Wśród wielu tegorocznych jubileuszy obchodzonych w naszym regionie media rozpisują się o 50-leciu ciechanowskiej wieży ciśnień, jednym z najbardziej oryginalnych obiektów architektonicznych na Mazowszu Północnym.
Kiedy w 1972 r. projektował ją warszawski architekt Jerzy Michał Bogusławski, nikt chyba poza nim samym oraz wspierającym go zespołem projektantów, w tym przedstawicieli Politechniki Warszawskiej, nie spodziewał się, jak śmiałym na tamte czasy projektem owa wieża się okaże. Była ta pierwsza tego rodzaju budowla w kraju. Metalowy zbiornik na wodę w kształcie torusa, złożonego z 32 segmentów, osadzony na hiperboloidzie jednopowłokowej, którą tworzą 64 nachylone odpowiednio ażurowe rury. I choć tak naprawdę zbiornik ten – z różnych względów – nie spełnił swojego zadania, to jednak umiejscowiony na jednym z najwyższych punktów ówczesnego Ciechanowa, i to rok po powołaniu nowego województwa ciechanowskiego, szybko stał się symbolem przemysłowej dzielnicy miasta. Przez lata zapomniany, od kilkunastu lat pełni wiele funkcji, zupełnie niezwiązanych z pierwotnym projektem, ale najważniejsze – jak pisano na łamach TC – dziś trudno wyobrazić sobie krajobraz Ciechanowa bez charakterystycznej konstrukcji z torusem na szczycie.
Na czym polega fenomen ciechanowskiej wieży? Wydaje się, że przede wszystkim na jej oryginalności, która w momencie jej projektowania i oddania do użytku wyznaczała nowy trend w długiej już wtedy historii wież ciśnieniowych, które od XIX wieku stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów europejskiej przestrzeni architektonicznej miast, rzadziej wsi, związanej z epoką węgla i stali, ale również epoką kolei. Nieprzypadkowo w wielu miastach, między innymi u naszych dawnych sąsiadów zza pruskiej granicy – proszę pozwiedzać stacje kolejowe na dawnej trasie od Iłowa do Malborka – wieże te stanowiły jeden z nieodłącznych elementów murowanej infrastruktury kolejowej. Jednak ich kształty i rozmiary bywały różne, co zależało od miejscowych uwarunkowań, funkcji wyznaczanych z perspektywą na długie lata, ale również idei poszczególnych architektów. Także po mazowieckiej stronie granicy śmiałych pomysłów architektom nigdy nie brakowało, i to znacznie wcześniej niż powstała ciechanowska jubilatka. Może więc na kilka z nich warto zwrócić uwagę.
Zacznę od niedalekiego od Ciechanowa Krasnego, rodowej posiadłości hrabiów Krasińskich. Zaraz przy wejściu do zabytkowego parku pałacowego stoi piękna, neogotycka wieża, z herbem właścicieli Ślepowron nad wejściem, wzniesiona około 1870/1890 r. z inicjatywy hrabiego Ludwika Krasińskiego, a zaprojekowana przez Wincentego Rakiewicza. Jej oryginalność polegała między innymi na tym, że w przeciwieństwie do wielu innych mazowieckich wież, została ona zaprojektowana na planie prostokąta i od początku miała pełnić inne funkcje niż tylko być jednym z elementów układu naczyń połączonych, odpowiedzialnych za miejscową sieć wodociągową. Budynek został tak zaprojektowany, aby pełnił rolę pawilonu z tarasem widokowym na okolicę. Z czasem został przekształcony na budynek mieszkalny dla służby folwarcznej, ale to już zupełnie inna sprawa.
Inną, dość dobrze zachowaną, tego rodzaju budowlą jest wieża ciśnień w Płocku. Został wybudowana w 1894 r. na końcu ulicy Warszawskiej według projektu Seleroka Chesona, moskiewskiego architekta. Był to wówczas najwyższy budynek w Płocku, pięciokondygnacyjny, wybudowany na planie ośmioboku z czerwonej cegły. Pojemność zbiornika na wodę wynosiła „siedem tysięcy wiader”. Budynek bombardowany w czasie I i II wojny światowej, mocno zniszczony, ocalał, bo na solidnych fundamentach był wzniesiony. Już w okresie międzywojennym został przekształcony na budynek mieszkalny, a po ostatniej wojnie znajdowało się w nim archiwum i warsztat naprawczy. Dzięki społecznej inicjatywie Wodociągi Płockie go odnowiły, a na piętrze umieściły kawiarnię, chętnie przez studentów z pobliskiej Akademii Mazowieckiej uczęszczanej.
Innego rodzaju wieżą ciśnień, która powstała w kompleksie dawnych budynków wojskowych, jest wieża ciśnień w Pułtusku. Ona również została wzniesiona na planie prostokąta, wraz z innymi budynkami carskich koszar, około 1880/1890 r. Przez dziesiątki lat była budynkiem wojskowym. Dziś, niestety, podzieliła los innych budynków koszarowych, ale może doczeka się jeszcze renowacji i nowego wykorzystania. Jeszcze piękniejszą koszarową wieżą ciśnień jest zachowana do dziś wieża na terenie twierdzy Modlin. Jest to budowla ośmiokątna, dwukondygnacyjna, wzniesiona w stylu neogotyckim, z czerwonej cegły, otynkowana. Jej charakterystycznym elementem są sporych rozmiarów filary (w stylu małych baszt), które pełnią role przypór, a ich głównym zadaniem jest utrzymywanie sklepienia nad zbiornikiem z wodą, która ma około 12,5 metra średnicy i około 3 metrów wysokości. Dodam tylko, że na terenie twierdzy znajduje się jeszcze jedna wieża ciśnieniowa z lat dwudziestych, a w pobliskim Nowym Dworze dwie kolejne wieże – kolejowe. Jedna z nich mieści się przy stacji kolejowej, a jedna – w bardzo złym stanie – przy dawnej lokomotywowni. Kolejowe wieże ciśnień posiada też Mława, Płońsk, Sierpc, Ciechanów, Gostynin i wiele innych miasta, przy czym najbardziej oryginalna – przypominająca dawną wieżę gotycką – jest właśnie ta, która znajduje się w Gostyninie.
Zapewne wiele można jeszcze pisać o wieżach ciśnieniowych na Mazowszu, ale tak się składa, że budowle te mają swoich pasjonatów, którzy wiele informacji na ich temat zamieszczają na stronach internetowych. Zachęcam więc do lektury tych, których temat wciągnął. A ciechanowskiej jubilatce życzę długich lat, biorąc pod uwagę jej młodą metrykę w porównaniu z jej szacownymi poprzedniczkami.






Komentarze obsługiwane przez CComment