Zaprawdę powiadam wam waćpanowie, mości panowie i waszmościowie ziemi ciechanowskiej i najjaśniejszej Rzeczypospolitej, ku Bożej Krówce chyżo bieżyć nam trzeba. Ku Bożej Krówce chyżo bieżyć nam trzeba, albowiem tamże kwiecia rozmaitego i badyla wszelakiego dostatek i kwiecia owego i badyla my niechybnie nabyć musim, coby kwiecie owe i badyl niewiastom naszem we darze złożyć dnia ósmego miesiąca trzeciego roku pańskiego bieżącego.
Li Prince Polo, kiedy niewiasta ze islandzkiej krainy. Zaprawdę, jeśli ducha pokój wam miły i pomyślność we izbie waszej, uczyńcie podług słowa mego, powiadam wam. We razie przeciwnem niechaj zlitować się nad wami raczy Pan nasz we niebiesiech.
Nastał czas pokory mocium panie. Ascezy czas, miarkowania, powściągliwości, uniżenia, umartwiania, skromności i ducha prostoty. Czas, kiedy spozierać nam we lustro trzeba i we ślepia swe, coby sumienia rachunek uczynić i refleksyi zadość, iże maluczcy my i paprochem my jedynie na tem łez padole, co się we paproch obrócić raczy niechybnie. Czas we prawdzie stanąć, iże niewiasty świata owego władcami, a my sługami ichniemi jeno. I cóż, że król na tronie zasiada, kiedy niewiasta za niem stoi? Któren mąż sam dekret uczyni beze niewiasty zapytania? Ni król, ni kanclerz, ni marszałek, ni zwykły chleba zjadacz samowolki takowej nie uczyni, albowiem żywot mu miły. Decyzye we izby zakamarkach zapadają, przy wieczerzy, pode zlewem i we alkowy zaciszu, a ostatnie słowo zawżdy niewiasty. I niechaj ręka boska broni dictum takowemu odpór dawać, albowiem afront ów niechybnie ze pomstą się spotka. A pomsta owa straszliwa będzie.
Nie dziwota tedy, iże przypodobać się pragną niewiastom kasztelani, merowie, rządcy, rajcy i decydenci rozmaici, dzień ów święty święciwszy jako Pan Bóg przykazał. Zapobiegliwi ci oni, roztropni i przezorni z tejże prostej przyczyny, iże każden ze niewiastą do czynienia ma, li miał, przeto wie, z czymże się je.
Zaiste, zacniej nam waszmościowie niewiastom schlebiać i we łaski ichnie włazić, niźli czupurzyć się jako kur. Prosty to rachunek - pantofle czas obuć. Zaprawdę powiadam wam, lepszy niewieści świat będzie. Beze tychże, co im ego we przyrodzenie poszło i tymże przyrodzeniem inszym przede licem machają. Beze wielkościowych urojeń i chorych sentymentów, co słabszym samostanowienia odmawia. Beze swar odwiecznych, waśni i bojów, co na podłożu pychy, arogancyi i hormonu jegomościego zbytku. Beze łbów zakutych i elementów animalnych, beze gaśnicowych perypetyj, internetowych mecyj i dworskiego rynsztoka. Beze Mateusza Czechosłowackiego we mławskim grodzie i beze Przemko Białka we makowskim i pułtuskim. Królowej nam trzeba, nie króla. Księżnej miast księcia. Waćpanny miast waćpana na szlacheckim stolcu. Jedno tedy ze marazmu owego może wyjdziem. A jeśli nie, to chociaż urodziwiej będzie.
Do Bożej Krówki waćpanowie, albowiem ode owego dola nasza zależeć raczy. Nasz los już przesądzon, insygnia tedy lepiej po dobroci oddać, niźli się stawiać. Swój czas już mielim, swoje zrobilim, świat popchnęlim. Niechaj tedy niewiasty naprostują, com popsuli.
Cóż tedy czynić będziem, zapytać raczycie. Ano możem strawę niewiastom przyrządzać, garki zmywać, szaty prać, kurze wytrzeć. Oko możem pomalować, wystroić się, ku paznokciowej manufakturze pobieżyć. O mężów równe uprawnienie bój czynić, feminatywom odpór stawiać… a nie, to i tak robim.
Po cóż zresztą robić? Jak poczęlim robić, to popsulim. Nam do kozy iść trzeba, na oślą ławkę, do kąta i cobym po lekcyach się ostali.
Jeno tedy przemyślim, com popełnili.
Albo i nie.






Komentarze obsługiwane przez CComment