ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Tyranozaur, czyli dzban rządzi w świecie

W związku ze zbliżającym się (w lipcu) wielkim jubileuszem 250-lecia Stanów Zjednoczonych prasa światowa zaczyna coraz bardziej przyglądać się Ameryce. To wciąż przecież najsilniejsze mocarstwo na naszym globie, a swój status osiągnęło stosunkowo niedawno, w dwudziestym wieku. Pisano wtedy wszędzie, że jest to „American century" - amerykański wiek, bo narzucała standardy w nauce, sztuce, polityce, w technologii. Czy nadal tak będzie?

Jeszcze nie tak dawno amerykańscy prezydenci, tacy jak Jimmy Carter, Bill Clinton czy Barack Obama urzekali świat swoją wiedzą i „soft power" oddziaływania w trudnych, konfliktowych sytuacjach. To się zmieniło z chwilą wyboru Donalda Trumpa. "Soft power" zamienił na "hard power", powołując się często na Biblię. Sekretarz wojny Pete Hegseth cytuje Księgę Samuela, gdzie Bóg nakazał królowi Izraela Saulowi, żeby „wytracił wrogowi wszystko, co ma: od męża aż do niewiasty, od małego aż do ssącego". Premier Izraela Benjamin Netanjahu też kieruje się tym pobożnym imperatywem. Donald Trump walczy więc z wrogami, wewnątrz Ameryki i poza nią. Jak gdyby, kierując się Biblią po swojej prawej stronie sytuuje Izrael, żydowskie państwo, jako głównego sprzymierzeńca.

Nic dziwnego, że świat przygląda się Trumpowi. To człowiek oddany religii, ale i zaradny. Szacuje się, że w ciągu jednego tylko roku prezydentury wzbogacił się o cztery miliardy dolarów. Różne podmioty wpłacają na jego konta ogromne sumy, aby pozyskać sobie jego względy. Nie musi obawiać się jakichkolwiek kontroli, bo na stanowiskach kontrolnych obsadził wyłącznie swoich lojalistów. Otoczył się też aureolą Boga, co potwierdzają grafiki.. Niektórzy zaczynają się już do niego modlić. Nawet w Polsce.

Donald Trump jako prezydent jest pod każdym względem inny. Także wiekowo. W Ameryce od dawna panuje kult młodości. Prezydenci tacy jak Kennedy, Carter, Clinton, Obama czy G.W.Bush  byli stosunkowo młodzi, tak jak cała amerykańska republika jest stosunkowo młoda (jako państwo). Donald Trump jest   wyjątkiem. W czerwcu skończy 80 lat, jest najstarszym prezydentem w historii USA. Jak na swój wiek rzadko się potyka na schodach, ale widać wyraźnie jak bardzo uważa przy schodzeniu z samolotu. Tym bardziej że wszystko mu się plącze w głowie, ale to słychać tylko gdy mówi. Ma korzenie szkockie i niemieckie, jednak atakuje przywódców niemieckich i brytyjskich. Bardzo lubił Victora Orbana i jego autokratyczną demokrację na Węgrzech, ale ten przepadł w wyborach, pomimo  wielkiego zaangażowania ze strony Trumpa. Jest tą węgierską porażką rozczarowany, niepocieszony. Wydawałoby się, że teraz Karol Nawrocki będzie jego głównym ulubieńcem w Europie, ale raczej będzie to Putin.  O Putinie nie da nikomu złego słowa powiedzieć. Mają tę samą hierarchię wartości. 

Jednak za oceanem Trump nadal ma przeciwników, nawet w partii republikańskiej, której nominalnie jest przywódcą, nawet w ruchu MAGA, radykalnym jej odłamie, popierającym Trumpa w kampanii. Trump trzykrotnie startował w kampaniach prezydenckich i za każdym razem grzmiał o konieczności izolowania Ameryki od światowych konfliktów, krytykował zaangażowanie poprzedników, w szczególności wypowiadał się przeciw konfrontacji zbrojnej z Iranem. Wiceprezydent J.D. Vance wypowiadał się w tym duchu jeszcze w październiku 2024 r., tuż przed wygranymi przez team Trump-Vance wyborami. Teraz wielu komentatorów, dotychczas największych jego adoratorów, w tym najsłynniejszy prawicowy dziennikarz Tucker Carlson, oraz wielu polityków, w tym niektórzy republikanie czynni w Kongresie, wypowiada się ostro przeciw polityce Trumpa. 

