ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Hasta la vista

Na chwilę jeno żem ze ślepiów spuścił ciechanowską ziemię, ode pańszczyzny odrabiania wolne wziąwszy, coby się porobiło. Wtenczas wiater parszywy mazowieckie ziemie spustoszył, opinogórskich włości nie szczędząc i szkody czyniąc niepomierne. Natenczas bestyje czworonożne z amazońskiej puszczy po mazowieckich borach grasować poczęły, trwogę i zgrozę siejąc ode gołymińskich, przeze regimińskie, gruduskie, aże po pułtuskie i makowskie włości.

Tedy, kiedym ślepia odewrócił, słońce zaćmienia jakowegoś doznało, aże nocną porą gwiazdy ze firmamentu spadać poczęły. Nim żem się obejrzał, proso wszelakie na morgach pode cepy lud wiejski zabrać raczył, ziąb duchotę na wygnanie wysłał, a wakacyj czas niechybnie żegnać się ze nami począł. Na chwilę żem się jeno odwrócił.

Przeze czas ów krótki kiedym nie patrzył, rządca włości wiejskich ciechanowskich milyonów dobycie obwieścić niespodzianie raczył, coby sokołowskim włościom na ratunek ruszyć. We czasie owem kładkę kosztowną wielce nade narwiańską głębią otwarli przeze generacyj wiele wytęsknioną, co kasztelanie dwie połączyć raczy. Przeze zachodów owych słońca parę król we berka bawić się począł, poseł renegat uroki kurortów naddniestrzańskich odkrył, a nade pomorskim niebem machiny latające przymierza znade wód północnych Moskalom środkowy palec pokazywać raczyły. Zaprawdę, nie może człek wzroku przeze chwilę nawet oderwać, coby mu nie umkło.

Żywot znawszy, natenczas kiedym czuwać począł, ciekawego dictum posucha będzie. Bo i cóż natenczas ciekawego być może? Rządcy dożynać raczą, albowiem czas to dziękczynienia. Dziatki tornistry ze szafy dna dobędą, czerwcowe kanapki tamże odkrywszy. Zarymują trubadurzy pode ciechanowskim zamkiem. I tyleż ze lata.

Zleciało, jako ze bicza trzasł. Grill spode rusztu smutno łypie na miesiące chude się sposobiwszy. Basen wodę ostatkiem już sił filtruje. Boćki hasta la vista klekoczą, wiewiórki orzechy kradną, a kartofle zerkają niecierpliwie spode łodygi. Człek melancholiji pełen, refleksyj jakowychś i smuty, iże letniej to już kres pory. Drzewiej czas ów jako wieczność wiekuista się jawił, natenczas jako ślepiamgnienie.

Ze każdem rokiem pańskiem człek bardziej czas ów wakacyj doceniać raczy, albowiem wakacyj owych ze każdem rokiem pańskiem kolejnem mniej już uświadczy. Któż wiedzieć raczy, ile jeszcze bestyj czworonożnych ze amazońskiej puszczy obaczym i ileż razy słońce nam zaćmi. Uczynić przeto raczmy grilla owego ostatniego, a grill ów niechaj bogaty będzie we mięsiwo wszelakie i napitki najprzedniejsze. Niechaj we ostatek hulanek i swawoli będzie dostatek, albowiem lato jakież było, takież było, ale było. Ale to już było i nie wróci więcej.

Jeno ślepia mieć raczmy wokół mózgowia i na oścież beze przerwy otwarte, albowiem na chwilę jeno odewrócić je wystarczy, coby nam umkło. Jako owe bestyje czworonożne. Któż natenczas to co umkło uchwyci?

Hasta la vista, lato rzecze. I’ll be back.

A we międzyczasie postarać się raczcie, coby was przyszłość nie dopadła.

Komentarze obsługiwane przez CComment