I nadszedł czas ogórcowy. A kiedy nadszedł czas ogórcowy, nuda jako flaki z olejem. Cóż tedy czynić, kiedy czynić nie masz cóż? Ileż spoczywać można ku górze nabiałem, ileż spożywać? Ileż rzyć we wodzie moczyć i lico promieniowaniem superfioletowym traktować? Ano zawżdy mózgowie uruchomić możem, coby sobie wyobrazić. Jeno cóż wyobrazić? Ano cóżkolwiek. Na ten przykład wyobrazić sobie możem, cóż by to było, gdybyż.
Zaczął się czas wakacji. Albo jedziemy w plener, albo snujemy plany czy marzenia o wyjeździe na antypody. Jest tyle ciekawych miejsc, a wszystkie wydają się groźne. Upały, chłody, deszcze, urwiska i osuwiska, mętne, głębokie wody i nieświeże lody.
Wśród wielu tegorocznych jubileuszy obchodzonych w naszym regionie media rozpisują się o 50-leciu ciechanowskiej wieży ciśnień, jednym z najbardziej oryginalnych obiektów architektonicznych na Mazowszu Północnym.
Zaprawdę powiadam wam, czort ze podziemia wylazł i smażyć nas począł. Któż to słyszał, coby Celsjusz takiż pokaźny jawić się raczył we najjaśniejszej Rzeczpospolitej, we krainie owej umiarkowanej, gdzie bursztynowy świerzop i gryka jak śnieg biała sarmacką jest palmą, gdzie we bałtyckich odmętach kąpiel hipotermyą grozi, gdzie po błędowskiej saharze błądząc pragnienia uświadczyć nie zdążysz?
Za czasów mojej młodości wraz z nastaniem lata zaczynał się tzw. sezon ogórkowy, szkoły zamykały podwoje i niewiele działo się w okresie jego trwania, zarówno w polityce jak i w kulturze. To był czas na odpoczynek, na wyjazd nad morze, czy na Mazury. Zresztą, nikt nie oczekiwał fajerwerków od polityków, ziało od nich nudą na kolejnym plenum przodującej partii.