Zawsze starałem się trzymać faktów i logiki. Wiedziałem więc, że istnieje logika indukcyjna, dedukcyjna, nawet abdukcyjna. Różnice między nimi mogłyby ubarwić długi i nudny referat. A gdyby jeszcze dodać nowo-odkrytą logikę kurtyzany?. Pewnie nawet najbardziej śpiący studenci otworzyliby uszy.To ciepła bułeczka. Autorem głównym jest były premier Mateusz Morawiecki, ja tylko ją z lekka podretuszowałem.
Morawiecki wdaje się chętnie w polemiki, znany jest z ciętych ripost. Niedawno opuścił PiS, założył nowe ugrupowanie, Rozwój Plus, które balansuje na granicy progu wyborczego. Za rok wybory i przez cały ten czas politolodzy będą mieli okazję zadawać słynne kiedyś pytanie: wejdą czy nie wejdą? (do Sejmu). Od tego może zależeć nie tylko skład parlamentu, ale i ostateczna kompozycja rządu. Rozwój Plus może być języczkiem u wagi. A może też przepaść w nicość.
Sprawy ważą się więc w ogniu pyskówek. Morawiecki obruszył się gdy Sławomir Mentzen, oceniając jego projekty podatkowe, napisał na platformie X: "Człowiek może wyjść z PiS-u, ale PiS z człowieka nie wyjdzie". To dziś slogan, wielokrotnie powtarzany. Morawiecki jednak wypalił: "Odpowiem ci językiem Konfederacji - nie rób kurtyzany z logiki". Nawiązał tym do incydentu, gdy Konrad Berkowicz, także jeden z asów Konfederacji nazwał dziennikarkę TVP Info kurtyzaną. Zajmie się nim Komisja Etyki w Sejmie, i bardzo dobrze. Słowa Berkowicza ( z wykształcenia filozofa), były chamskie, obliczone na szybkie zyski w prostackim elektoracie. To jasne dla każdego kto ma jakiekolwiek pojęcie o kulturze bycia i przyzwoitym języku.
Mnie jednak zwrot, użyty przez Morawieckiego, odwołujący się do najstarszego zawodu świata, przypadł poniekąd do gustu. Bo w oczach wielu profesja polityka niewiele różni się od profesji kurtyzany. Możemy mówić nawet o logice kurtyzany, nie mając najmniejszego zamiaru obrażać cór Koryntu. W szczególności, gdy uwzględnimy jak bardzo politycy mają "wszystko na sprzedaż." W systemie komunistycznym objawiało się to najwyraźniej gdy politycy w wystąpieniach odwoływali się do wodzów proletariatu. Nikogo to nie przekonywało, ale była to wypróbowana strategia przetrwania. Tak formułowali opinie, by maksymalnie zgadzały się z aktualnym wodzem, choćby miał morze krwi na rękach. Na wiecach skandowali hucznie jego imię ("Wiesław, Wiesław"), cytowali jego "mądrości", kłaniali się "dalekowzrocznej polityce partii", uderzali w odgórnie ustalonych wrogów. Tak było we wszystkich demoludach, także w Chinach Mao-Tse-Tunga. Taki był kult jednostki. Wódz potrzebował ciągle hołdów. Na jego cześć pisano piękne hymny i dytyramby. Polityków cechował serwilizm, czyli logika kurtyzany. Byli gotowi sprzedać honor i reputację dla doraźnych korzyści. Czy w demokracji jest inaczej? To temat na esej. Chcieliśmy bardzo żeby było lepiej, żeby nie było kłamstwa, korupcji, oportunizmu, żeby politycy nie przedkładali interesu partyjnego ponad publiczny. Niestety, wiemy że tak nie jest. Nie ma już wprawdzie jaskrawego kultu jednostki jak w ustrojach autorytarnych, ale pochlebstwa wobec przywódcy, często śmiesznie lizusowskie, są w dalszym ciągu na porządku dziennym. Lojalność partyjna nie jest nawet ukrywana. W 2018 r. Krystyna Pawłowicz, będąc posłanką PiS w Sejmie, stwierdziła głośno że projekty PiS odnośnie zmian w Sądzie Najwyższym są niekonstytucyjne, ale ona i tak będzie głosować razem z partią. Podobnie inni sędziowie - politycy, z nadania PiS, włącznie z prezeską TK Julią Przyłębską. Tak samo zachowuje się obecny prezes Trybunału Bogdan Święczkowski. Wiemy, jakim kultem otaczają członkowie PiS swojego prezesa. Uważają go za "genialnego stratega". Do tego stopnia, że jeden z nich, Marek Suski, tłumaczył kiedyś, że prezes Kaczyński poświęcił wszystko ojczyźnie, dla Polski się nie ożenił i zrezygnował z rodziny. Jednocześnie, prezes stał zawsze na gruncie tradycyjnych zasad i oczekiwał od innych żeby mieli rodziny. I to heteronormatywne. Nawet, jeśli -jak w przypadku Jacka Kurskiego, była to już kolejna rodzina, po uzyskaniu kościelnego rozwodu.
