Szybko mi, bez fajerwerków i tromtradacji przeleciał lipiec, mamy półmetek wakacji Już felietonisty impuls ku temu mnie skłania żeby opublikować pierwszą część sprawozdania
Mówimy, że świat się zmienia, ale nawet nie wyobrażamy sobie jak szybko. Już tylko 7 procent ludzi żyje w liberalnych demokracjach a 74 procent w autokracjach. Reszta pewnie żyje w krajach o nieokreślonych ustrojach. Na przykład na Wyspach Triobrandzkich położonych na Morzu Salomona, albo, choćby na Tahiti, na dalekim Pacyfiku, gdzie uciekają Francuzi nie lubiący Francji.
W atmosferze rocznicowych obchodów powstania warszawskiego, którymi żyje „nieurlopowa” Polska, a zarazem kontynuując tematykę podjętą w ostatnim felietonie, chciałem dziś wrócić do powstańczych przeżyć wybitnej Płocczanki, Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej.
Szumiały już od wiosny wczesnej lasy, knieje Że trzeszczy w PiS-ie, partia się w posadach chwieje I ja już od pół roku, tak wydaje mi się zewsząd słyszę te głosy - źle się dzieje w PiS - e!
Zaprawdę powiadam wam, na półmetku my. I wakacyj półmetku, i roku pańskiego i żywota naszego doczesnego. Pośrodku. A kto pośrodku, tenże ma guano po kotku, jako stare chińskie przysłowie głosi. A jako guano, to i swąd nadobny, albowiem niuchać musim, com dotąd uczynili i czegóż uczynić nie raczylim.