Zaprawdę powiadam wam, lud ziemi ciechanowskiej modły natenczas wznosić będzie przede pudłem ze obrazem ruchomym, co się telewizyją zowie. Tamże wszak, we krainie owej, gdzie Amadeusz Mocarz, Ludwik Betonmen, li Janko Struś symfonije swe onegdaj brzdąkać raczyli, natenczas we krainie owej czarów lud Alicyę obaczy.
Niewieści ów trubadur krainę ową, gdzie bursztynowy świerzop, reprezentować raczy pośród inszych dalekich krain, coby świat cały o wieżach owych ciśnieniowych, paskudach i miodzie pitnym usłyszał. Zali Alicya Edźką Dolniak się ostanie, co nie była Ewą, choć ode roków tysięcy na owym łez padole żywot wiedzie, li choćby Michałem Krasnowłosym, co żon swych porachować nie może? A może Juśką z Teczkowska, Rafałem Wierzbowskim, li inszym Jędrkiem Żwirowym? Zdawać się raczy, iże czas to chwały dla ciechanowskiej ziemi i czas to sławy i rozgłosu. Nasze to pół niespełna tuzina minut.
Zali jeno gotowi my, coby sławetną ziemią się ostać? Wiedzieć nam trzeba, iże tedy lud nieprzeliczony ku bramom owym dobijać się będzie, coby zamkowy krużganek oświaty obaczyć, na farską górę w trudzie i znoju się wspiąć, li po Heńkowych kocich łbach chyżo bieżyć. Zali dopilnuje Pietrek święty, coby nam traktu warszawskiego nie zadeptali, ratusza nie pobrudzili, paskudy nie znaleźli, a we wieży ciśnienia nie zbrakło? A może ubogacenie takowe łaską jest dla ciechanowskiego grodu, wszak demografya jakowa jest, każden widzi. Każden jeden człek się przyda i każda jedna prawica do pańszczyzny odrabiania, we razie przeciwnem człeczego pogłowia rachunek mniejszy być raczy, niźli dwie z trzech części kopy tysięcy.
Zaprawdę, przede Europą wstydu czuć nie musim. Mer ci u nas wyjściowy, co na salonach wielu bywał i pewno na audiencyi u Leona nie gorzej by się sprawił, niźli Dönek. Rajcy ci u nas zgodni, przeto swar i waśni we ratuszu posucha i referendów nie trzeba. Dukatów we skarbcu zbytek, coby inwestycyj tyleż czynić, iże porachować nie sposób i tamże, gdzie nie stąpa żodyn człek. Gród coraz to bardziej oczom naszym miły i coraz to bardziej zielony jego ład.
Zaiste, gród ciechanowski przede europejskim dictum bojaźni czuć nie winien. Kiedy lud europejski dukaty tu swe ostawi, coby ujazdowski drób nasz nabyć, papirus ze mleczarskiego traktu, li ze niechodzkiego traktu metalowe wihajstry, tedy sakwy nasze zasobniejsze będą. Strefy czystych dorożek bać się nam nie trzeba, albowiem pode ratuszem zieloności nam trzeba. Mercosur nam niestraszny, albowiem we Bożej Krówce taniej będzie. Kopalni nam nie zamkną, albowiem nie ma. Paneli i wiatraków nam nie wcisną, albowiem są. Dukaty to sarmackie, li euro, beze różnicy, albowiem Adam z Truzik i tak rozdawać będzie. Ze pawłowskich włości bestyje czworonożne rządcę wreszcie z dalekiej prowincyi znajdą. Na Grodowych Dniach, wespół z Quovadisjaide, Rudy Edek pieśni śpiewać będzie, li insza Dua Topola. Na trawie pode trzeciomajowym traktem Krystian Rolando chyżo biegać pocznie. Blokady żadnej nie uświadczym, albowiem ciśnień wieża nie cieśnina, a Torus nie Ormuz. Ni ze wschodu operacyi specyalney, albowiem Macovia nie Moscovia, a mer nie car. Zaprawdę, same plusy takowej euro wizyi, i to dodatnie.
U progu chwały my. Obaczy Europa cała gród ciechanowski i miłosierdziem ku nam zapała i ostaniem się wzorem i inspiracyą dla grodów inszych. Alicyo, los grodu naszego w prawicach twych i we strunach. Wznieś na piedestał gród ciechanowski i postaw mu pomnik trwalszy, niźli ze spiżu i niechaj pamięta gród wiedeński dictum owo bardziej, niźli husaryi odsiecz.
A za rok pański niechaj Europa pieśni śpiewa we ciechanowskiem grodzie. Chyżo zamek zadaszym, li filharmoniję pobudujem, coby akustyka była.






Komentarze obsługiwane przez CComment