ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

O „Pancernych” i „Storczyku”

W ubiegłym tygodniu w polskich mediach znowu zagościli „Pancerni”. A wszystko to za sprawą 60. rocznicy wyemitowania przez telewizję pierwszego odcinku serialu „Czterej pancerni i pies”, który stał się filmowym hitem PRL-u, a jego bohaterowie „herosami zbiorowej wyobraźni Polaków”.

Mimo różnych ideologicznych zawirowań wokół tego serialu oraz jego kontekstów historycznych, wydaje się, że pancerni, którzy brawurowo wkroczyli do kultury popularnej, mimo upływających lat, całkiem nieźle się w niej mają. O samym serialu i jego bohaterach, a także o „pancernym szaleństwie”, które ogarnęło Polskę, pisał w ostatnim felietonie redaktor Ryszard Marut. Wspomniał też o fanach tego serialu, o „klubach pancernych”, a także o spotkaniach z aktorami i twórcami serialu odbywających się wtedy w różnych częściach Polski. Idąc tym śladem chciałem dziś przypomnieć o wizycie pancernych w Ciechanowie i Przasnyszu, która miała miejsce w sierpniu 1967 r., a odbyła się za sprawą – aż trudno uwierzyć – prymasa Stefana Wyszyńskiego oraz świętego Stanisława Kostki, tytułowego „storczyka”, który „pancernych” do swoich ziomków sprowadził. A było to tak…

W związku z jubileuszem 400-lecia śmierci św. Stanisława Kostki władze kościelne zaplanowały ogólnopolskie uroczystości w Przasnyszu i Rostkowie w dniach 19-20 sierpnia 1967 r. Miały być one kontynuacją odbytych rok wcześniej uroczystości milenijnych, które w samym tylko Płocku zgromadziły kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Uroczystościom stanisławowskim, z udziałem całego episkopatu, miał przewodniczyć prymasa Stefan Wyszyński, który w drodze do Przasnysza postanowił zatrzymać się w Ciechanowie i spotkać się z mieszkańcami miasta oraz okolicznych miejscowości. Sprawa wydawała się więc prestiżowa i od razu wywołała reakcję władz partyjnych i Służby Bezpieczeństwa, które postanowiły przeprowadzić w tym czasie działania mające na celu osłabienie frekwencji wiernych, a szczególnie dzieci i młodzieży, które właśnie wtedy kończyły wakacje. Dlatego, mając już spore doświadczenie w organizowaniu różnych kontrakcji w okresie obchodów milenijnych, władze podjęły decyzję o zorganizowaniu w Ciechanowie, w sobotę 19 sierpnia 1967 r., „Wielkiego festynu młodzieżowego”, natomiast w Przasnyszu, w niedzielę 20 sierpnia, dożynek powiatowych z udziałem wiceprzewodniczącego Prezydium WRN w Warszawie, tow. Adama Stolarzewicza. Z kolei Służba Bezpieczeństwa, a konkretnie Wydział IV KWMO w Warszawie, wszczął sprawę o kryptonimie „Storczyk”, której zadaniem było przeciwdziałanie władzom kościelnym i operacyjne zabezpieczenie uroczystości w Ciechanowie, Przasnyszu i Rostkowie. 

