ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Amerykańska gwiazda z płockiego ZOO

Już niedługo wakacje, a w wielu szkołach rozpoczął się sezon wycieczkowy. Różne miasta konkurują o względy naszych pociech. Kraków, Warszawa, Trójmiasto, Wrocław, Olsztyn, Toruń, Malbork, Frombork, Płock… I właśnie w tym ostatnim z wymienionych miast chciałem się dziś na krótko zatrzymać, aby złożyć wizytę szanownej nestorce Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Płocku, aligatorzycy Marcie. Właśnie kończy 96 lat! i uchodzi za najstarsze zwierzę mieszkające w ogrodach zoologicznych w Europie. 

Aligatorzyca Marta z płockiego ZOO

A wszystko zaczęło się od słynnej akcji „Krokodyl”, którą ogłosił na początku lat sześćdziesiątych ówczesny kierownik płockiego ZOO, nieżyjący już, Tadeusz Taworski. Urodzony w Buenos Aires, w rodzinie polskich emigrantów, absolwent Wyższej Szkoły Rolniczej we Wrocławiu, chcąc pozyskać dla swego ZOO jak najwięcej egzotycznych zwierząt – wtedy kosztowało to fortunę – postanowił wykorzystać „dobre serce” argentyńskiej i brazylijskiej Polonii. W zamian za kilka tysięcy książek zebranych przez mieszkańców Płocka, głównie dzieci i młodzież, pozyskiwał zwierzęta dla kierowanej przez niego placówki. Właśnie w odpowiedzi na tę akcję jeden z Polonusów, inż. Tadeusz Wągrowski, postanowił zakupić dla Płocka samicę aligatora missisipijskiego Martę, która wykluła się w 1930 r. w stanie Luizjana w USA, natomiast żona inżyniera, Wanda Wągrowska, w drodze na Florydę, namówiła męża, aby zakupił też dla Marty partnera, żeby im w PRL-u raźniej było. I tak w 1960 r. na pokładzie statku MS Generał Bem dwa aligatory – Marta i Pedro, przybyły do Polski, a potem do Płocka, o czym informowała „Trybuna Mazowiecka”. Wkrótce okazało się jednak, że aligatorzyca Marta jest samotnicą i nie zaakceptowała swego partnera, który na skutek tego trafił do ZOO we Wrocławiu, a także kilku innych samców, również tych „dewizowych”, z którymi starano się ją wyswatać w późniejszych latach. Pozostała sama, ale nie w samotności.

Od chwili przyjazdu do Płocka Marta była jedną z największych atrakcji ogrodu zoologicznego na skarpie, obok słonicy Petry, sprowadzonej z Holandii w 1964 r. Za sprawą dyrektora Taworskiego została nawet gwiazdą filmową, grając rolę krokodyla Hermana w komedii Andrzeja Kondratiuka „Hydrozagadka” z 1970 r. Zdjęcia do filmu kręcono na Zalewie Zegrzyńskim, dokąd przewieziono Martę, drżąc cały czas, aby nie przyszło jej do głowy uciec i na stałe osiedlić się w wodach zalewu. Co prawda wtedy dopiero byłaby atrakcją niejednej sensacyjnej opowieści, ale tak naprawdę jej opiekunowie słusznie zakładali, że nie przeżyłaby „polskiej zimy” w naturalnych warunkach. Po filmowej wędrówce powróciła więc do Płocka. Sławę jednak wtedy zyskała i wyszło na jaw, że Płock ma nie tylko Petrochemię i Politechnikę, ale również swoją aligatorzycę – gwiazdę godną produkcji hollywoodzkich, która jednak Amerykę opuściła i Polskę wybrała. Dziś uchodzi już nie tylko za jedno z najstarszych zwierząt w ogrodach zoologicznych w Europie, ale i za jednego z najstarszych mieszkańców ogrodów zoologicznych na świecie. Rozłożyła na łopatki nawet swego rosyjskiego konkurenta, aligatora o imieniu Saturn, który w 1946 r. trafił on do Moskwy z Berlina, ale przeżył jedynie 84 lata, ustępując miejsca płockiej aligatorzycy. Co ciekawe aligatory amerykańskie zazwyczaj żyją średnio 60-70 lat. Marta już o ponad ćwierćwiecze przekroczyła normę. Jak więc widać słowiańskie klimaty aligatorom amerykańskim służą (oczywiście w warunkach ogrodu zoologicznego). Kiedy ostatnio widziałem Martę w ubiegłym roku, niewiele się zmieniła. Jak zawsze nieruchliwa, z otwartą paszczą, poczciwa płocka stara panna, rodem z Ameryki. Ma więc książęcy Płock czym się pochwalić nie tylko na Wzgórzu Tumskim, ale i na nieco dalej położonej skarpie wiślanej „za mostem”.

Poniżej: słonica Petra przybywa do Płocka (1964)

Komentarze obsługiwane przez CComment