ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Krew na Rynku Głównym

Kraków, Rynek Główny… Miasto i miejsce, które Polakom, a także przyjezdnym z całego świata kojarzą się z bezpieczną, miłą i ciekawą przestrzenią, perspektywą przyjemnego spędzenia czasu nagle stał się areną przemocy, śmierci, tragedii. Sprawca otworzył ogień do ludzi. Zginęło 6 osób, przypadkowych przechodniów, kilkanaście jest rannych, w tym dwóch policjantów (jeden z nich walczy o życie). Kraków, cała Polska najpierw zamarła, w szoku oglądała sceny na krakowskich ulicach, jak z jakiegoś filmu-horroru, a teraz zadaje sobie pytanie - dlaczego? 

Dzięki szybkiej i skutecznej akcji policji i innych służb udało się zneutralizować zabójcę. Okazało się, że wcześniej był on również sprawcą zabójstwa swoich rodziców i siostry. Co  nim kierowało, dlaczego po dokonaniu mordu najbliższej rodziny w swoim miejscu zamieszkania pojechał do Krakowa i tam kontynuował swoje śmiercionośne dzieło.

To było, to jest straszne wydarzenie, które sobie trudno wytłumaczyć. Przede wszystkim motywy jakimi się kierował zamachowiec. Michał O., to młody człowiek, 24-letni, z zawodu tokarz. Jak informują media (przytaczając opinie sąsiadów i znajomych) był człowiekiem zamkniętym, wycofanym, mało towarzyskim i przesiąkniętym skrajnie prawicową ideologią. Czym się kierował strzelając do ludzi? Kiedy zaczął planować swoją zbrodnię? Czy w tym celu zgromadził wcześniej broń - kilkanaście egzemplarzy różnego rodzaju, spore ilości amunicji, kamizelkę kuloodporną, bojowe ubrania. 

Nie mogę sobie wyobrazić jak czują się najbliżsi ofiar tej zbrodni, co przeżywają ranni w szpitalach. Wychodzisz w środku dnia, w środku pięknego i bezpiecznego miasta na spacer, na spotkanie z przyjaciółmi, zwiedzać zabytki, na zakupy. I nie wracasz bo ugodziła cię kula...
Jest takie powiedzenie - był w nieodpowiednim czasie, w złym miejscu. Tak staramy się wytłumaczyć sobie wypadki losowe, katastrofę, wybuch, itp. Wszyscy mamy silną potrzebę rozumienia przyczyn i skutków. Wydaje się nam, że jeśli będziemy postępować rozsądnie, przestrzegać zasad i unikać ryzykownych sytuacji ograniczymy prawdopodobieństwo nieszczęścia. Ale w takiej sytuacji jak w Krakowie, na Rynku Głównym, w sobotę 7 listopada o godz. 15, w momencie nagłej i niczym nie sygnalizowanej przemocy wymierzonej w tłum spacerowiczów, ten  mechanizm przestał działać. tego nikt nie był w stanie przewidzieć, wyobrazić sobie. To właśnie wywołuje poczucie bezradności, żalu, smutku. I wściekłości. 

Teraz ważne czy i jaką lekcję wyciągniemy po tragedii w Krakowie. Nie sądzę żeby cała klasa polityczna nagle oprzytomniała i uderzyła się w piersi. Czy skrajne poglądy, gloryfikujące brunatną ideologię, przemoc, słowną agresję i lekceważenie zasad współżycia społecznego zostaną zakazane? W Internecie, na sali sejmowej, w publicznej przestrzeni. Czy osoby, które propagują takie treści, na które są specjalne paragrafy poniosą wreszcie odpowiedzialność?

Albo pomysły z rozszerzeniem dostępu do broni palnej. Niedawno takim poglądem podzielił się z Polakami prezydent Nawrocki. Parę tygodni temu w mazowieckiej wsi Boguty-Pianki na otwarciu strzelnicy Karol Nawrocki zachęcił do rozpoczęcia „odpowiedzialnej i poważnej publicznej dyskusji o dostępie do broni”. Prezydent stwierdził, że nasz kraj jest pod tym względem na końcu Europy (oczywiście za niedościgniony wzór prezydent uważa pewnie Amerykę, 120 sztuk broni na 100 osób). 

Po zamachu w Krakowie rzeczywiście czas na odpowiedzialną dyskusję. Ale chyba nie w kierunku o jakim myśli prezydent Nawrocki. Tak naprawdę nie wiemy, ilu Polaków ma broń i ilu potrafi z niej korzystać. I czy są to akurat ci, na których państwu powinno zależeć najbardziej. Poza tym, zdobycie pozwolenia na broń nie jest w Polsce wcale trudne.

Zamachowiec z Krakowa miał jej na swoim koncie pod dostatkiem...

Komentarze obsługiwane przez CComment