Zarządca pułtuskiego szpitala postawił ultimatum: albo sprzeda mu powiat budynki i udziały, albo przestanie inwestować. A bez inwestycji szpital zgaśnie sam. Mieszkańcy powiatu czekają na decyzję radnych.
Wniosek złożony, temat wystrzelił
W marcu 2026 roku prof. Robert Gajda – zarządca Szpitala Powiatowego Gajda-Med w Pułtusku – złożył formalny wniosek o odkupienie budynków placówki od powiatu. W kwietniu doszło do nieoficjalnego spotkania z władzami powiatu i radnymi. Temat trafił też na sesję rady gminy Świercze i od tej pory żyje własnym życiem w kuluarach i na salkach.
Mieszkańcy poczuli się zaniepokojeni. I słusznie.
Kto jest właścicielem czego
Żeby zrozumieć, co się teraz dzieje, trzeba cofnąć się do 2015 roku. Stary Szpital Powiatowy w Pułtusku stał wówczas na krawędzi bankructwa – i wytworzył 28 mln zł długu, zagrażając finansowo całemu powiatowi. Gajda spłacił 3 mln zł wymagalnych zobowiązań i wszedł do gry.
Powstała spółka Szpital Powiatowy Gajda-Med. Powiat – przez swoją spółkę – objął 60% udziałów. Gajda dostał 40%, ale z tzw. złotym głosem liczonym podwójnie przy każdym głosowaniu właścicielskim. W praktyce: Gajda miał 80% głosów, powiat 60%. Za takim układem zagłosowali wtedy wszyscy radni, ze wszystkich opcji politycznych. Budynki i cała infrastruktura zostały własnością powiatu. Zarządzanie szpitalem i kontrakty NFZ przeszły do Gajdy.
Zainwestował dwa razy więcej, niż musiał
Umowa zobowiązywała Gajdę do 17 mln zł inwestycji do końca 2040 roku. Już w połowie 2023 roku wykazał, że włożył ponad 32 mln zł. Dziś mówi o ponad 40 mln zł. Ponad dwukrotnie więcej, niż wymagał kontrakt.
Teraz chce inwestować kolejne 45 mln zł. Ale nie w cudzy majątek.
Ultimatum
Gajda mówi wprost: jeśli powiat nie sprzeda mu budynków i udziałów spółki powiatowej, wycofuje się z dalszych nakładów. A to oznacza stopniowe wygaszanie oddziałów i zamknięcie szpitala. Nie za dekady – w niedalekiej przyszłości.
Argument jest twardy: umowa z NFZ i kontrakty wygasają razem ze spółką w 2041 roku. Po tej dacie budynki wróciłyby do powiatu – ale już bez żadnych kontraktów. A powołanie nowego podmiotu i uzyskanie od NFZ kontraktu na szpital powiatowy? Dziś niemożliwe. NFZ płaci za zamykanie szpitali i ich fuzje, nie za otwieranie nowych.
Jak wygląda region
Gajda nie epatuje pesymizmem bez powodu. Z ponad 220 szpitali powiatowych w Polsce 90% zadłużyło się średnio na 45 mln zł każdy. Szpital w Makowie zamknął oddział noworodków. Wyszków zadłuża się w szybkim tempie. Przasnysz łączy się z Ciechanowem. Na tym tle pułtuski szpital – bez długów, z ponad 500 porodami rocznie (to bezpieczna granica, poniżej której NFZ zamyka oddział noworodków) – stoi zaskakująco stabilnie. Ale tylko dopóki ktoś w niego wkłada pieniądze.
Co dalej
Starosta pułtuski Robert Czyżewski na razie publicznie się nie wypowiedział. Nie znamy też ceny, którą Gajda proponuje za nieruchomości i udziały. A to pytanie kluczowe – sprzedaż majątku komunalnego wymaga decyzji radnych, poprzedzonej wyceną biegłego i procedurą przetargową.
Mówiąc bez owijania w bawełnę: powiat pułtuski stoi przed wyborem między prywatyzacją szpitala a jego zamknięciem. Pierwsza opcja jest trudna politycznie. Druga – katastrofalna dla dziesiątek tysięcy mieszkańców.
Decyzja należy do radnych. Czas nagli.+





Komentarze obsługiwane przez CComment