ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Dzień kartofla

I nadszedł miesiąc dziesiąty roku pańskiego bieżącego, w niektórych kręgach piździernikiem zwany. Wbrew jednakowoż nazewnictwu owemu, miesiąc ów jako kartofel gorącym się jawi, albowiem kiedy bulwa każda spode ziemi już dobyta, czas coby pyry na gorąco spożywać we postaci różnorakiej.

Nie każden jeno kartoflem posługiwać się potrafi. Zaprawdę, ze kartoflem ostrożnie obchodzić się trzeba, coby go zacnie przyrządzić, albowiem kiedy nadobnie ze kartoflem postępować, niesmak pozostać może. Wiedzieć nam nie dano, cóż kat ów jankeski spożywał, kiedy topora dobył, coby egzekucyi zadość uczynić, jeno pewno nie ziemniaczany to trunek. Jako i woźnica ów drugi machiny latającej, co woźnicę pierwszego kozikiem zdybał, refleksyi zadość uczynić nie raczył, iże podróżnicy wpierw pożywny posiłek ziemniaczany spożyli. 

Nie znają się i Moskale na kartoflanej branży, albowiem kiedy wykopki im chcą uczynić na kaliningradzkiej ziemi, ciż wysadzać chcą całe pole. Ichże jeno zrozumieć nam trzeba, albowiem gleby u nich słabe, tundra tamże i tajga, przeto kartofel tam lichy. Jak jeno sarmatę tedy wytłumaczyć, któren we kartoflanym raju stonkę we własne pole wrzuca? Grzmi wszak Sławko Niemcen, coby pospolite ruszenie na powrót pośród młodzieńców uczynić nie bacząc, iże elektorat swój własny we zbroje i kolczugi ubrać pragnie. A jakoby nie pomny, cóż czyni, ze niewieścich gwardzistek dworuje. Zaprawdę, po cienkim ci on ziemniaku bieży, ze ziemniakiem igra i ziemniaka ze pola wywołuje.

Przykład ci on brać winien ze kanclerza Karola, któren dekret pieczęcią lakową zatwierdził, strawę dla koni tańszą czyniwszy. Natenczas? Zapyta jeden z drugiem. Wszak już po wykopkach. Ano zacniej natenczas, niźli wcale. Kartofli zbytek we rzyci poprzewracać może, a kartofli posucha charakter hartuje. Miast tedy kartoflem gorącym się obrzucać, kartofel połączyć nas winien, albowiem winien jeden jest jeno. Zaprawdę, lepszy kartoflak, niźli frytki.

Każden jeden wie, iże we najjaśniejszej Rzeczypospolitej ziemniaki najzacniejsze. A spośród sarmackich kartofli, na ciechanowskiej ziemi najlepsze. Nie dziwota tedy, iże sam Kmicic kartofla spożyć zechciał we ciechanowskim grodzie. Jedno wszak łączyć raczy Kmicica i wżdych ziemniaczanych amatorów. Rola.

Takoż i nie dziwota tedy, iże gladyatorów naszych pode sochocińskie włości przygnało. Ziemniak ichże skusić raczył. Gladyator jednakowoż ze węglowodanami uważać musi, albowiem rywale nie ogórki, a nasza ziemniaczana strawa jakoby ostatnimi czasy przygniła nieco. Nie bacząc tedy, iże niestrawności trwoga, udać się raczyłem ku stołecznemu grodowi, a tamże ku sarmackiemu collosseum, coby spożyć, cóż gladyatorzy upichcić raczyli na sochocińskim wikcie i czymże lud transylwański uraczyli. I obaczył żem niespodzianie jadło wyśmienite z kartofli pół tuzina, ze których połowę sam Robko usmażyć raczył. Zaprawdę, wyborna strawa i nad wyraz dla podniebienia wdzięczna. Nektar, ambrozja i kartofel.
Powiadam wam, dopóki ziemia kartofle rodzi, dopóty jest nadzieja. 

Komentarze obsługiwane przez CComment