ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Grzyby rządzą światem

Zofia Leszczyńska-Niziołek, jedna z niewielu grzyboznawczyń w okolicy Żuromina, grzyby zna jak mało kto. Kilka lat temu napisała o nich książkę. O swojej pasji mówi z uśmiechem, przyznając, że grzyby zajmują w jej życiu wyjątkowe miejsce.

* Skąd właściwie wzięła się u pani fascynacja grzybami na taką skalę?
- Wszystko zaczęło się w moim rodzinnym domu w Brudnicach. Tutaj zawsze zbierało się grzyby i to zazwyczaj więcej gatunków, nie tylko te powszechnie znane, ale też na przykład twardzioszki przydrożne czy gołąbki. Co więcej, zawsze odbywał się konkurs na króla albo królową grzybobrania i wygrywało się najbardziej spektakularnym owocnikiem, nie zawsze był to borowik. Jedną z ważniejszych rzeczy było też to, że nie musieliśmy martwić się obrabianiem grzybów. Po prostu przynosiliśmy je do kuchni i zostawialiśmy babci. Poza tym u nas nie wstawało się bladym świtem na grzybobranie, bo w okolicy jest mnóstwo lasów i jak grzyby są, to nie da się ich wszystkich wybrać. Więc to były te główne bodźce rozwoju mojej pasji grzybowej. No a później to już poszło dalej. Obecnie dużą przyjemność oraz satysfakcję przynosi mi fakt samodzielnego zdobywania pożywienia, i to tak zdrowego. Poza samym grzybobraniem, uwielbiam dowiadywać się jak najwięcej o grzybach. Mam wrażenie, że to już obsesja – śmieje się.

* Który gatunek szczególnie panią fascynuje?
- Fascynuje mnie mnóstwo! Są setki gatunków, których owocniki bardzo chciałabym znaleźć, zobaczyć i dotknąć. Na przykład chciałabym odszukać i zjeść muchomora cesarskiego. To jest moje marzenie. Niezwykle fascynuje mnie też żyłkowiec różowawy. To jest taki grzyb o wyjątkowo pięknych owocnikach, które kiedy są młode, mają łososiowy kolor i rozkoszne zmarszczki oraz fantastyczną gutację. To spektakularny proces wydzielania kolorowych kropli wody i metabolitów z owocnika. Na przykład kolczakówka piekąca ma takie czerwone krople i cała wygląda dosyć przerażająco, jak z horroru. Niektórzy jednak kojarzą ją z ciasteczkiem z sosem truskawkowym, więc każdy ma inne odczucia. To grzyb o zjawiskowych owocnikach. Natomiast jeśli chodzi o grzyby, których owocniki lubię jeść, to czernidłaki kołpakowate i twardzioszki przydrożne, które jak wspomniałam zbierało się u nas i nazywaliśmy je tańcownikami, bo rosną w czarcich kręgach. Bardzo chciałabym znaleźć pniarka lekarskiego. Nigdy go nie widziałam i to też jest jedno z moich marzeń. Podobnie gąska sosnowa, która jest jednym z najdroższych grzybów świata. Mamy jedno potwierdzone stanowisko w Polsce, ale jeszcze nie udało mi się go odwiedzić, chociaż jestem już umówiona na „za rok” z Beatą Grzybiarką z Gór, która jest dumną odkrywczynią stanowiska.

* Po czym doświadczony grzybiarz poznaje, że tego dnia warto szukać grzybów?
- Doświadczony grzybiarz penetruje, cały czas sprawdza i chodzi do lasu, bo to nie jest tak, że spadnie deszcz i na drugi dzień na pewno już są owocniki grzybów. Jeśli susza była długo, to musimy poczekać przynajmniej dwa tygodnie, aż się pojawią. Natomiast jeśli wcześniej padało, to odpowiednio szybciej pojawią się grzyby. Różnica między takim zbieractwem amatorskim, a bardziej specjalistycznym jest nawet w tempie chodzenia po lesie. Moich znajomych grzyboznawców i mnie amatorzy muszą stopować, bo chodzimy bardzo szybko. Mamy konkretny sposób poszukiwania, czyli skupiamy się na gatunkach, które w danym lesie rosną i dostosowujemy do tego sposób szukania. Na przykład, jeżeli będziemy szukać szyszkówki świerkowej, to będziemy chodzić powoli, bo to grzybek o niewielkich owocnikach. Ale gdy szukamy siedzunia sosnowego, to będziemy biegać po lesie i tylko zaglądać z daleka pod pnie sosen, bo widać go już z dużej odległości. Drugim czynnikiem jest to, że doświadczony grzybiarz skupia się na drzewach i środowisku. Nie robię linii prostych, tylko chodzę od środowiska do środowiska, od odpowiedniego miejsca do kolejnego, mówiąc prościej –  bardzo nieregularnym zygzakiem.

