ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Polacy w ruchu: bezpieczni czy zagrożeni?

Idzie chodnikiem starsza kobieta, ciągnie wózek z zakupami. Obok niej przejeżdża z dużą prędkością młodzieniec na hulajnodze elektrycznej. Milimetry dzielą, aby zaczepił o wózek kobiety. -Jak leziesz babo!- krzyczy ze złością pędząc dalej...

Nadchodzi małżeństwo w średnim wieku. Idą spokojne obok siebie, rozmawiając. Nagle za ich plecami pojawia się rower, którego właściciel dzwoni głośno dzwonkiem i krzyczy: Nie możecie iść pojedynczo? Przy odrobinie dobrej woli wszyscy się tu zmieścimy!

Kobieta z dzieckiem chce przejść na drugą stronę ulicy. Wchodzi na pasy, ale tuż przed nią szybko przejeżdża samochód. Dobrze, że trzyma mocno dziecko za rękę.

Takie sytuacje możemy zaobserwować na naszych ulicach codziennie. Czy spacer może być wówczas przyjemnością? Idąc w stresie zachowujemy się nieracjonalnie. Na dźwięk dzwonka roweru lub szumu hulajnogi uskakujemy, nie zawsze w dobrym kierunku i nieszczęście gotowe. Czy jest jeszcze miejsce dla normalnego i bezpiecznego ruchu pieszych?

***

Przepisy drogowe w Polsce są uchwalane przez Parlament (Sejm i Senat) w drodze ustawy. Nadzór nad ich stosowaniem sprawuje Ministerstwo Infrastruktury. Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym stanowi regulację prawa w tym zakresie.

Na poziomie lokalnym zarządzają ruchem oraz decydują o stawianiu znaków drogowych: na drogach krajowych- Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad; na drogach wojewódzkich- Marszałek Województwa; drogami powiatowymi i gminnymi zarządza Starosta; ulice w miastach i miejscowościach gminnych są w gestii Wójtów, Burmistrzów lub Prezydentów. Mamy jeszcze drogi, które nie mają statusu dróg publicznych, np. drogi osiedlowe. Za organizację ruchu na nich odpowiada ich właściciel lub zarządca (np. spółdzielnia mieszkaniowa, wspólnota lub gmina). To oni decydują o znakach i strefach.Hmm... Jak zwykle u nas, dużo tych decydentów.

Szukam zapisów ustawy. Jest!

Dziennik Ustaw Dz.U.2024.1251 t.j. Akt obowiązujący

Wersja od: 5 lipca 2026 r. do: 2 września 2026 r.

Art.  13. [Przechodzenie pieszego przez jezdnię, drogę dla rowerów lub torowisko; pierwszeństwo pieszych na pasach].

Czytam raz, czytam drugi raz. Wydawało mi się, że umiem czytać ze zrozumieniem. Ustępów osiem, każdy następny coraz bardziej zawiły.

Generalnie przyjmuje się, że niby pieszy ma pierwszeństwo, ale niekoniecznie zawsze. Osobiście i tak zawsze czekam aż samochody się zatrzymają, bo już niejednokrotnie omal nie zostałam przejechana. Widzę, że niektórych kierowców drażni, kiedy wchodzę na pasy dopiero, kiedy się zatrzymują. Trudno. Nie chciałabym zginąć pod kołami samochodu.

***

Będąc piętnaście lat temu w Oslo byłam zdumiona, gdy piesi wchodzili na przejścia bez zatrzymania. Tam, już wówczas, pieszy miał bezwzględne pierwszeństwo. Przy coraz większym nasileniu ruchu samochodowego, wejście w życie przepisów dających uprawnienia pieszym, jest wręcz niezbędne. Dobrze, że również u nas takie prawo zafunkcjonowało.

Wraz ze zwiększeniem bezpieczeństwa pieszych na drogach, zmniejszono je niestety drastycznie na chodnikach. Cóż z tego, że mogę teoretycznie przejść spokojnie przez jezdnię po pasach, skoro wychodząc z domu zostanę staranowana przez pędzącego rowerzystę lub użytkownika hulajnogi? Przecież to są pojazdy jednośladowe. Kto był na tyle nieprzezorny, aby stanowiąc prawo w tym zakresie, pozwolić im jeździć po chodnikach przeznaczonych dla pieszych? Chodniki są poprzez to często pozbawione drzew, nie mówiąc o braku ławek. Dla ruchu pojazdów służą drogi. To na nich powinny być wyznaczone pasy dla jednośladów.

***

Ponieważ zarządców dróg mamy w naszym kraju co niemiara (podane wyżej), więc każdy z nich ustala własne zasady poruszania się jednośladów. Część ciągów pieszych jest wyraźnie rozdzielona z drogami dla rowerów i hulajnóg, czasem nawet pasem zieleni. To jest w porządku. Są one jednak w mniejszości. Bardzo często zmuszeni jesteśmy do poruszania się slalomem. Przystanek autobusowy - ścieżka dla pieszych przy drodze, słupy energetyczne przy posesjach - ścieżka dla pieszych przy posesjach, żeby jadący jednośladem się nie zaczepił. Dla pozorów, ciągi są oznaczone innym kolorem kostki lub narysowanymi oznaczeniami. Kto jest w stanie przy ciągłych zmianach przechodzić z lewej strony w prawo, narażając się na rozjechanie jednośladem? Kolory ścieżek pozornie oddzielające ciągi? W jednej dzielnicy bordowe oznaczają drogę dla pieszych, w innej dla jednośladów. Pewnie abyśmy się za bardzo nie przyzwyczaili.

Niektóre samorządy nie zawracają sobie głowy nawet takim oznaczeniem. Na skrzyżowaniu ustawiony jest znak, który pozwala na poruszanie się po chodniku pieszym, rowerom i hulajnogom. Jednocześnie. Wchodząc na taki trakt, najlepiej iść przy ogrodzeniach posesji. Tutaj co prawda łatwo wdepnąć w psie odchody, lepsze to jednak, niż upadek podczas zderzenia z jednośladem jadącym z prędkością samochodu. Powiecie, że prawo na taką szybkość nie pozwala? A widział ktoś, aby odpowiednie służby wyłapywały nieprzestrzegających przepisów?

Wypadków z udziałem jednośladów, szczególnie hulajnóg elektrycznych, coraz więcej. Osób poszkodowanych w wypadkach również. Kolejne przepisy prawa zabezpieczyły prowadzących jednoślady nakazując jazdę w kaskach. Nikt nie myśli o pieszych, narażonych na zderzenie. Może nakażmy im nosić zbroję, chroniącą przed urazami?

***

W czasach, kiedy coraz więcej cywilizowanych państw/miast zakazuje używania hulajnóg elektrycznych, u nas daje się im priorytet przed pieszymi. Rowerzystom to już w ogóle wszystko wolno.

W następnym roku będziemy wybierać posłów/senatorów . Utrzymujemy ich w naszym kraju tak wielu. Oczekujmy od tych, na których będziemy głosować, aby zapewnili nam bezpieczeństwo podczas ruchu pieszych. Chodnik jest miejscem głównie dla pieszych, nie możemy się na nim czuć intruzami.

Przy braku w większości miast i wsi komunikacji publicznej, żądanie spokojnego dotarcia pieszo do sklepu, apteki, lekarza czy po prostu na spacer, nie jest chyba wygórowanym...

Anna Beata Juklaniuk

Komentarze obsługiwane przez CComment