Są i tacy, którzy wywodzą pochodzenie Trumpa od tyranozaura, jednego z najbardziej znanych dinozaurów, żyjących w Ameryce Północnej ponad 60 milionów lat temu. Charakteryzował się małym mózgiem, wielkim cielskiem i długim ogonem. Wypisz, wymaluj... W ubiegłym wieku odnaleziono około 30 okazów, niektóre zachowały kompletne szkielety. Cóż trudnego dla sztucznej inteligencji odwzorować, sklonować takiego dinozaura i przystosować go do współczesnej, postmodernistycznej rzeczywistości. Trump taki jest. Codziennie widzi świat inaczej. Nie zmienia zdania, ogłasza inną rzeczywistość. Gdy mówi, co mu się często zdarza, że nikt nigdy nie zrobił czegoś lepiej niż on, statystyki zaczynają się zastanawiać nad swoim życiem...William Golding, noblista, autor "Władcy much" z pewnością obsadził by Trumpa w głównej roli, może tylko pod zmienionym tytułem "Władca wszechświata", żeby się Donald nie obraził.

Teraz się obraża gdy mówią że nie wygrał wojny z Iranem. On ją wygrywał wiele razy, każdego dnia! Zniszczył wprawdzie nie całą cywilizację jako obiecał, ale lotnictwo irańskie i marynarkę wojenną, wyrzutnie pocisków, przywództwo...wszystko. Ale krytycy wypominają mu, że Iran jest nadal silny i groźny. Bombardowano często atrapy wyrzutni. Iran kontroluje cieśninę Ormuz i region Zatoki Perskiej. Profesor Paul Krugman twierdzi, że  „Iran wyłonił się z boju znacznie silniejszy niż wcześniej i ma zdolność demolowania światowej gospodarki". Inny komentator John Casey postrzega, iż po 40 dniach bombardowania Iranu, grożenia zagładą całej cywilizacji, Trump, uważany za najgorszego światowego tyrana, zyskał miano największego idioty. Czyli, jak by powiedziała nasza młodzież, największego "dzbana". To chyba uprzejmiej.

Faktycznie, dotychczasowa operacja wojskowa kosztowała Stany niebagatelną kwotę ponad 50 miliardów dolarów, nie licząc straconego sprzętu. Amerykanie pozbyli się połowy rakiet typu Patriot czy Thaad, wielu Tomahawk.  Wiele kluczowych instalacji wojskowych USA na Bliskim Wschodzie zostało zniszczonych przez Irańczyków. Gospodarki aż dziesięciu zaprzyjaźnionych krajów bliskowschodnich, dotychczas polegające na "parasolu" amerykańskim są poważnie zdegradowane. Ich przywódcy są wściekli. Rakiety irańskie uderzały swobodnie w ich instalacje naftowe, lotniska , hotele, budynki mieszkalne, infrastrukturę cywilną. Rządy debatują o tym ze "grozą i furią". Nic dziwnego, że Trump stracił jak gdyby entuzjazm do wojowania.

Jego filozofię życiową przedstawił świetnie film Ali Abbasiego pt "Wybraniec". Film pokazał jego młodzieńcze związki z prawnikiem Royem Cohnem. Ten przekazał mu swoją krótką filozofię sprowadzającą się do trzech punktów: po pierwsze zawsze atakować i jeszcze raz atakować; po drugie do niczego się nigdy nie przyznawać, zaprzeczać wszystkiemu;  po trzecie, niezależnie od wszystkiego zawsze ogłaszać zwycięstwo, nigdy nie przyznawać się do klęski. W końcówce filmu, gdy chory Roy Cohn umiera Trump nie przyznaje się do niego, nie pomaga mu. Film jest oparty na faktach. I Trump posługuje się ta filozofią przy każdej okazji. Gdy na konferencjach prasowych dziennikarze zadają niewygodne pytania, Trump im natychmiast odpowiada że pytania są "głupie". Albo atakuje ich osobiście, ewentualnie media, dla których pracują. "Notowania waszej stacji są niskie, nikt nie chce was oglądać, wyglądasz jak świnka (piggy). Często powołuje się na nienazwane autorytety „wszyscy mądrzy eksperci się ze mną zgadzają").

Cóż, jak mówił Konfucjusz, nie poprawi się ten, kto czterdzieści lat osiągnął, a wad się nie wyzbył". Tym bardziej jeśli ma tych lat osiemdziesiąt.Być może ktoś nada mu tytuł „Dzban Ameryki", byłby zadowolony, choć to nie Nobel. Już śpiewają o nim na YouTubie:
„ Jaki jestem genialny, jaki jestem wspaniały, umysł mam jak kosmos a wasz taki mały". Będziemy obserwować Amerykę w gorących lipcowych dniach. Zobaczymy ilu gości ściągnie jubileusz i kto będzie bił pokłony przed Trumpem. Z góry można założyć że pośród nich prym będzie wiódł Karol Nawrocki.

Komentarze obsługiwane przez CComment