Mignęła kolejna okrągła rocznica… 60 lat temu, 9 maja 1966 roku (ówczesny Dzień Zwycięstwa) Telewizja Polska wyemitowała pierwszy odcinek serialu „Czterej pancerni i pies” w reżyserii Konrada Nałęckiego, na podstawie książki płk. Janusza Przymanowskiego, weterana Pierwszej Armii Wojska Polskiego.
Podobno w zamierzeniu (w zleceniu ówczesnych władz?) miała to być produkcja propagandowa na chwałę polskiego oręża, ukazująca bohaterstwo żołnierzy LWP oraz przyjaźń i braterstwo broni z Armią Radziecką… Szybko serial stał się jedną z najsławniejszych produkcji polskiej telewizji wszech czasów i zaczął funkcjonować niezależnie od pierwotnych intencji władz PRL. Potem stał się filmem… kultowym. Oprócz serialu telewizyjnego zrealizowano również wersję kinową.
Przypomnijmy: Jest to opowieść o przygodach załogi czołgu T-34 o numerze 102, nazwanego „Rudy”, której członkiem był również pies Szarik. Załoga walczyła w składzie 1. Warszawskiej Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. Opowieść zaczyna się w 1943 r. na Syberii, gdzie na zesłaniu przebywa młody Janek Kos (Janusz Gajos), pracując ciężko przy wyrębie tajgi. Kolejne odcinki pokazują obóz żołnierski w Sielcach nad Oką, do którego ciągnęli z całego ZSRR ochotnicy do tworzonego Ludowego Wojska Polskiego. Stamtąd nasi bohaterowie ruszają na szlak bojowy zaczynający się pod Lenino, a historia kończy się w maju 1945 r. zawieszeniem polskiej flagi w Berlinie.
Serial składa się z 21 odcinków po ok. 60 minut każdy. Kręcono go w kilkudziesięciu miejscach w Polsce, m.in. na poligonie w Żaganiu (sceny jazdy czołgiem i walk w terenie), w Kotlinie Kłodzkiej (filmowa Syberia), Toruniu (filmowy warszawski most Kierbedzia), Sztutowie (most zwodzony i wyzwolony obóz koncentracyjny), Piaskach (desant "Hermenegilda"), Bydgoszczy (kanał z odcinka 14, "Czerwona seria"), oraz w Brzegu na Śląsku, który udawał Berlin.
60 lat temu… Telewizja w Polsce stanowi jeszcze nowość, na wsiach odbiorniki posiadają tylko świetlice i szkoły, zawartość uboga, a produkcje serialowe nieliczne. Ale kilkoma z nich (należała do nich również „Stawka większa niż życie”) żyła cała Polska. W czasie emisji „Czterech pancernych” ulice się wyludniają, odkłada się inne zajęcia, umawia na wspólne oglądanie. Żeby zająć dobre miejsce w świetlicy, trzeba się zjawić odpowiednio wcześniej.
Serial dawał widzom dokładnie to, czego oczekiwano, co zawsze przynosi sukces: wyrazistych bohaterów, z którymi można się utożsamić, przygodę, wartką akcję. Na ekranie bywało groźnie, niebezpiecznie, ale także romantycznie (piękne żołnierki Marusia i Lidka - Pola Raksa i Małgorzata Niemirska) oraz śmiesznie i dowcipnie (Franciszek Pieczka). Niektóre powiedzonka bohaterów urosły do rangi przysłów, poszły w lud i stały się częścią ówczesnej popkultury.
Kraj ogarnęło pancerne szaleństwo. Aktorzy i twórcy filmu objeżdżają całą Polskę, spotkania z fanami odbywają się w halach i na stadionach, dzieciaki przesyłają do prasy i telewizji opisy, relacje i zdjęcia z działalności swoich „klubów pancernych”. Na fali popularności realizowane są kolejne odcinki, autor dopisuje kolejne dwa tomy książki, w których przedstawia dalsze losy dzielnych pancerniaków....
Dla naszego pokolenia zabawy na podwórku nabrały nowego kolorytu. Byli „nasi” i „Niemcy”, pilotki na głowach zastępowały prawdziwe hełmochłony, czołgiem mógł być jakiś wóz gospodarski (tak, tak to była epoka woza i konia), Szarika udawał stary poczciwy Reks… A wszystko to dopełniały „deszcze niespokojne, które potargały sad”. Klimatyczna „Ballada o pancernych” śpiewana przez Edmunda Fettinga, a napisana (oczywiście!) przez Agnieszkę Osiecką.
Powrócimy wierni do tych wspomnień…






Komentarze obsługiwane przez CComment