* Co może ułatwić osobie początkującej zbieranie grzybów?
- Jest taka naprawdę dobra strona Lasów Państwowych, która nazywa się BDL, czyli Bank Danych o Lasach. Mobilna wersja to mBDL i to jest już aplikacja, w której możemy sobie zobaczyć jak konkretne lasy wyglądają, jakie dokładnie drzewa tam rosną, ile te drzewa mają lat, co jest w podszycie, a nawet w wersji na stronie internetowej możemy sprawdzić, jakie gleby się tam znajdują, bo to też dla wielu gatunków będzie istotne. Jest więc mnóstwo czynników, na które należy zwrócić uwagę. Na przykład, jak jest zimno, to będziemy na tych mapach wyszukiwać południowe stoki z lasem, bo tam świeci słońce i będzie cieplej, w związku z tym jest większa szansa na zbieracki sukces. Jeśli będzie susza, to będziemy wyszukiwać lasy, które znajdują się nad jakąś wodą, jeziorem albo rzeką, bo wtedy tylko tam jest szansa, że coś znajdziemy. Poza tym polecam serdecznie kanał na YouTubie Paweł i Grzyby, prowadzony przez mojego przyjaciela i jednego z moich mistrzów, Pawła Stasiowskiego. To najstarszy i najlepszy kanał na temat grzybów. Zawsze też można zebrać cały owocnik i w razie pytań przyjechać do Dworku nad Wkrą w Brudnicach. Jeśli akurat nie będę na grzybobraniu, to chętnie udzielę porady grzybowej. Edukacyjnie polecam naszą stronę na Fb – Fungarium. Codziennie publikujemy tam rzetelne materiały edukacyjne na temat grzybów, przepisy kulinarne, zagadki i konkursy. 

* Jak odpowiednio przygotować się do grzybobrania?
- Generalnie powinniśmy przygotować się w zależności od pogody. Dobrze jest ubrać się warstwowo, a także zabezpieczyć nogawki, rękawy i plecy, żeby chronić się przed kleszczami i strzyżakami. Warto założyć coś kolorowego, bo jest to po prostu bezpieczniejsze, szczególnie jeżeli w okolicy odbywa się polowanie. Na pewno polecam wysokie buty za kostkę. Nie tylko chronią przed wilgocią, ale też stabilizują kostkę i zabezpieczają przed ukąszeniem żmii. Kalosze natomiast tylko wtedy, gdy jest mokro, bo pocą się w nich stopy. Do tego czapka i związane włosy – po prostu jest wygodniej. I będę się bardzo upierać i apelować: chodźmy na grzyby z koszykami wiklinowymi, a nie z wiaderkami czy plastikowymi siatkami. Koszyk pozwala rozsiewać zarodniki, dzięki czemu grzyby mogą się rozmnażać. Poza tym owocniki w wiaderkach, szczególnie kiedy są mokre i jest upał, szybko zaczynają się zaparzać i psuć. Dlatego po powrocie do domu trzeba je jak najszybciej przerobić. Zatrucia mogą dotyczyć nie tylko grzybów trujących, ale również jadalnych, które były źle przechowywane, za stare albo wielokrotnie odgrzewane. I takich zatruć nieswoistych jest najwięcej. Pamiętajmy, że na przykład koźlarze na surowo lub niedogotowane są zwyczajnie trujące.

* Ma pani swoje ulubione miejsce na grzybobranie?
- W moim telefonie na Google Maps wszystko dookoła mam zaznaczone pinezkami. Mam tam stanowiska określonych gatunków grzybów oraz miejsca, które dobrze się zapowiadają. Wszystkie nasze okoliczne lasy mają grzybowy potencjał, tylko dotyczy on różnych gatunków. Bardzo podobają mi się grzyboparkingi, które zostały usytuowane nie na chybił trafił, ale w wyraźnie grzybowych miejscach. Doceniam to i często z nich korzystam. 

