ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Marka Polska, marka pani profesor

Jak cię widzą, tak cię piszą… Wydaje się, że większość z nas zna zasadę i stara się ją przestrzegać w życiu, w działalności zawodowej, społecznej i każdej innej. A już gdy prowadzimy swoją firmę, to działanie wizerunkowe, przemyślane i długofalowe utrwalanie marki jest wręcz konieczne. Inaczej może się to skończyć… bankructwem?

Zasada ta dotyczy zarówno małych przedsiębiorstw, korporacji. A także krajów i narodów. 

Polacy podróżują jak nigdy dotąd po świecie. Jeździmy, czytamy foldery i przewodniki, analizujemy oferty turystyczne i kulinarne. Spotykamy się z "tubylcami", podglądamy ich życie, pracę i sposób zachowania. I na tej podstawie kształtujemy sobie opinię o danym kraju: jak się tam czujemy, jak go postrzegamy. Czyli - "wyrabiamy mu markę". Chwalimy lub ganimy, polecamy lub odradzamy.

Od pewnego czasu również świat częściej zagląda nad Wisłę, ale chcielibyśmy mieć jeszcze więcej turystów, takich którzy zabawią dłużej i wydadzą więcej. Zależy nam też na zagranicznym kapitale, nowych technologiach, wiedzy i pomysłach.

Żeby się tak stało musimy jako kraj, jako mieszkańcy mieć dobry wizerunek, markę, brend.

Od lat kolejne rządy na promocję marki "Polska" wykładają coraz większe środki, powoływane są specjalne fundacje i urzędy, które mają się tym zajmować.

Nie zawsze te działania są skuteczne, a pieniądze dobrze wydawane. Vide - zakup luksusowego jachtu "I love Poland" przez Polską Fundację Narodową" kierowaną (za rządów PiS) przez Macieja Świrskiego. Jacht miał pływać po morzach i oceanach oraz sławić imię Polski. Za sterami miał stanąć mistrz olimpijski Mateusz Kusznierewicz. Współpracę jednak szybko zerwano, scenariusz działalności jachtu się zmienił, a po kilku latach jednostka została sprzedana - transakcja do tej pory owiana jest tajemnicą.

Za tych rządów miało być inaczej. Transparentnie, profesjonalnie. Kilka tygodni temu została mianowana pełnomocniczka rządu ds. marki Polska. Osobiście promował ją sam premier Donald Tusk. Chodzi o prof. Barbarę Mróz-Gorgoń z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, szefową Fundacji Marka Polska Think Tank. Szef rządu określił ją jako "najwybitniejszą w Polsce specjalistkę od kształtowania marki, która współpracuje z nami od dłuższego czasu”.

Pani profesor otrzymała niezwykle odpowiedzialne zadanie - kreowania wizerunku państwa na arenie międzynarodowej. 

Ale… nie wykreowała. Jeszcze nie zdążyła na dobre usadowić się na urzędzie, a już wybuchł skandal medialny. Ktoś wygrzebał pochodzący z 2025 roku dokument, opracowany przez panią profesor pt. „Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska”. Okazało się, że pełno było w nim merytorycznych błędów, nie mówiąc o niechlujstwie gramatyczno-stylistycznym, oraz widoczne posiłkowanie się... sztuczną inteligencją. Po fali krytyki, prof. Mróz-Gorgoń złożyła rezygnację ze stanowiska. Odnosząc się do zarzutów, tłumaczyła, że materiał miał służyć wyłącznie do wewnętrznego użytku w ramach think tanku i pod żadnym pozorem nie powinien był zostać upubliczniony w internecie. Nie mniej przyznała, że dokument "Polaków portret własny" powstał z użyciem AI, ale nie został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. „Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków” - tłumaczyła. 

Pani profesor poskarżyła się też, że spotkała ją falą hejtu w internecie, więc dla dobra sprawy ustępuje z urzędu, ale ma nadzieję, że prace nad marką Polska będą kontynuowane.
Wydaje się, że marka "Polska" póki co nie została przez to osłabiona. Gorzej z wizerunkiem osoby, która miała dbać o tę markę...

Komentarze obsługiwane przez CComment