ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Wieje grozą

Zaczął się czas wakacji. Albo jedziemy w plener, albo snujemy plany czy marzenia o wyjeździe na antypody. Jest tyle ciekawych miejsc, a wszystkie wydają się groźne. Upały, chłody, deszcze, urwiska i osuwiska, mętne, głębokie wody i nieświeże lody.

W Słowenii ksiądz zmarł gdy użądliła go osa i wpadł we wstrząs anafilaktyczny. Osa spowodowała reakcję alergiczną i szybki koniec świata. "Innego końca świata ten ksiądz mieć nie będzie..." - parafrazując Miłosza. 30 czerwca były jego 115-e urodziny. Jego poezja, czasem pełna grozy, bardziej optymistyczna jest niż Ewangelia św. Jana. Rozplątuje zapętlone problematy, z litewskim uporem zgłębia polską waleczną niemożność. 

Nie możemy, nie umiemy żyć w zgodzie. W Polsce busola zawsze wskazuje na prawo. Tak pisał. Ale serca mamy po lewej stronie. Chcemy kochać tych, których nienawidzimy, zgodnie z imperatywem "Kazania na Górze", być przedmurzem chrześcijaństwa, obrońcą cywilizacji opartej na Prawdzie i Dobrej Nowinie. Tak właśnie postąpili Karol Wojtyła i Stefan Wyszyński oraz inni biskupi w 1965 r., gdy wystąpili do biskupów niemieckich ze słynnym apelem "przebaczamy i prosimy o przebaczenie". Napisali do morderców milionów Polaków. Akt odwagi i dobrej woli w 20 lat po Auschwitz. To nie mogło im przejść na sucho. Komuniści nazwali ich "Targowicą" i "dywersją polityczną". Były masowe protesty robotników. Pyskowali na nich Władysław Gomułka i Józef Cyrankiewicz. Prymas Wyszyński określał tę postawę jako "spoganienie".

Dziś mamy ciąg dalszy spoganienia. Prawica macha krzyżem i różańcem. W drugiej ręce chce nieść kosę, jak nawołuje Robert Bąkiewicz. Chciałby potraktować przeciwników napalmem. I przeć dalej, nawet na Malbork (na Krzyżaków?). Zamiast tego poszedł na Berlin i tam starł się z Niemcami. Według Kaczyńskiego to "wybitny działacz niepodległościowy". I obrońca kościoła, dodajmy. Ale jakiego kościoła?

Taki Grzegorz Braun jest obrońcą "kościoła walczącego". Popiera lefebrystów, których właśnie papież ekskomunikował. Popiera mordercę Janusza Walusia, skazanego przez sąd w Afryce Południowej. Popiera wszelkich radykałów, Braci Kamratów, etc. Z Bogiem na ustach chce wysadzić w powietrze rząd oraz Unię Europejską, zainstalować monarchię. Ale kto byłby królem? Brawn? Czarnek? Kaczyński? Kowalski? Nawrocki? Może Bąkiewicz...? Pokazał, że umie się bić w samej paszczy lwa.

Ale teraz akcja przesunęła się na wschód, bijemy się z Ukraińcami. Tu już nie ma przebacz. "Kazanie na Górze" nie przejdzie. Profesor Marcin Matczak zrobił eksperyment. Zwrócił się do czytelników żeby wyrazili opinię: Gdyby dzisiaj ktoś ważny napisał do Ukraińców: "Przebaczamy wam Wołyń. I prosimy o przebaczenie za krzywdy, które my wyrządziliśmy wam: za akcję "Wisła", za spalone cerkwie, za to, czego się sami wobec was dopuściliśmy...". Reakcje nie były życzliwe. Tylko człowiek opętany przez Szatana mógłby powiedzieć "Przebaczamy wam Wołyń" - napisano.. Ktoś, kto wystąpiłby z takim apelem, okrzyczany byłby jako zdrajca narodu i banderowiec. Rozszarpano by nieszczęśnika na strzępy.

Rozpętał się antyukraiński hejt w Polsce. Najpierw prezydent Zełeński nazwał jednostkę bojową imieniem bohaterów UPA. Bezdennie głupio. Prezydent Nawrocki odebrał mu Order Orła Białego. Ale trochę wcześniej, jako prezes IPN twierdził, że nie możemy narzucać Ukraińcom jakich chcą mieć bohaterów, nawet jeśli jest to ktoś taki jak Stepan Bandera. Gdy prezydent Duda wręczał mu ten order było doskonale wiadomo, że w całej Ukrainie są pomniki Bandery, nawet w Truskawcu gdzie przyjeżdżają legiony Polaków leczyć się w sanatoriach. UPA walczyła też z Rosjanami i Niemcami. Bandera był polskim obywatelem, siedział w obozie w Sachsenhausen. Jego dwaj bracia zginęli w Auschwitz. Historia polsko-ukraińskich relacji jest złożona i sięga tysiąca lat. Czy musimy więc patrzeć tylko przez pryzmat Wołynia? Przecież Rosjanie w latach 30. zabili prawie dwieście tysięcy Polaków, i mało kto o tym pamięta a już na pewno nie Grzegorz Braun, który ich tak gromko popiera. Nawet Katyń zszedł na plan dalszy. Apage satanas, chyba nawet Smoleńsk.