Jednym z najważniejszych punktów, który miał wpłynąć na osłabienie frekwencji podczas uroczystości ku czci św. Stanisława Kostki, było zaproszenie do Ciechanowa i do Przasnysza aktorów serialu „Czterej pancerni i pies”, wraz z „Rudym”, czyli czołgiem o numerze 102, i psem Szarikiem. Kiedy pod koniec lipca 1967 r. był już znany oficjalny plan wizyty kardynała Wyszyńskiego w Ciechanowie i Przasnyszu, natychmiast przystąpiono do kontrakcji. Ponieważ przyjazd prymasa do Ciechanowie planowano na sobotę około godz. 16.20, więc władze ogłosiły, że o godz. 16.00 na stadionie KS „Jurand” odbędzie się powitanie czterech pancernych i psa, którzy na półtorej godziny spotkają się z mieszkańcami Ciechanowa. Natomiast następnego dnia, kiedy w Rostkowie o godz. 11.00 miało rozpocząć się uroczyste nabożeństwo, na targowisko miejskie w Przasnyszu miał zajechać o godz. 10.30 „Rudy” wraz z pancernymi i Szarikiem, po czym do 12.00 miało trwać spotkanie aktorów z mieszkańcami. Jasne, że sława „pancernych” była już wtedy tak duża, że wśród wielu młodych, i to nawet blisko związanych z Kościołem, szansa na spotkanie z nimi była czymś wymarzonym i niemniej, a może nawet bardziej, ważnym niż spotkanie z prymasem. Dobrze wyczuwali to również młodsi księża, na co dzień spotykający się młodzieżą, którzy radzili, aby najpierw wziąć udział w uroczystościach kościelnych, a potem w imprezach planowanych przez miejscowe władze. Tak zrobił się między innymi ciechanowski wikariusz, ks. Zenobiusz Mossakowski, który po odczytaniu listu biskupa Bogdana Sikorskiego w sprawie uroczystości stanisławowskich, miał – według doniesień SB – dodać, „aby wierni oddali co boskie Bogu, a co ludzkie ludziom, i najpierw wzięli udział w uroczystościach kościelnych, a potem w imprezach organizowanych przez miejscowe władze”. O ile jednak było to w jakimś sensie wykonalne w Ciechanowie, ze względu na bliskie sąsiedztwo Farskiej Góry i stadionu KS „Jurand”, o tyle uczestnicy uroczystości kościelnych w Rostkowie i uroczystości dożynkowych w Przasnyszu musieli świadomie wybrać, czy tego dnia spotkają się z bohaterami serialu „Czterej pancerni i pies”, czy będą w Rostkowie. Jak wynika z doniesień SB, ale również z oficjalnych informacji, większość wybrała Rostkowo. 

Natomiast bardzo ciekawa sytuacja miała miejsce w Ciechanowie, gdzie zaraz po wyjeździe prymasa (około 17.20) tłumy ruszyły spod fary na pobliski stadion, aby zobaczyć pancernych. Kiedy zestawi się meldunki sytuacyjne SB, to okazuje się, że mogło to być nawet półtora tysiąca osób, które odnotowano zarówno jako uczestników uroczystości w farze, jak i spotkania na stadionie KS „Jurand”. Natomiast w poniedziałkowym wydaniu „Trybuny Mazowieckiej” z 21 sierpnia 1967 r., na pierwszej stronie, ukazał się artykuł „Spotkania z Pancernymi. Na festynie w Ciechanowie i na dożynkach w Przasnyszu”. Pisano w nim między innymi: „Około godz. 16 wielkie tłumy ciechanowskiej młodzieży powitały niezwykłych gości: czterech pancernych i psa – bohaterów popularnego widowiska telewizyjnego. Był również czołg „Rudy” i oczywiście pies „Szarik”. Ulubieńcy młodzieży otrzymali mnóstwo kwiatów i kolorowych baloników. […] Z czterema pancernymi mieli również okazję spotkać się w niedzielę mieszkańcy Przasnysza, którzy zjechali z okazji powiatowych dożynek”. I choć o obchodach kościelnych nie było ani słowa, to jednak dla większości młodych uczestników tamtych wydarzeń do dziś pozostało niezatarte wspomnienie – znam je od jednego z członków Towarzystwa Miłośników Ziemi Ciechanowskiej – spotkania z Prymasem, który wjeżdżał na Farską Górę poprzedzany kawalkadą motocykli (wtedy to też był show), i pancernymi z Rudym i Szarikiem na stadionie Juranda. Taki, niecodzienny, ale godny pamięci obrazek z historii miasta sprzed ponad pół wieku.

Komentarze obsługiwane przez CComment