ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Na zdrowie

Zaprawdę powiadam wam, niezbadane są wyroki boskie. Kiedym wszak udał się zachodów słońca temu parę do cyrulika, coby konsultacyi poddać kontuzyję prawicy mej, tedy wieści takowe żem otrzymał, iże ciśnienie me nader pokaźne.

Nic to, żem postury okazałej ze przodu zwłaszcza, albowiem jadła tłustego ci u mnie dostatek, a ruchu wszelakiego posucha. I tak wieści owe wielce niespodziane. Ledwie wszak dwie z trzech części kopy z okładem roków żywota mego, a jam przecie we inszym celu kroki me ku cyrulikowi skierował. Przeto tedy znienacka miast ze żywota korzystać, jako Pan Bóg przykazał, pasa niechybnie zacisnąć muszę. Ode ust odjąć mi trzeba kebsa smakowitego, polewki czarnej czarkę i insze kaloryje. Ruszyć muszę litery cztery me szlachetne i na bicykl rzyć posadzić. Miód pitny i okowita pode kluczem na cztery spusty zamknięte. Spożywać jeno medykamenty mi wolno. Przekonan ci ja byłem, iże obcy mi zazdrości smak, pókim posła owego nie obaczył, co ze machiny latającej wyjść nie mógł. Pytam tedy Panie w niebiesiech, jak żyć?

Zaiste, żywot człeczy jako film się jawi, we którem akcyi zwrotów pełno i raz człek na wozie, a raz pode wozem. Raz nade kozackimi stepami machiny latają, raz nade ruską tundrą. Raz ci darują Bielika Order, coby go inszym razem zabrać chcieć. Raz tako rzecze król jankeski, coby zaraz insze rzec. Raz Jarko, raz Dönek rząd dusz sprawuje. Raz u kresu boju na tarczy powrócić wieszczysz, a tu Przemko Czereśniewski ze połowy placu cios śmiertelny zadaje. Raz Robko litości dla wrogów nie ma, raz miłosierdzia zbytek okazywać raczy. Raz wysoki Celsjusz i słonko promieniowaniem superfioletowym lico grzeje, a raz ziąb i zimna Zośka. Raz nie masz ci człeka, coby pawłowską dla bestyj ostoją zarządzać chciał, aż tu niespodzianie aplikacyja wpływa. Raz Jezus we władanie makowską ziemię obejmuje, a raz Sebko Karaś-Chlebek. Zaprawdę, ode Sasa dode Lasa.

Takaż tedy refleksya człeka nachodzi, iże strach się bać, jakiż akcyi zwrot jutro, li za niedzielę obaczym. Jakiż suspens i jakiż twist, coby nam mózgowie nadążyć nie raczyło, ślepia jako dukatów pięć wybałuszyło i coby nam żuchwy ku podłożu chyżo podążyły. Spodziewać się nam trzeba jeno tyleż, iże kiedy zacnie, niechybnie nadobnie dziać się będzie, a kiedy trwoga, wtem ni stąd ni zowąd radzi być możem. Choć i takowe dictum złudnym być może, albowiem bywa, iże mawiają, iże gorzej być nie może. Ano może.

Ech, kopsnął by na warę kiełbasę tłuściutką, trunkiem złocistym by popił i legł by leniwie na hamaku o zdrowotnych właściwościach chmielu rozważawszy. Zaprawdę, wiary po temu nie daję, iże wczoraj zwykłością to było i pospolitością, a dziś jako sen się jawi i jakoż ze dnia na dzień degradować się raczą potrzeby człecze. Mądrze prawił Janko Chanowski. Zaprawdę tedy powiadam wam, zwieść się nie dajcie, kiedy zacnie się wiedzie, jako i wiary po temu nie dawajcie, iże po wsze czasy żywot marny. Acz to pierwsze pewno prawdopodobne bardziej.

Zaprawdę, przyjdzie kres boju na wschodzie za roków wiele. Lecz we kolejce kolejny bój czeka.

Zaprawdę, abdykuje Dönek i Jarko niechybnie. Lecz tedy swar to i waśni nie kres będzie wcale.

Zaprawdę, obaczym gladyatorów naszych na mundyalu kiedyś. Lecz beze Robko niechybnie i klęsk jeszcze wiele obaczym.

Zaprawdę, doceniać raczcie rozstaje losu swego, albowiem uświadczyć możem losu gorszego.

Komentarze obsługiwane przez CComment