Zaprawdę powiadam wam, zapłakały niebiosa nade najjaśniejszą Rzeczpospolitą i ciechanowską ziemią wysuszoną na wiór i zlitowawszy się nade losem okrutnym krainy owej, gdzie bursztynowy świerzop, życiodajnym monotlenkiem diwodoru zrosiły z lekka, jakoby łaską uświęcającą i jakoby zbawieniem ode złego, zmywszy z grubsza z ziemi owej utrapionej wegetacyi i egzystencyi troski, co się suchotą zowie.
Ratunek ów tedy we porę samą przybył, albowiem gdybyż insza cyrkulacya jawić się raczyła i gdybyż front ów mokry objawić się nie zdołał, niechybnie koczowniczy żywot wieść bym my poczęli, żubrami wojaże czyniwszy we szaty biało-czerwone obleczeni i na głowach ze piórkiem chusty, oazy życiodajnej szukawszy pośród mazowieckich żwirowni i pośród ciśnieniowej wieży fatamorgan. Zaprawdę, o włos ode losu takowego bylim.
Modły my wznosilim wespół z Alicyą srogie i wespół z merem i radyjem we torusie, przeto może wymodlilim. Jeno któż tedy we ofierze złożon ostał, coby deszczowe bóstwo zadowolić? Cyrulików dziatkowych izba? Wiary po temu nie daje, ofiara to wszak nie tych, co trzeba. Któż tedy chyżo do wulkanu skoczył, nim dotarło do niego, iże to bez sensu? Komuż dzięki składać nam trzeba, któż wierzycielem naszym i kogóż my dłużnikiem? Prócz europejskiej uniji, rzecz jasna, przeze roków czterdzieści i pięć. Ano teoryja moja takowa, iże Zbyszko Żeberko herosem naszym.
Że co? – zakrzyknie jeden z drugiem. Zaliż waćpan ze własnem kusiem na łby się był pomieniał? Jakimż herosem miękiszon ów, co na jankeskiej ziemi fujarą wymachuje i ze żurku kpi?
Ano po temu, iże skromny ów człek o zasługach swych prawić nie chce, a wolę zacną swą przede gawiedzią ukrywa, na podobieństwo miękiszona obraz swój czyniwszy. A prawda prawa i prawdziwa po prawdzie takowa, iże stopę na jankeskiej ziemi postawiwszy, poświęcił ci on los swój dla naszego zbawienia.
Zaprawdę, prawice opadają, rzecze pewno jeden z drugiem. Całkiem żeś waćpan zdurniał.
Powiadam wam, błogosławieni ci, co nie widzieli, a uwierzyli. Jako i Żeberko uwierzył. Wie ci on wszakże, iże jankeskie asesorów izby, jako i król jankeski, sprawiedliwości ostatecznej ostoją, przeto osądzon ci on ostanie jako i my osądzeni będziem na ostatecznem sądzie. Gejm czendżer. Pozamiatane. Aże król jankeski ku kitajskiej krainie uszedł, a Adam Tomaszek ku monopolowemu.
No dobra, spuścić raczmy milczenia zasłonę na żart ów suchy jako ciechanowska ziemia.
Nie masz ci herosów na owem łez padole, jako i nie masz ofiary żadnej. Suchota kara to boska, jeno we czasie odłożona. Suchota duchoty jest implikacyą, a duchota czynów człeczych. Sami sobie ów los zgotowalim. I jeno sami sobie pomóc możem. Jeno nie pomożem. Czemuż? Albowiem miast we suchocie owej oazy szukać, ku fatamorganie dążym. Po cóż we cyrulików sakwy spozierać raczym, kiedy cyrulików posucha? Po cóż głupcom i oszustom wiarę dajem, miast mędrcom? Po cóż sakwy doczesne nade żywot dziatek naszych przyszły stawiać raczym? Po cóż trwogi nasze nade miłosierdzie? Za to wszystko zapłacić nam przyjdzie.
Po ptokach już. Nie pomoże mera młyna inauguracya, ni Anny herbu Sarna interpelacya. Nie pomoże myto, ni liberum weto. Na nic matury, komunije, juwenalya i muzeów noce. Na nic dukaty, inwestycye, umowy, na nic przymierza, pakty i akty. Na nic Robko Prawego ze katalońskiej krainy łupy. Nie pomoże siwego Dżordża ku Sarmacyi pielgrzymka. Nie pomoże EjAj, EfBiAj, ni EnBiEj. Nie pomoże nic, albowiem niczego nie będzie. Jeno posucha.
Wszyscy na żubry.






Komentarze obsługiwane przez CComment