Koniec czerwca, lato się zaczyna, piękna pogoda, chciałoby się wyjechać na wyspy, a tu wyskoczył temat brzydki jak pęcherz na szyi - nieprawidłowości w publicznym zdrowiu.
W minionym tygodniu Państwowa Akademia Nauk Stosowanych im. Ignacego Mościckiego w Ciechanowie świętowała swoje 25-lecie, połączone z XXI Zgromadzeniem Plenarnym Rektorów Publicznych Uczelni Zawodowych.
Stara lotnicza anegdotka opowiada o tym, jak matki przeżywają decyzje synów, którzy chcą wstąpić na ścieżkę kariery lotniczej. Jedna z nich długo protestowała przeciwko wyborowi syna, w końcu zgodziła się, ale postawiła warunek: "Synku masz na siebie uważać, lataj nisko i powoli!."
I nadejszło wielkie święto gladyatorów. I udali się wojowie zacni ze wszystkich stron świata czterech ku gorącej krainie Azteków, ku jankeskim preryom rozległym i ku północnej krainie we klonowy syrop bogatej, coby bój stoczyć o łupy potężne i chwałę po wsze czasy.
Świat patrzy na Amerykę. Ameryka obserwuje świat. Cała geopolityka błądzi na bezdrożach. Kiedyś profesor Samuel Huntington opisał w słynnym dziele "Zderzenie cywilizacji", ewentualne twarde zderzenie cywilizacji chrześcijanskiej z islamską. Nie przewidział jednak, że bardziej prawdopodobne będzie zderzenie w łonie Zachodu, cywilizacji amerykańskiej z europejską. A to się dzieje, na naszych oczach.