Świat wpadł w sinusoidę, w polityce i w pogodzie. Bo aurę od tygodni mamy zmienną: upały, chłody, ulewy, pożary apokaliptyczne na południu Europy, poza Europą nawet silne trzęsienia ziemi, jak w Wenezueli. To biedny kraj jest (choć bogaty), bo nie dość że mu w styczniu Amerykanie porwali prezydenta (Maduro) i zarobili na wenezuelskiej ropie kilkanaście miliardów dolarów (nikt nie wie, co się z nimi stało), to jeszcze natura uderzyła weń tak mocno, że zginęło kilka tysięcy osób w najbardziej okrutnych okolicznościach. Administracja Trumpa nieszczególnie pomaga, to w końcu tylko amerykańska kolonia. A są tacy w Polsce, którzy chcą, żebyśmy też taką się stali...