Wyznaczanie patronów roku 2026 to nie zabawa w kalendarz. Sejm i mazowiecki samorząd rzucają nam wyzwanie. Zamiast pomnikowej nudy, dostaliśmy zestaw, który uwiera i zmusza do myślenia. Czy jesteśmy gotowi na historię bez retuszu?
Patrząc na listę nazwisk przypisanych do roku 2026, widać jedno: państwo skończyło (przynajmniej na chwilę) z malowaniem historii na czarno-biało. Dostajemy Polskę skomplikowaną. Obok wieszczów mamy twardych graczy, politycznych realistów i ludzi z życiorysami tak krętymi, że można by nimi obdzielić trzy filmy sensacyjne.
Oto co nam fundują politycy na ten rok – i dlaczego to dobrze.
Nie tylko "do poduszki"
Na froncie kulturalnym mamy wagi ciężkie. Andrzej Wajda (100. rocznica urodzin) i Mieczysław Fogg. To nie są tylko nazwiska z encyklopedii.
-
Wajda to reżyser, który wkładał kij w mrowisko. Jego filmy były narodową psychoterapią, a nie rozrywką do popcornu. Pytanie, czy dziś potrafimy oglądać "Człowieka z żelaza" ze zrozumieniem, czy tylko przez partyjne okulary?
-
Fogg to z kolei dowód na to, że popkultura potrafi nieść pamięć lepiej niż niejeden podręcznik. Głos, który łączył Warszawę przedwojenną, okupacyjną i tę z PRL-u.
Mózg państwa, a nie tylko szabla
W 2026 roku zaskakująco mocno brzmi głos rozsądku. Mamy Stanisława Staszica i Ignacego Daszyńskiego. Co ich łączy? Obaj widzieli Polskę jako projekt do zbudowania, a nie tylko do wywalczenia na bagnety. Staszic to edukacja i gospodarka. Daszyński to demokracja i prawa socjalne. W czasach, gdy autorytety sypią się jak domki z kart, przypomnienie, że wolna Polska to efekt ciężkiej orki politycznej i społecznej, jest nam potrzebne jak tlen.
Głos z Paryża (aktualny jak nigdy)
To może być najważniejszy punkt tego roku. Jerzy Giedroyć i Józef Czapski. Ludzie paryskiej "Kultury". To oni uczyli nas, że z sąsiadami na Wschodzie trzeba rozmawiać, a nie tylko machać szabelką. W kontekście trwającej wojny za naszą granicą, ich realizm polityczny i moralny kręgosłup Czapskiego (świadka Katynia) wracają ze zdwojoną siłą.
Bohaterowie, którzy uwierają
Tu robi się najciekawiej. Na liście jest Sergiusz Piasecki. Pisarz genialny, ale też szpieg, przemytnik, człowiek pogranicza i bandyta. To test naszej dojrzałości: czy przełkniemy patrona, który nie pasuje do szkolnej akademii? Dla równowagi mamy cichych herosów: Różę Czacką (matkę niewidomych) i Józefa M. Ossolińskiego (ratownika polskich księgozbiorów). To lekcja pokory – historia to nie tylko bitwy, to codzienna harówka.
Mazowsze wchodzi do gry
Nasz Sejmik Wojewódzki dorzucił swoje trzy grosze, i to bardzo celnie:
-
Andrzej Strug i Pola Gojawiczyńska – pisarze, którzy czuli ten region jak nikt inny.
-
500-lecie włączenia Mazowsza do Korony – jubileusz, który przypomina, jak długą drogę przeszedł nasz region do pełnej jedności z resztą kraju.
Papier przyjmie wszystko. A my?
Ogłoszenie roku patronów to dopiero początek. Teraz piłeczka jest po naszej stronie. Czy skończy się na nudnych akademiach i składaniu wieńców przez smutnych panów w garniturach? Czy może wykorzystamy te nazwiska – Wajdę, Piaseckiego, Giedroycia – do ostrej, mądrej debaty o Polsce? Lista na 2026 rok daje szansę. Jest odważna. Nie zmarnujmy tego.
Cały artykuł w "Tygodniku Ciechanowskim"





Komentarze obsługiwane przez CComment