I znowu wszystko kojarzy mi się z jednym… z literaturą. Kto by pomyślał, że źródłem inspiracji może być polityka, zwłaszcza polityka PiS-owska. A jednak. Gdy po expose w sprawach polityki zagranicznej Radosława Sikorskiego rozwinęła się w Sejmie burzliwa debata, moją uwagę przyciągnął profesor Zbigniew Rau, były minister spraw zagranicznych w rządzie PiS, który wypomniał Sikorskiemu, że obiecywał dwa lata temu grę na dwóch fortepianach (unijnym i amerykańskim) a tymczasem nie umie grać nawet na cymbałach.
Profesor Rau głęboko się myli. Sikorski jest muzykalny. Nawiązał relacje zarówno na forum brukselskim (gdzie był eurodeputowanym w poprzedniej kadencji), jak również waszyngtońskim, gdzie pewnie pomaga mu żona Anne Applebaum, nagrodzona Pulitzerem amerykańska dziennikarka. Dowodem na to są między innymi jego spotkania z Marco Rubio, sekretarzem stanu, przyjazne, kończące się komplementami Rubio dla Polski, rządu i Sikorskiego. O tym były pisowski minister milczy, jak cały PiS.
Ale Rau uderzył w poetycką nutę, bo pamiętamy ze szkoły mickiewiczowskie cymbały starego Żyda w „Panu Tadeuszu", mistrza w swojej grze. Cymbały Jankiela. Nikt nie potrafił grać tak jak on. Współcześnie mnie osobiście Mickiewicz kojarzy się nieco z Olgą Tokarczuk i jej dziełem „Gra na wielu bębenkach". To są kunsztowne opowieści z pogranicza realizmu i fantastyki. Czyż nie jest taką opowieścią współczesna polityka? Choć, czasem są to opowieści z mchu i paproci, z palca...
Na przykład, gdy Bogdan Święczkowski, prezes groteskowego Trybunału Konstytucyjnego, odkrył jakiś czas temu rzekomy zamach stanu, napisał obszerny raport, wysłał go nawet do władz USA. I nic, głucha cisza. Nie było dalszego ciągu, dopóki były już marszałek Sejmu Szymon Hołownia nie podniósł tego tematu, w innej konfiguracji i... nabrał wody w usta. Do tego stopnia, że teraz prokuratura próbuje cokolwiek z niego wydusić, pod groźbą odebrania mu immunitetu. Prawica już ogłosiła premiera Tuska głównym zamachowcem. Tymczasem, poseł skłóconej partii Polska 2050, Paweł Śliz ujawnił, że to PiS nieustannie kusił Hołownię i jego hunwejbinów, aby przeszli na ich stronę, oferując pozycję premiera i beneficja. Ofertę odrzucono. Czy to miał być właśnie ten „zamach stanu"? Może się kiedyś dowiemy.
W świecie „opowieści bizarnych" (określenie Olgi Tokarczuk, opisujące "dziwne treści") zmieści się przecież absolutnie wszystko i można grać każdą kartą, czy - jak kto woli, na każdym instrumencie, także na cymbałach. Prezes PiS twierdzi, że Donald Tusk to ukryty Niemiec, tak jak Śląsk to "ukryta opcja niemiecka". Tusk chce oddać Polskę pod "niemiecki but". Poseł Kanthak (PiS) na portalu Fronda głosi, że Tusk działa na zlecenie niemieckie i wypycha USA z Europy. Polska ma być dla Polaków ale Europa winna być amerykańska... Dowodów na tuskową dywersję nie ma i pewnie nie będzie. Bo nie dowody są ważne w grze na cymbałach, tylko emocje. Do tego kult autorytarnej siły, w obłokach mesjanizmu i mesmeryzmu. Czyż wielki poeta nie przestrzegał, że "czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko"? A w grze jest wiara partyjna.
