknimy. Pojawia się też myśl, że również nasz czas kiedyś się skończy.
Co budzi największy lęk: samo umieranie, niewiadoma, cierpienie czy perspektywa życia bez tych, których kochamy? Dla jednych oparciem jest wiara, dla innych świadomość, że życie mamy tylko jedno. W odpowiedziach powraca pytanie o to, na co chcemy przeznaczyć czas, który jeszcze mamy.

Anita Tetkowska-Kasper, pielęgniarka
– Nie wierzę w życie po śmierci. Uważam, że kiedy umieramy, wszystko się kończy. Choć dla wielu taka myśl może być przerażająca, ja nie boję się samej śmierci. Bardziej boję się tego, co może ją poprzedzać: bólu, bezradności i utraty niezależności. Tego, że moje ciało przestanie mnie słuchać i nie będę mogła decydować o sobie. Boję się również cierpienia bliskich, którzy będą musieli nauczyć się żyć beze mnie.
Jestem pielęgniarką anestezjologiczną. Na co dzień widzę, jak kruche jest życie. Wiem, że medycyna potrafi wiele, ale nie wszystko. Czasami najważniejsze staje się zapewnienie człowiekowi spokoju, ulgi i godności. By nie cierpiał bardziej, niż musi. By nie był sam.
Nie potrzebuję wiary w wieczność, by dostrzegać wartość życia. Świadomość, że mamy tylko jedno, sprawia, że wydaje mi się ono jeszcze cenniejsze. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś otoczy mnie taką troską, jaką ja staram się dawać innym.

Ewa Puternicka, Ciechanów
– Czy boję się śmierci? Szczerze mówiąc, nie. Dopóki jestem zdrowa i mam przed sobą codzienne wyzwania, nie wywołuje we mnie paraliżującego lęku. Traktuję ją jako naturalną część życia, która kiedyś nadejdzie, ale na razie nie czuję, by stała tuż za moim ramieniem.
Myślę o niej w dalszej, spokojniejszej perspektywie. Chciałabym uporządkować pewne sprawy: pozamykać trudne tematy, poukładać priorytety, zadbać o rzeczy, które odkładam na później. Największym wyzwaniem okazuje się czas, którego brakuje w codziennym pędzie. Mimo to cieszę się tym, co jest teraz, i mam nadzieję, że stopniowo uda mi się wszystko poukładać.

Paweł Olszewski, Mława, Leeds
– Śmierć nie jest czymś, czego można dotknąć, do czego można się przyzwyczaić ani co można przećwiczyć jak próbny egzamin. Dziś mówię, że się jej nie boję. Bardziej przeraża mnie wszystko, co nie pozwoli mi umrzeć wtedy, gdy klamka już zapadnie, a śmierć stanie się oczywista, lecz każe mi jeszcze na siebie czekać.
Jednak bardziej niż własnej śmierci boję się śmierci bliskich. Własnej być może nawet nie zdążę świadomie doświadczyć, natomiast po odejściu kogoś bliskiego pozostaje pustka — namacalna, obecna w miejscach, przedmiotach i codziennych gestach. Śmierć przeraża mnie najmocniej wtedy, gdy wyobrażam sobie dalsze życie bez tych, których kocham.

Joanna Kiszkurno, Ciechanów
– Wielokrotnie zastanawiałam się, jak wygląda druga strona ziemskiego życia i co tam zastanę. To wciąż niewiadoma. Nie boję się jednak dnia śmierci. Wiem, że wraz z ostatnim oddechem odejdę z tego świata, i jestem na to gotowa.
Myślę, że sposób, w jaki człowiek postrzega swoje życie i co jest dla niego ważne, wpływa na jego spojrzenie na śmierć. Z czasem od tego, co posiadamy, przechodzimy do tego, co robimy, a potem do tego, kim się staliśmy dzięki doświadczeniom.
Oparcie znajduję w wierze i zaufaniu Boskiej Opatrzności. Ważne, by iść przez życie z miłością, życzliwością, uczciwością i wdzięcznością. Jeśli postępowaliśmy w zgodzie ze sobą i wyznawanymi wartościami, możemy spojrzeć w lustro bez obaw, a koniec życia przyjąć jako coś naturalnego.

