ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Krawat prezydenta

Na temat prezydentów pisano wiele, dobrze i źle. W Polsce jednakże rzadko o którym pisano dobrze, w Ameryce rzadko o którym pisano źle (najgorzej o obecnym).

Prezydent Komorowski dorobił się ksywy "strażnik żyrandola", bo był pasywny. Po nieudanej kampanii wyborczej w 2015 r., zastąpił go Andrzej Duda, wylansowany przez prezesa PiS. Dla opozycji  była to „marionetka", bo podpisywał wszystko co mu partia położyła na biurku, łamiąc konstytucję wiele razy. Jak trzeba to i w nocy zaprzysięgał tzw. dublerów do TK. Następca, Karol Nawrocki,  produkt z tej samej politycznej „stajni" wetuje wszelkie akty rządowe i legislacyjne. Tym zyskał sobie przydomek "wetomana". Prezydent niechętnie nominuje sędziów czy generałów. Profesor Matczak uznał, że Nawrocki to może sobie krawat wybrać, w jakim chce wystąpić, ale nie sędziego Trybunału Konstytucyjnego. A jak wiadomo, Sejm wybrał sześcioro sędziów, prezydent odebrał ślubowanie tylko od dwojga. Czworo pozostałych złożyło już ślubowanie w Sejmie, czego Nawrocki nie uznał. I nie zostali dopuszczeni do orzekania przez prezesa TK.

Karol Nawrocki marzy o nowej konstytucji, szerokich prerogatywach i zmianach ustrojowych, wyrażających się w tym, że chciałby mieć całą władzę w rękach. W tym duchu wypowiadał się na Kanale Zero, ale już w oficjalnym przemówieniu 3 Maja przekonywał naród do zmiany konstytucji, bez wskazywania modelu. W Stanach jest model prezydencki, nie ma premiera i tam Donald Trump domaga się pomników, sali balowej za miliard dolarów oraz swej podobizny na banknotach. Pochlebcy przyrównują go do Neron, choć jeszcze stolicy nie spalił. Zaś Wojciech Cejrowski, znany konserwatysta, przeprasza za Trumpa, którego przedtem bronił jak ojczyzny. Czy w Polsce może być podobnie jak w Ameryce? Bo cała prawica zapatruje się głównie na USA. Pytanie brzmi: czy my potrzebujemy prezydenta? I jeśli tak, to czy chcemy takiego co tylko krawat wybrać może, czy też takiego co będzie nowym królem? Bo w Ameryce prezydent chce być nawet Jezusem. Krzyczą, że błazen, że głupiec. Ja już sam nie wiem. Bo jest różnica między błaznem a głupcem. Błazen wie że jest błaznem, a głupiec?

Oceńmy Nawrockiego. Jest wiele spraw, w które jest nominalnie zamieszany, ale bez mocy sprawczej. Albo jego „moc" jest tylko negatywna, gdy tupnie nogą i powie „nie bo nie". Tak było właśnie z sędziami. Konstytucja RP z 1997 r. wyraźnie stanowi że to Sejm wybiera sędziów do Trybunału Konstytucyjnego. Gdy ich wybierze już są sędziami. O prezydencie tam nie ma nawet pół słowa. Dopiero ustawa, akt prawny niższego rzędu określa, że aby objąć urzędowanie winni złożyć przysięgę wobec prezydenta. Mają dopełnić ceremoniału. Karol Nawrocki odebrał to ślubowanie od dwojga sędziów, zamiast od wszystkich sześciu, prawidłowo wybranych. Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCZ) orzekł, że wszyscy mają być dopuszczeni do orzekania. TK się temu sprzeciwia (tzn. prezes Bogdan Święczkowski), podnosząc argument suwerenności i nadrzędności polskiego prawa. Nie w tym wypadku. ETPCZ działa na podstawie konwencji ratyfikowanej przez polski parlament w 2003 r., a polska konstytucja stanowi, iż takie konwencje i traktaty międzynarodowe, w przypadku kolizji, mają pierwszeństwo przed polskimi ustawami. Karol Nawrocki stoi na przegranej pozycji. A nie dopuszczając sędziów do orzekania, zarówno on jak i prezes TK popełniają delikt i uniemożliwiają działalność Temidzie (wymiarowi sprawiedliwości).