I kalambury polityczne. Lewica przenika prawicę. Leszek Miller w studiu Stanowskiego zarzuca Czarzastemu, że zdradza Polskę z Ukrainą. W Kijowie głosi banderowskie slogany. Paweł Kowal to według Millera także banderowski propagandzista. Prezydent podbił stawkę. Zarzucił marszałkowi kontakty z podejrzaną Rosjanką, marszałek zaś prezydentowi miłość do kiboli, wśród nich do gangsterów. Radek Sikorski lansuje już siebie na prezydenta, pijąc do Nawrockiego: „Potrzebujemy prezydenta, który odróżnia interes partyjny od państwowego, Unię Europejską od Trzeciej Rzeszy, a kawalerię od kawalerki". No to nie ten przypadek. Nawrocki spotyka się z kibicami nawet na Jasnej Górze.
W PiS nadal tłuką się maślarze z harcerzami, choć może mniej otwarcie. Kilkoro "harcerzy" pożarło się z Jakim i Kaczyński chce ich, z Morawieckim, postawić przed komisją etyczną. Partyjną, ma się rozumieć. Przewodzi jej wybitna wyrocznia etyczna Elżbieta Witek. Ona wie jak ferować wyrok, bo zapyta prezesa.
Ludzie pytają czy prezes nadal jest wodzem prawicy. Czy wciąż gra na cymbałach. Wskazał na Nawrockiego na swoje nieszczęście. Prezydent jest młody, wetuje ustawy na lewo i prawo i chce zamykać sędziów. To budzi efekt mrożący i zrozumiały respekt. Sędziowie mają się bać ferować wyroki, które mogą nie zadowolić prezydenta.
Ale ustawa, napisana ponoć przez Ordo Iuris długo nie wejdzie w życie. Być może nigdy, jeśli prawica przegra wybory. Notowania PiS spadły do najniższego poziomu od dwudziestu lat. Za to Konfederacje pną się w górę. Wyborcy Brauna są dozgonnie wdzięczni za numer z gaśnicą w Sejmie. Chcieliby więcej takich happeningów. Braun, kiedyś występując w klubie Ronina chciał nawet powystrzelać redaktorów "Wyborczej". Ale to chyba jego obiecanki.
Rząd wreszcie zabrał się za praworządność. Cóż, gdy ustawę o KRS prezydent zawetował. Jeśli chodzi o weta Karol Nawrocki idzie na rekord. Już pobił wszystkich poprzedników. W tej sytuacji Sejm przyjął uchwałą tryb powołania członków KRS, przewidujący szerokie konsultacje z sędziami w terenie. Krok ten zmiażdżył Zbigniew Bogucki, szef kancelarii prezydenta. Polityka rządu w dziedzinie praworządności to według niego "liche i nędzne rzężenie cymbałków bezprawia, zamiast obiecanego wyborcom koncertu praworządności". Pojawiły się cymbałki. Bogucki nie wspomniał jednak, że najpierw PiS uchwalił niekonstytucyjną ustawę w 2017 r, blokując ten organ dla swoich działaczy. Podobnie jak zabetonowany został Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy. Jeszcze jedna kadencja pisowskiego rządu i weszłaby pewnie w życie ustawa, mocą której premier i ministrowie będą musieli być wyłaniani w tajnej procedurze przez wiodącą, jedynie słuszną partię, podobnie jak odbywały się wybory prezesa Sądu Najwyższego w tych dniach. Tylko i wyłącznie między swoimi. Na stanowisko prezesa SN kandydowało pięć osób, wszyscy neo-sędziowie. Wszyscy od niedawna orzekają w tym sądzie. I tylko jeden mógłby wylegitymować się jakimkolwiek doświadczeniem sędziowskim. To już inna gra. Bo i cymbały są inne!
Będzie ich więcej bo Colegium Humanum (uczelnia zwana powszechnie jako Colegium Tumanum) wypuszcza nowych absolwentów. Ponad 80 z nich otrzymało zarzuty korupcyjne. Jako ludzie zajęci nie mieli czasu na codzienne zajęcia. No to sobie kupili dyplomy.
Wróćmy do poezji, do Mickiewicza. Napisał: „ było cymbalistów wielu, ale żaden z nich nie śmiał zagrać przy Jankielu". Bo mieli swój autorytet, z pokorą do swej gry podchodzili. Dzisiaj też cymbalistów jest wielu, sami są cymbałami i nawet o tym nie wiedzą.






Komentarze obsługiwane przez CComment