* A szukała pani grzybów też w innych krajach?
- Tak, oczywiście. Byłam na Węgrzech, we Włoszech i na Słowacji w poszukiwaniu muchomora cesarskiego. Nie udało mi się niestety. Na Węgrzech zbierałam też smardze, a w Irlandii rodzina odpoczywała, a ja biegałam po tych wszystkich starych, zamkowych parkach i rosły tam grzybowe cuda, które nawet ciężko było rozpoznać. Na przykład grzyby na starych rododendronach. Mój kumpel, wspomniany wcześniej Paweł Stasiowski, jeździ na Węgry fotografować spektakularne owocniki smardza stepowego, których u nas nie ma. 

* A jakie miejsca w celu grzybowych poszukiwań chciałaby pani jeszcze odwiedzić?

- Moje marzenie to jest oczywiście Amazonia, prowincja Yunnan w Chinach i Nowa Zelandia. Bardzo chciałabym tam pojechać i zobaczyć co u nich rośnie. Ich grzyby mają dziwaczne owocniki. No i jeszcze Ameryka Północna, bo tam też występują niezwykłe gatunki, zupełnie inne od naszych.

* Czy ma pani jakąś grzybową historię, której nigdy pani nie zapomni?
- Czasem robię tak, że ktoś mnie wyrzuca w lesie i jak skończę za te 5–6 godzin, to po prostu dzwonię i ktoś po mnie przyjeżdża. Idę sobie, gdzie tam mnie nogi poniosą, a potem kombinuję, jak wrócić. No i właśnie tak dotarłam kiedyś do jakiejś drogi. Miałam już pełne kosze i myślę sobie: dobra, no to czas wracać. Próbuję zadzwonić, mój telefon miał 27% baterii, pamiętam to jak dzisiaj, i nagle się rozładował. Nie wiadomo dlaczego, nie chciał się już włączyć. Mogłam iść w prawo albo w lewo, wybrałam jedną stronę. Spotykam pana na skuterze, więc jestem przeszczęśliwa i mówię: „Jak cudownie, że pan jest, bo ja się zgubiłam! Właśnie miałam nadzieję, że pan powie mi,  którą stroną wyjdę z tego lasu”. A on mówi do mnie: „No, ja właśnie też miałem na to nadzieję, bo ja też się zgubiłem!”. No i dobra. Mówię: „To proszę mi podać swój telefon, bo mój się rozładował. Zadzwonię do mojego męża i mój mąż nas uratuje”. Ten pan podał mi telefon, zobaczyłam – ponad 40% baterii. I w tym momencie telefon się wyłączył. Nie udało nam się już nic z tym zrobić. I wtedy widzimy w oddali samochód. Samochód zbliża się dosyć szybko, widzę wewnątrz jakąś podskakującą czuprynę i myślę sobie: Boże, ale ta czupryna jakaś znajoma… Czy to może być Wojtek Leśniczy? Byłoby cudownie! Podjeżdża – to rzeczywiście jest Wojtek Leśniczy. Uratował mnie wtedy. Pan prawie dostał mandat za wjeżdżanie na skuterze do lasu, ale jakoś udało się go wybronić. Zdarzają mi się takie historie, bo mam beznadziejną orientację w terenie i jak nie mam włączonej aplikacji, to mam problem. Wiele z tych opowieści dodałam jako anegdoty do mojej książki. 

* Czy pani książka to pozycja dla osób bardziej rozeznanych w temacie, czy też dla początkujących?
- To jest książka dla amatorów, dla osób, które chciałyby zacząć albo po prostu poczytać sobie coś luźnego na temat grzybów. Ma charakter poradnika o anegdotycznym charakterze. Jest tam dużo informacji na temat samych gatunków: jak wyglądają owocniki, gdzie można je znaleźć, co można z nimi zrobić. Oprócz tego jest też dużo moich osobistych historii związanych z tymi gatunkami – jak je zbierałam, jak znalazłam je po raz pierwszy albo jakieś inne zabawne anegdoty. To jest też poradnik praktyczny: uczy, jak zbierać owocniki, jak przygotować się do grzybobrania, co zrobić, jeśli się zgubimy, a później jak te grzyby przerabiać i jakie są możliwości ich wykorzystania, w zależności od gatunku.