Nawrocki chciałby uniemożliwić działalność całemu rządowi. Gdzie tylko może podstawia nogę. Polskie państwo może dobrze funkcjonować, jeżeli organa władzy wykonawczej (rząd i prezydent) współpracują  harmonijnie. To nie jest możliwe z prezydentem, który walkę z polskim, demokratycznie wybranym rządem uważa za swój patriotyczny obowiązek. Tak kiedyś uważali Targowiczanie (do których dołączył niewątpliwie bardzo polski król) i dobrze wiemy jak to się tragicznie skończyło. Polska zniknęła z mapy na półtora wieku. Prezydent, tradycyjnie mający być „strażnikiem konstytucji", nie tylko ją łamie, choć przysięgał na nią, ale publicznie wzywa do jej porzucenia i zastąpienia inną. Powołał nawet Radę do Spraw Zmiany Konstytucji, w jej składzie znaleźli się ludzie „spolegliwi", mający podobne poglądy, tacy jak Julia Przyłębska, była prezes TK, skompromitowana wiernopoddańczym orzekaniem. Dlatego z miłym zdziwieniem odebrałem wypowiedź jednego z jej członków, profesora prawa i konstytucjonalisty, Ryszarda Piotrowskiego, że nie jest nam potrzebny reset konstytucyjny, tylko reset polityków. Wbrew temu, co twierdzi Karol Nawrocki, że mamy rzekomo "moment konstytucyjny", czyli dobry czas do zmiany ustawy zasadniczej, konsensus  prawników jest taki, że konstytucja nie wymaga wymiany, co najwyżej drobnych zmian kosmetycznych. Na przykład, na Węgrzech prezydent nie ma prawa weta legislacji (nie może sabotować rządu), a w Niemczech prezydent jest wybierany przez Zgromadzenie Narodowe i jego wybór nie generuje ogólnonarodowego wzmożenia, jak w Polsce. W tzw. systemie kanclerskim nie ma konfliktów na linii rząd-prezydent.

Tymczasem w Polsce konflikty są na porządku dziennym. Ostatnio wybuchł wielki spór o SAFE. Prezydent Nawrocki przeciwny jest rządowej koncepcji wzmocnienia polskiej armii przy wykorzystaniu pieniędzy unijnych (ok.185 miliardów złotych, w trybie nisko oprocentowanej pożyczki, spłacanej do 2070 r.). Umowa została uroczyście podpisana. Prawica głosi, że ta pożyczka jest niezgodna z konstytucją, bo prezydent Nawrocki nie wyraził zgody. Ale nie musiał. Prezydent Duda w 2022 r. (gdy rządził PiS), podpisał ustawę o utworzeniu Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, tam w art. 45 jest wyrażona zgoda rządu i prezydenta, aby Fundusz mógł zaciągać kredyty i pożyczki w celu modernizacji polskiego wojska. Ten sam Fundusz wykorzystał minister Mariusz Błaszczak, gdy zaciągał kredyty w Korei Płd.na zakup sprzętu wojskowego, na znacznie gorszych niż SAFE warunkach. Ustawa jest nadal ważna. Karol Nawrocki musi o tym wiedzieć, lecz nadal forsuje koncepcję SAFE ZERO PROCENT, czyli pieniędzy z NBP, jakkolwiek tam ich nie ma, jest za to duża strata.

Takie pomysły kompromitują prezydenta, podobnie jak  liczne weta, nawet w tak ważnych sprawach jak regulacja rynku kryptowalut, kontrola mediów społecznościowych, reformy KRS, a nawet ograniczenia czasu dopuszczalnego aresztu tymczasowego, czy ulżenia psom trzymanym na łańcuchach.

Zabawna wprost jest jego propozycja referendum na temat europejskiej polityki klimatycznej. Pytanie tyczy się tego czy jesteśmy za "realizacją unijnej polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej". Pytanie podwójnie zmanipulowane, bo z wyraźną tezą (leading question), co jest niedozwolone w demokratycznym świecie, w dodatku sugerujące rzekomą przyczynowość, co dla każdego ekonomisty jest zakłamane. Znana aktorka i felietonistka Joanna Szczepkowska zaproponowała w tej poetyce troszkę inne referendum: „Czy jesteś za utrzymaniem urzędu prezydenta Karola Nawrockiego, który niszczy państwo, wetuje ustawy zapewniające obronność i bezpieczeństwo finansowe obywateli, nie wypełnia swych obowiązków, uchylając się od zaprzysiężenia legalnie wybranych sędziów i prowadzi do wyjścia Polski z UE?"

Niedawny sondaż SW Research dla tygodnika "Wprost" pokazuje, że największa grupa Polaków (30,7%) winą za obecny konflikt obarcza Karola Nawrockiego, kolejna (22,9%) wskazuje na Donalda Tuska. Inne sondaże wskazują, że większość Polaków nie życzy sobie zmiany konstytucji, w szczególności nie pragnie modelu prezydenckiego, bliskiego autorytaryzmowi.

Stanisław Brejdygant, aktor i pisarz jednocześnie, zwracając się do prezydenta jego ulubionym knajackim językiem, woła: „Niechże się Pan wreszcie ogarnie!”.

Bo jeśli nie, dodam tu od siebie, Nawrockiemu pozostanie tylko codzienny dobór krawatów, które szybko wychodzą z mody. W lepszym towarzystwie w ogóle ich się nie nosi. Prezydent, sypiący piasek w tryby, także może się zużyć…

Komentarze obsługiwane przez CComment