We need Greenland, we need Greenland… - powtarzał jak mantrę prezydent USA w wywiadzie dla swojej ulubionej stacji telewizyjnej, czym wprawiał w osłupienie mieszkańców tej wyspy. I nie tylko ich.
Zaprawdę powiadam wam, chociaż mecyi ci wokół tyleż, iże porachować nie sposób i myślom czarnym wszelakim trudno dawać odpór, zawżdy ku krasnej stronie spozierać trzeba, jako trupa Pytona onegdaj śpiewać raczyła.
W przeciwieństwie do gospodarki, która radzi sobie nadspodziewanie dobrze i w tym roku będziemy fetować jej buńczuczny awans do grupy G20, polska polityka nie potrafi wyjść z zaklętego kręgu impasu, oraz wzajemnych drastycznych rekryminacji, opóźniających nasz cywilizacyjny i kulturowy rozwój.
Styczeń to dla wielu czas studniówkowych przeżyć i zarazem wspomnień o balach studniówkowych z dawnych lat. O niektórych z nich można było przeczytać w ostatnim numerze TC.
Dwa tygodnie temu Unia Europejska podpisywała układ handlowy z krajami Mercosuru (Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj) ku wielkiemu niezadowoleniu rolników w Polsce. Sprostujmy – części rolników, bo chodzi przede wszystkim o wielkich producentów rolnych, obawiających się konkurencji z tamtej strony.
Anno domini dwa millenia, dwie dekady i trzy roki, nadeszły w najjaśniejszej Rzeczpospolitej i sławetnym księstwie mazowieckim wiekopomne zmiany. Był to czas, kiedy władza jego królewskiej mości Jarko I Świątobliwego z rodu Gęsickich, z Bożej łaski dziedzica Żoliborza, powoli, acz niechybnie, chyliła się ku upadkowi, a do objęcia tronu sposobił się książę kaszubski Dönek.