* Jak wyglądało zbieranie materiałów do tej publikacji?
- Samo pisanie nie było dla mnie problemem, bo treści wylewają się ze mnie jedna za drugą. Kłopotem okazało się zebranie odpowiednich fotografii. Kiedy wcześniej robiłam zdjęcia w lesie, nie zakładałam przecież, że kiedyś wykorzystam je w książce. Fotografowałam przede wszystkim dla siebie, bez myślenia o tym, żeby każdy gatunek mieć pokazany w idealny sposób. W przypadku tej publikacji zależało nam jednak na zdjęciach trochę innych niż typowo dokumentacyjne. Chciałam, żeby miały również walor estetyczny, były bardziej artystyczne i dobrze pasowały do charakteru książki. Wiele gatunków trzeba było więc sfotografować ponownie. A z grzybami jest ten problem, że nie można ich po prostu zamówić na konkretny dzień. Jeżeli potrzebny jest określony gatunek, trzeba trafić na odpowiedni moment i miejsce. Dlatego kompletowanie materiału fotograficznego trwało ponad rok i wiązało się z wieloma wyjazdami po Polsce. Bardzo pomógł mi mój mąż, Karol Niziołek, który jeździł ze mną, biegał za mną po lesie z tymi aparatami (przy okazji jeden rozbiliśmy w Bieszczadach) i też robił świetne zdjęcia, więc część jest jego.

* Prowadzi pani Stowarzyszenie Na Pograniczu i Fungarium. Czy mogłaby pani opowiedzieć trochę więcej o jego działalności?
- Stowarzyszenie skupia osoby z Polski i z zagranicy, przede wszystkim mykologów, grzyboznawców oraz innych ekspertów zajmujących się grzybami. Naszym głównym celem jest edukacja i popularyzowanie wiedzy o grzybach. Zależy nam nie tylko na tym, żeby ludzie wiedzieli, które gatunki można bezpiecznie zbierać i jeść, ale również, żeby poznawali grzyby jako fascynujący element przyrody. Chcemy po prostu rozbudzać w ludziach grzybową pasję. Dlatego organizujemy różnego rodzaju wydarzenia – od wystaw i wykładów, przez warsztaty, wspólne grzybobrania z ekspertami, aż po konkursy i spotkania z osobami związanymi z lasem. Już 5 września poprowadzimy II Wielkie Grzybobranie Gminy Porąbka i Fungarium w Beskidzie Małym. Przygotowaliśmy tam między innymi wystawę grzybów, wykłady, grzybobrania z ekspertami, konkursy, wywiady z ludźmi lasu oraz laboratorium polowe, w którym uczestnicy będą mogli pobrać próbki i przyjrzeć się grzybom również od strony naukowej. Jesteśmy bardzo podekscytowani, już nie możemy się doczekać. Myślę też bardzo intensywnie o wystawie grzybowej tu u nas i planuję w przyszłym roku wystąpić z taką inicjatywą do okolicznych nadleśnictw i parków krajobrazowych.

* Na zakończenie, gdyby miała pani przekazać naszym czytelnikom jedną najważniejszą rzecz o grzybach, co by to było?
- Grzyby są najważniejszymi organizmami na świecie. Bez nich wszyscy byśmy umarli. Są grzyby, które żyją w symbiozie z roślinami, czyli tworzą z nimi mykoryzę. Dotyczy to ponad 90% gatunków roślin. Jest to też najważniejsze powiązanie między organizmami na świecie. Bez grzybów rośliny nigdy nie wyszłyby z morza na ląd, bo to grzyby pomagają roślinom zdobywać wodę. Są też saprotrofy – grzyby, które rozkładają martwą materię, czyli po prostu sprzątają świat. Bez nich ten proces nie przebiegałby tak sprawnie. Są również grzyby pasożytnicze, które regulują populacje starych i chorych organizmów, robiąc miejsce dla nowych. Niektóre grzyby nawet polują. Tak działa na przykład boczniak ostrygowaty. Na końcach strzępek ma specjalne pułapki. Kiedy nicień ich dotknie, wystrzeliwuje substancję paraliżującą, a później grzyb wrasta w niego i go zjada. Grzyby po prostu rządzą światem! Pamiętajmy o tym i traktujmy je i ich owocniki z szacunkiem. Nie kopmy, nie niszczmy, one wszystkie są w przyrodzie potrzebne, nawet te, które dla nas są trujące. Zawsze mokrego lasu i do zobaczenia na grzybach!

Komentarze obsługiwane przez CComment