ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

A kuku!

Mawiał onegdaj trubadur sławetny Zbyszko Wódecki, iże jawi się gdzieś, jeno wiedzieć nam nie dano gdzie, padół łez ów, gdzież baśń owa raczy dziać się. Każden myśli, iże o insekcie pieśń owa, jeno zaprawdę powiadam wam, Zbyszko nie Mai, jeno maja piękno opiewał. Kto wiary po temu nie daje, niechaj wspomni, iże u kresu pieśni owej wołanie swe ku miesiącu owemu czyni – maju, maju, cóż obaczym natenczas? Zaiste, pytam i ja – cóż obaczym, maju, roku pańskiego bieżącego?

Kres już niechybnie łżykwiatu, miesiąca owego fałszywego, co tyleż nadobnego losu nie szczędził najjaśniejszej Rzeczypospolitej i ziemi ciechanowskiej. Jakoby mało uczynił, u kresu swego jeszcze człeka zacnego zabrał u progu żywota jego, co jedynym był posłem Sejmu Wielkiego w oczach wszystkich szlachetnym. Zaprawdę, nie masz ci sprawiedliwości.
Kiedy ostatnie kwiecie na mogiłach we ościsłowskim lesie spoczęło, kiedy opuścił już makowską ziemię krajan nasz spode łaguńskich włości marszałek Krzaczasty, a czarne jako smoła flagi nie zdobią już lecznic naszych elewacyj, czas nadszedł, coby grilla odpalić. Zaprawdę powiadam wam, czas grilla wywieść z garażu, domu niewoli i do ziemi obiecanej pośród zieloności poprowadzić, manną ze węgla nakarmić, rusztem przyodziać, a kiedy gotów ci on będzie, coby objawienie przyjąć, łaską spłynąć zacnie doprawioną, co się kiełbasą zowie miodem pitnym okraszoną. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, a wszystko to wyryjcie na kamiennych tablicach ku potomnych pamięci, albowiem dziatki nasze zbawienia potrzebować będą. Oto wielka tajemnica maja. 

Zaprawdę zacny to czas, co się ode Dnia Pańszczyzny Odrabiania poczyna, dniem ode pańszczyzny odrabiania wolnym będąc. Czemuż tedy dzień wtóry dniem ode pańszczyzny odrabiania wolnym nie jest, mimo iże dniem pańszczyzny odrabiania ci on się nie zowie? I czemuż dzień trzeci nie zowie się także, a i takoż dniem ode pańszczyzny odrabiania wolnym się jawi, jakoż dzień pierwszy? Jeszcze majówka nie napoczęta, a już refleksye jakoby miodopitne. Skruchy wam jednakowoż nie trzeba, jakoby marszałkowi za żywot swój sprzede ustrojowej transformacyi, albowiem natenczas takiż nam żywot wieść trzeba. O takie Polskie walczylim wszakże. Cobym przez zachody słońca trzy bezkarnie spożywać mogli. Dlatego rada moja taka – zalej waćpan robaka. Byle nie po zmierzchu, albowiem prohibicya.

Mawiają, iże rybka lubi pływać. Jeśli wiary po temu nie dajecie, udać się raczcie dnia pierwszego miesiąca piątego o świcie na ujazdowskie włości, albowiem tamże, nade bezkresnymi wodami jeziora ujazdowskiego, grube ryby napotkacie. Płocie, karpie, jesiotry, śledzie i łososie, a wszystkiego w bród i czegóż dusza zapragnie. Nikt tamże nie zna słów takowych, iże na bezrybiu i rak ryba, albowiem tamże, w odmętach ujazdowskiej głębi, bogactwo wodnego zwierza nieprzeliczone, a kto wie, może nawet i jaka paskuda się czai. Tako rzecze sołtys Pietrek z Ujazdowa i rządca włości wiejskich Stefko z Pawłowa. 

Witaj tedy majowa jutrzenko i świeć naszej polskiej krainie, gdzie bursztynowy świerzop i gryka jako śnieg biała. Chwalić tedy raczmy łąki umajone, góry, doliny zielone, chwalmy cieniste gaiki, źródła i kręte strumyki, albowiem kiedy kukułka kuka w maju, spodziewać się raczmy urodzaju.

Jeno… coby to jajo kukułcze być nie raczyło. I roku pańskiego zeszłego maja nadejściem radzi my byli. Zaufać my mu raczyli. Tedy dali by my sobie za niego prawicę uciąć. I co? I bym my natenczas, motyla noga, prawicy nie mieli, albowiem Zimna Zośka przybyła i jako przybyła, tako ostała aże do lipca. Jako żywot mi doczesny znany, na powrót jako trubadurka Łyko z trupą Maoam śpiewać będziem.

Dzień za dniem pada deszcz, słońce śpi, nie ma cię, jest mi bardzo, bardzo źle. Zimny kraj, zimny maj...

Komentarze obsługiwane przez CComment