Paweł Słupski, Nowe Miasto
– Czy człowiek mający 30 lat myśli o śmierci? Nie jest to wiek na umieranie, ale określenie „właściwego wieku” jest zadaniem karkołomnym. Śmierć dosięgnie każdego, często w najmniej oczekiwanym momencie. Ileż razy na wiadomość, że ktoś umarł, słyszymy: „A jeszcze wczoraj go widziałem”.
Niektórzy mówią, że śmierć jest sprawiedliwa, bo spotka i bogatego, i biednego. Czy jednak można nazwać sprawiedliwą śmierć dziecka, matki pozostawiającej sieroty albo ojca utrzymującego rodzinę? Są i tacy, dla których niesprawiedliwa jest śmierć starszego człowieka, bo przecież nadal był potrzebny.
Wraz ze śmiercią bliskiej osoby nasze życie też się zmienia. Nie możemy kontynuować pewnych rozmów ani się spotykać. Umiera cząstka nas samych. Człowiek wierzący ma nadzieję, że wraz ze śmiercią nie następuje koniec i że kiedyś spotka bliskich. Ale co jest po drugiej stronie? Gdy pewnego księdza o to zapytano, odpowiedział: „Nie wiem. Nikt tego nie wie”. I to chyba najlepsza odpowiedź.

Tomek Burszewski
– Z czym kojarzy mi się śmierć? Ze słowami babci: „A może on jeszcze oddycha?”, które skierowała do ratownika medycznego, kiedy przyjechali do martwego już dziadka. A jeszcze godzinę wcześniej karmiła go rozdrobnionym bananem.
Śmierć nie musi być nagła. Może przychodzić stopniowo. Najpierw zabierze spacery z chodzikiem wokół bloku. Samodzielne wyjście na balkon. W końcu zejście z łóżka.
Kiedy wychodzę od babci i macham jej na pożegnanie, nigdy nie mogę być pewien, czy to nie ostatni raz. Później zostanie puste okno. Trzeba będzie otworzyć jej mieszkanie zapasowymi kluczami, które dała mamie. Wyjąć z szafy wcześniej przygotowane ubranie i buty…

Julia Jakubiak
– Śmierć od zawsze wydawała mi się jednym z najbardziej fascynujących aspektów ludzkiej egzystencji. Nie interesują jej pochodzenie, status społeczny, majątek ani liczba osób, które podziwiają nas za życia. Nie prowadzi negocjacji i nie uznaje wyjątków.
Człowiek ma skłonność do traktowania własnej śmiertelności jak nieprzyjemnej korespondencji, którą można odłożyć na dno szuflady i udawać, że nigdy nie dotarła. Budujemy plany, gromadzimy przedmioty, przywiązujemy się do ludzi i miejsc, jak gdyby samo przywiązanie mogło zabezpieczyć nas przed przemijaniem.
Nie uważam jednak, by myślenie o śmierci musiało oznaczać ponurość. Świadomość końca potrafi odebrać znaczenie rzeczom błahym, a przywrócić je tym, które odkładaliśmy na później. Nie znaczy to, że każda strata skrywa jakąś lekcję. Czasami śmierć jest po prostu końcem: brutalnym, trudnym, niesprawiedliwym.
W Stowarzyszeniu GNoM organizujemy rozmaite uroczystości, również te, podczas których zamiast toastów pojawiają się kondolencje. Wtedy najważniejsze są takt, obecność i umiejętność rozpoznania, kiedy coś powiedzieć, a kiedy najlepiej nie mówić nic.

Daria Szczygielska
– Myślę, że śmierć jest naturalną częścią życia, choć nigdy do końca nie będziemy w stanie jej zrozumieć ani się na nią przygotować. Trochę przeraża mnie myśl, że pewnego dnia wszystko, co znamy, się skończy, a świat będzie toczył się dalej, jakby nic się nie stało.
Z drugiej strony to właśnie świadomość przemijania sprawia, że niektóre chwile i ludzie stają się dla nas tak ważni. Nie wiem, czy po śmierci istnieje coś więcej, ale chciałabym wierzyć, że nie wszystko kończy się w jednej chwili.