Wzmogły się nastroje anty-ukraińskie. Politycy tacy jak Czarnek wrzeszczą w Sejmie że to naziści. Chcą przerwać wszelką pomoc dla walczącej Ukrainy. Wypędzić Ukraińców z Polski. Zamknąć dla nich lotnisko w Rzeszowie. Już nawet pro-ukraiński rząd obcina im świadczenia socjalne, typu 800 plus, czy miejsca w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania, co powoduje że matki z kilkorgiem dzieci, które uciekły przed wojną, mogą się znaleźć na bruku. Najbardziej potrzebujący od 1 lipca pozbawieni są pomocy. Prawica doszukuje się ukraińskich korzeni w CV rządowych polityków. Przybiera to formę nowego polowania na czarownice, jak choćby w przypadku Andrzeja Szeptyckiego, wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego. Dopatrzono się bowiem w jego wypowiedzi symetryzmu moralnego, gdy starał się wyjaśnić w mediach co znaczy tak naprawdę UPA dla Ukraińców. Prześwietlono rodzinę do najdalszych przodków, przez kilkaset lat. Są tam Polacy, często wybitni, zdarzali się Ukraińcy. Wielu ma poplątaną genealogię. Mój dziadek, na przykład, studiował prawo w Petersburgu ( za cara), czy to znaczy że był Rosjaninem? Poznałem jednego z Szeptyckich w Kalifornii. To znakomity architekt Jerzy Szeptycki, twórca wielu wspaniałych budowli sakralnych w Ameryce, włącznie z "polską Częstochową" w Doylestown, w Pensylwanii. Lubiliśmy słuchać muzyki klasycznej w jego domu w Los Angeles, miał tysiące nagrań. I oczywiście czuł się Polakiem, był Polakiem, tak jak ja wtedy na uchodźstwie w Ameryce. 

Szaleństwo polega na tym, że po obu stronach zakleszczyliśmy się w dogmatach polityki historycznej. Ważne decyzje podejmowane są "pod publiczkę", czyli pod elektorat, a nie w interesie narodu. W długofalowym interesie Polaków jest by mieć przyjaznych sąsiadów. I by nie powielać tego, co było złe w przeszłości, tylko budować lepszą przyszłość. Radek Sikorski spotkał się ze swoim odpowiednikiem, ministrem spraw zagranicznych Ukrainy by te sprawy omówić. Żaden nie zdobył się na koncyliacyjny ruch. Wychodząc z ministerstwa w Alei Szucha Andrij Sybiha rzucił wprawdzie dziennikarzom:" jesteśmy skazani na dobre sąsiedztwo". Ale też wyglądał jak skazaniec.

A wojna trwa nadal w najlepsze, to znaczy w najgorsze. Bo Rosja bombarduje Kijów, często cywilne obiekty, giną ludzie. Ukraina też często jest w stanie się odwzajemnić i wiele wskazuje że Rosja także odczuwa skutki tej wyjątkowo niepotrzebnej wojny. Nawet prezydent Trump, tak niby zaprzyjaźniony z Putinem, zaczyna patrzeć na Zełeńskiego z podziwem. Czy Karol Nawrocki też będzie? Tego jeszcze nie wiemy. Na razie polski prezydent, doktor historii, chwali owocną współpracę Polski i USA, trwającą nieprzerwanie od 300 lat. Tylko, że Amerykanie twierdzą, że ich kraj istnieje od 250 lat… i właśnie hucznie świętowali tę rocznicę. Nawrocki pewnie nie studiował historii Ameryki więc nie musi wiedzieć kiedy powstała Deklaracja Niepodległości, kto ją napisał i co tam napisał.

Karol Nawrocki utożsamia się za to ze "wszystkimi Polakami". I w związku z tym deklaruje:" Mam obowiązek narzucać wolę Narodu tym, którzy nie czują się wobec Polek i Polaków szczególnie zobowiązani". Tak napisał na platformie X. W 2015 r. ówczesny marszałek senior Kornel Morawiecki także deklarował, że ponad konstytucją jest "wola narodu", którą później przez osiem lat uosabiał i reprezentował Jarosław Kaczyński. Teraz ten ciężar przyjął na siebie Karol Nawrocki. Ale i Kaczyński nadal daje do zrozumienia, że po wygranych przez prawicę wyborach zmieni konstytucję RP. Tym razem nie poprzestanie na sądach i trybunałach. Obaj są zainteresowani zmianą ustroju z demokratycznego na oligarchiczny. Na razie to tylko deklaracje, pohukiwania, strachy. Ale… powiało grozą. 

Komentarze obsługiwane przez CComment