ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Klimat (nie)umiarkowany zmienny

Zaprawdę powiadam wam, nie masz ci u nas pośród sarmatów miarkowania. Zawżdy ku jednej, li drugiej ścianie nas ciągnie, jakobym po spożyciu byli, miast prosto i pomiędzy bieżyć. Miast powściągliwie, zawżdy tłusto, albo wcale. Miast rozważnie, zawżdy wzlot ci u nas, li upadek. Miast pośrednio, zawżdy ku lewicy, albo ku prawicy.

Kiedyś zwyczajny, tedy rozmytyś, nijakiś, rozwodnion i to symetrycznie. Tudzież wyrazistość jeno cenna, a im wyrazista bardziej, tym zacniejsza. Tudzież człeka obaczywszy zawżdy rzec musisz dictum jakoweś, nie baczywszy jakież, li to „dzień zacny waszmości”, li „we rzyć mnie pocałować racz waćpan”.

Tudzież albo miłujesz, albo nienawidzisz. Kiedy lud twój ci miły, na inszych z góry spozierać musisz, zwłaszcza kiedy Kozacy to, li Germanie. Kiedyś ubogi, bogatymi gardzić ci trzeba, albowiem oni dukaty posiadają, co je byś ty chciał posiąść. Kiedyś orientacyi pospolitej, orientacyi swej pilnować musisz, albowiem niepospolici jako zombie ugryźć cię chcą, cobyś niepospolity się ostał. Jeśliś zmarzł, duchocie globalnej wiary dawać nie winieneś, albowiem tyś oświecon i Onym odpór stawiać ci trzeba.

Jeno w sarmackiej krainie gwardyja królewska mustangi cenne spode sońskich włości na zatracenie wiedzie. Jeno we krainie owej, gdzie bursztynowy świerzop, zapytywać raczą waćpanowie zatroskani o kozackie stosunki. Jeno we najjaśniejszej naszej Rzeczypospolitej europoseł takoż głodówki pragnie, iże siłom i godnościom osobistom powstrzymywać go trzeba. Jeno we nadwiślańskiej krainie licytować się raczą, któż bardziej króla kozackiego decyzyją nadobną oburzon. Jeno w kraju owym, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi, bestyje czworonożne różnorakie na gigancie grasują, li to rogacizna, li z afrykańskiej sawanny drapieżnik, li krubińska paskuda. I zwierz człek, przeto odetchnąć musi, sarmacki świat oglądawszy.

Ciekawym, iże skrajna nasza natura inszym się udziela. Zacnie, iże gladyatorom ze świata całego, mundyal nam czyniwszy potężny, co emocyj nie szczędzi, rekordów wszelakich i ślepia raduje niepomiernie. Nadobnie, iże królowi jankeskiemu, co papirus czerwony obaczywszy, jako buhaj parę z nosa wypuszczać raczy i sprawiedliwości pragnie. Acz po prawdzie u niego nihil novi.

Zaprawdę, na sarmacką modłę i pogoda stosować się raczy. Jakoż bowiem nie buchnie nas duchotą jako we piekle, co rekordy ubija, to znów ziąbem nas nawiedza i wiater ku nam ciska. A nie po trosze, nie miarkuje nam, nie dawkuje, a raptownie, tęgo i srogo nas obija. 

Miarkowania nam trzeba. Wakacyj wszak to czas, przeto spożywać w spokoju potrzebujem. Pamiętać nam trzeba, iże łez ów padół złożonym jest tworem i na zapytania nasze prostej odpowiedzi dawać nie raczy. Tedy jeno, kiedy refleksyi takowej doznać raczym, iże wiedzieć nam dano, iże wiedzieć nam nie dano nic, ku nirwanie podążyć możem i pokojowi ducha. Strzec się tedy raczcie tychże, którzy oświeconymi się zowią, którzy wiedzą nie skalani wiedzę przekazywać raczą, których ego pokaźniejsze, niźli oni sami i tych, którzy na wszystkim się znają, wszędzie trzy grosze dorzucą i na wszystko spode łba łypią. Zawżdy wtóre jest dno takowego dictum.

Zali sarmackim chłopcom luzu brak? Lud sarmacki wszak spięty jako plandeka na chrabąszczu i zewsząd niebezpieczeństwo niucha.

Zaiste, problemy są. Jeno my sami je tworzyć raczymy.

Komentarze obsługiwane przez CComment