Po drugiej stronie barykady, w PO, też były rozliczne pochlebstwa wobec wodza. Dla przykładu, Sławomir Nowak, jeden z bliskich współpracowników premiera Tuska, powiedział o nim: "Donald Tusk jest dotknięty przez Pana Boga geniuszem i nieprawdopodobną intuicją". Patrząc na polską scenę polityczną widzimy jednak wyraźnie, że Pan Bóg nikogo nie uczynił swoim pomazańcem. Nawet obecnego prezydenta, Karola Nawrockiego, jakkolwiek niektórzy na prawicy chcieliby w nim widzieć nowego mesjasza. Nawrocki toczy zażartą wojnę z rządem bynajmniej nie w interesie Polski jako wspólnoty, lecz wyłącznie po to, żeby zwiększyć swój obszar władzy, aby być nowym Piłsudskim. Piłsudski jednak kojarzy się z autokracją, nie demokracją. Miał wielkie zasługi wojenne, był doskonałym wodzem. Nawrocki nie ma żadnych podobnych doświadczeń, poznał za to środowisko gangsterów i bokserów. Wykazał się logiką kurtyzany, gdy jako Nawrocki chwalił w telewizji własną książkę o gangsterze Nikosiu, napisaną pod pseudonimem Tadeusz Batyr, a jednocześnie jako Tadeusz Batyr chwalił Karola Nawrockiego. Już tylko ta sytuacja pokazała go jako manipulanta pierwszej wody. Dziś z wielkim impetem wetuje wszystkie poważne projekty ustaw. Również te, odnoszące się do kontroli internetu, gdy idzie o młodzież. Nie przekonuje go ogólny kryzys zdrowia psychicznego, przestępstwa z udziałem nożowników, niestety także nastoletnich, które zdarzają się kilka razy dziennie. Nie wszystkie są nagłaśniane medialnie. Nawrocki zawsze powołuje się na fałszywą wolność, zarówno wtedy gdy mowa jest o swobodzie wypowiedzi w mediach, jak i o rynku kryptowalut. Proponuje nawet łatwiejszy dostęp do broni. We wszystkim co robi ma zapewne w głowie przykład swojego idola, Donalda Trumpa.
A Trump znowu nie dostał Nobla... Jest wściekły, grzmi jak potępiony i dezawuuje laureatkę pokojowej nagrody, południowoafrykańską prawniczkę Navi Pilley. Wytacza armaty (sankcje) wobec Międzynarodowego Trybunału Karnego, w którym pracowała laureatka, tylko dlatego, że MTK ściga premiera Izraela Beniamina Netanjahu za ludobójstwo w Gazie. a Władimira Putina za ludobójstwo w Ukrainie. Można się spodziewać, że któregoś dnia ogłosi Norwegię kolejnym stanem USA. W ubiegłym roku miał pretensje do premiera tego kraju, że nie załatwił mu Nobla. Trump sam już dawno ogłosił się geniuszem, ostatnio zaś chwali się swoją inteligencją. Uważa że jest najinteligentniejszym ze wszystkich dotychczasowych prezydentów, należą mu się wszystkie nagrody. Niektóre kurtyzany też są ładne i na widok publiczny wystawiają swe wdzięki w Hamburgu czy w Amsterdamie. Amerykanie w swej większości mają jednak krytyczne opinie o Trumpie, zaledwie 30% popiera jego politykę, co jest rekordem niskiego poparcia. A w przyszłym miesiącu odbędą się wybory.
Administracja Trumpa wszelkimi środkami próbuje wpłynąć na politykę wewnętrzną państw europejskich, także Polski. W Niemczech popiera AfD, partię neonazistowską, w Polsce PiS i Nawrockiego. Doszło do tego, że w marcu tego roku prezydent Trump spotkał się z polskim ministrem obrony Kosiniakiem-Kamyszem (spotkanie organizował Adam Bielan z PiS). Próba przekabacenia PSL na współpracę z PiS jednak się nie powiodła. Teraz Ameryka żyje publiczną egzekucją (przez rozstrzelanie) Nidala Malika Hassana, która ma się odbyć 3 grudnia w bazie wojskowej Fort Hood w Teksasie i ma być transmitowana. Hasan w 2009 roku otworzył tam ogień do żołnierzy i zabił 13 osób, ranił 32. Nawet jak na warunki amerykańskie, gdzie zbrodnie z użyciem broni zdarzają się każdego dnia, ta była wyjątkowa, tym bardziej że popełniona na żołnierzach. Niemniej, restytucja publicznych egzekucji, jak w państwach islamskich, budzi powszechny sprzeciw. Tak samo jak łatwy dostęp do broni, chroniony przez NRA (National Rifle Association, organizację reprezentującą producentów broni). Logika kurtyzany jak na dłoni.Czy nasz patriotyczny prezydent zdoła wyciągnąć z tego jakieś konstruktywne wnioski? Wątpię.
Oczywiście, nie ma osobnej logiki kurtyzany, nauka w akademiach tego nie przewiduje. Ale jest logika, twarda logika indukcyjna czy dedukcyjna, w zależności od sytuacji, przydatna w życiu społecznym. Jak mawiał Józef Maria Bocheński, dominikanin, były rektor uniwersytetu we Fryburgu - poza logiką jest tylko nonsens. A poza mądrością – głupota.






Komentarze obsługiwane przez CComment