ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Wielka Brytanio, wracaj!

Bywałem w Wielkiej Brytanii w czasach gdy należała do Unii Europejskiej, zdarzyło mi się odwiedzić ją również gdy zamknęła się na Europę. Wizyty w Zjednoczonym Królestwie zawsze były jednak dla mnie ciekawe i inspirujące, za czasów unijnych może bardziej komfortowe. Bo ja po prostu lubię ten kraj.

Jednak 10 lat po brexicie Wielka Brytania przestała być tak atrakcyjnym krajem zarówno dla mieszkających w tym kraju Polaków, jak również dla rodowitych Wyspiarzy. Uświadomiła to sobie już większa część mieszkańców wysp, na czele z obecnym premierem Andy Burnhamem, który w ub. tygodniu na zjeździe swojej labourzystowskiej partii powiedział, że "brexit przyniósł więcej szkody niż pożytku". 

Nie chcę się chwalić, ale przewidziałem to już dekadę temu. W "TC", na tej samej stronie apelowałem: "Wielka Brytanio, zostań...". Nie przeczytała, nie usłuchała.

W 2016 roku Brytyjczycy w referendum (wcale nie przytłaczającą większością) opowiedzieli się za wyjściem z Unii Europejskiej. Faktyczne opuszczenie struktur europejskich, bez unii celnej i dalszego udziału we wspólnym rynku unijnym, odbyło się cztery lata później, po długich sporach i negocjacjach.

I oto po kilku latach pełnego rozwodu 57 proc. Brytyjczyków uważa, że decyzja o opuszczeniu UE była błędem, podczas gdy 30 proc. ocenia ją jako właściwą. Jednocześnie 55 proc. popiera ponowne przystąpienie do UE (sondaż YouGov z czerwca br.). Również w innym pytaniu tego samego sondażu 59 proc. opowiedziało się za zacieśnieniem relacji z Unią.
Co się stało przez czas nieobecności WB w UE?. Popatrzmy na to znad Wisły. Polska systematycznie skraca dystans do gospodarki brytyjskiej. Jesteśmy już szóstą gospodarką w Europie i 21. na świecie (WB - drugą w Europie, szóstą na świecie). Oczywiście, brytyjskie PKB jest około trzy razy większe niż polskie, ale tylko w ub. roku to nasza gospodarka rozwijała się prawie trzykrotnie szybciej (ok 3,6 proc.). I co to oznacza? To, że Wyspy przestały być dla nas ziemią obiecaną, a Polacy coraz częściej wracają z emigracji. Ponad 20 lat temu, po wstąpieniu Polski do UE inżynierowie, hydraulicy, kucharze, kierowcy, hydraulicy i inni specjaliści masowo przybywali do Anglii, Szkocji i Walii, zatrudniali się na lepszych warunkach niż w kraju, za wyższe wynagrodzenie. Gospodarka brytyjska wówczas dynamicznie się rozwijała i Polacy na tym korzystali. Teraz jest odwrotnie. 

Ale mało tego, bo w ślad za powracającymi Polakami podążają Brytyjczycy. Zjawisko to opisał ostatnio „The Times”. Oczywiście, emigracja ta nie jest tak masowa jak tamta polska, i powody decyzji zamieszkania w Polsce są różne, ale w wielu większych miastach coraz częściej można spotkać obywateli WB.

Z rozmów przeprowadzonych przez angielską gazetę wynika, że pod wieloma względami życie w Polsce jest bardziej komfortowe niż w Wielkiej Brytanii. Chwalą oni np. bezpłatny system oświaty, komunikację publiczną, a nawet… polską opiekę medyczną. Nie mówiąc już o takich zaletach jak ceny w sklepach, pubach i restauracjach oraz przybytkach kultury. Brytyjscy przedsiębiorcy wskazują, że w Polsce są lepsze warunki do prowadzenia biznesu.

Z danych ONZ wynika, że w latach 2015-2024 liczba brytyjskich imigrantów w Polsce wzrosła o... 340 proc., z 42 do 185 tys. W liczbie tej zawierają się również dzieci Polek i Polaków, które urodziły się w Wielkiej Brytanii.

Mam w swojej rodzinie, bliższej i dalszej, kilka przypadków powrotów z emigracji brytyjskiej w czasach pobrexitowych. Ale też przykłady udanego osiedlenia się i prowadzenia tam biznesu z sukcesami. I to jest chyba nowe, ale pozytywne zjawisko w stosunkach polsko-brytyjskich.

Nie wiem, czy czas jest już odpowiedni na apel, nie mam też upoważnienia Brukseli, ale zaryzykuję kolejne wezwanie w stronę Londynu: "Wielka Brytanio, wracaj!

Komentarze obsługiwane przez CComment