Damian, Działdowo
– Nie myślę jeszcze o śmierci. Jestem w takim wieku, że wydaje mi się odległa, choć wiadomo, że w życiu może być różnie. Na co dzień skupiam się na teraźniejszości i tym, co mam teraz. Rozmyślanie o takich rzeczach uważam za niepotrzebne. Co ma być, i tak będzie. Śmierć czeka nas wszystkich, a myślenie o tym, że kiedyś może mnie nie być, to dla mnie marnowanie czasu.

Przemysław, Mława
– Zbliżam się do pięćdziesiątki i coraz bardziej zwracam uwagę na upływ czasu. Mam wrażenie, że biegnie coraz szybciej. Wszystko, co przeżyłem, minęło w mgnieniu oka. Kiedy byłem młodszy, korzystałem z życia, skupiałem się na pracy, rodzinie i stabilności. Nie było okazji ani chęci, by zastanawiać się nad śmiercią.
Teraz takie myśli się pojawiają. Najbardziej obawiam się, że nie zdążę jeszcze wielu rzeczy zrobić, że zabraknie mnie przy bliskich albo odejdę, zanim zobaczę, jak potoczą się ich losy. Staram się jednak korzystać z życia, póki zdrowie dopisuje.

Piotr, Ciechanów
– Staram się na co dzień o tym nie myśleć. Uważam, że strach przed śmiercią może przerodzić się w strach przed życiem. Człowiek zaczyna bać się o zdrowie i wypadki tak bardzo, że trudno mu wyjść z domu.
Nie ukrywam jednak, że boję się śmierci. Boję się, że nagle wszystko, do czego dążę, zniknie, a wysiłek, który włożyłem, okaże się stratą czasu. Nie mogę sobie jednak pozwolić, by takie myśli towarzyszyły mi każdego dnia.

Martyna, Działdowo
– Bardziej niż własnej śmierci boję się śmierci moich bliskich. Nie potrafię wyobrazić sobie świata, w którym nagle miałoby ich zabraknąć. Ich obecność jest dla mnie czymś naturalnym. Są częścią mojej codzienności, wspomnień i poczucia bezpieczeństwa.
Trudniejsze od myśli, że oni musieliby żyć beze mnie, jest wyobrażenie sobie życia bez nich. Nie wiem, czy bardziej boję się samej śmierci, czy straty osób, które kocham. Wiem jednak, że właśnie myśl o życiu bez nich jest dla mnie najbardziej przerażająca.

Wioletta, Mława
– Trochę boję się śmierci, choć staram się o niej za dużo nie myśleć. Z wiekiem coraz częściej widzimy, jak szybko przemija życie i jak wiele osób z naszego otoczenia odchodzi.
Najbardziej martwi mnie, że mogłabym nagle zostawić rodzinę albo nie doczekać tego, jak dorosną i ułożą sobie życie moje dzieci. Boję się, że mogłyby sobie beze mnie nie poradzić. Chciałabym żyć jak najdłużej, widzieć ich szczęście, nacieszyć się wnukami, być przy nich i pomagać. Staram się jednak żyć tym, co jest teraz. Zamartwianie się na zapas niczego nie zmieni.

Dominik, Ciechanów
– Choć jestem młody i śmierć wydaje mi się czymś odległym, czasami o niej myślę. Nie jest to jednak strach, który stale zaprząta mi głowę. Zastanawiam się raczej, czy zdążę spełnić marzenia i zrealizować plany — jeśli nie wszystkie, to przynajmniej większość.
Czy na starość będę szczęśliwy i spełniony, bez poczucia, że coś ważnego mnie ominęło albo z czegoś zbyt łatwo zrezygnowałem? Chyba właśnie z tego wynika mój lęk. Bardziej niż samego umierania boję się tego, że zabraknie mi czasu na to, co chciałbym przeżyć. Chciałbym kiedyś móc powiedzieć, że dobrze wykorzystałem życie.

Całość wypowiedzi w "Tygodniku Ciechanowskim"

Komentarze obsługiwane przez CComment