ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 44 96 sekretariat@tygodnikciechanowski.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 15.00

Ogarnąć wielkanocny koszyk

Czym wypełnić wielkanocny koszyczek, by potem bez wstydu poświęcić go w kościele w Wielką Sobotę? Wiadomo: chlebem, jajkami, wędliną (nie dotyczy wegetarian), jakąś babką... Do tego sól, która symbolizuje prawdę i chroni przed diabłem oraz chrzan, który podobno oznacza siłę fizyczną. A z rzeczy niekonsumpcyjnych? Oczywiście baranka, jako symbol zmartwychwstania. Jeszcze coś więcej?

„- Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski…”

Gdyby od takich słów, wypowiedzianych w kontekście świąt i wielkanocnych symboli zaczął wypowiedź prezydent Polski, mógłbym uznać, że Karol Nawrocki próbuje być prezydentem wszystkich Polaków i przekazuje słowa, które będą łączyć, a nie dzielić. Spróbowalibyśmy się ogarnąć i z okazji nadchodzących świąt wrzucić do koszyka: czas poświęcony rodzinie, szacunek, zrozumienie, tolerancję. I prawdę.

Ale tę radę – groźbę, wzmocnioną palcem wskazującym, skierował do dziennikarza w pracy, który odważył się zapytać o powód spotkania w Budapeszcie z premierem Węgier. Czas i miejsce takiego akurat pytania były sensowne – zadane na konferencji prasowej, a prezydent wybierał się do Budapesztu, żeby poprzeć proputinowskiego Viktora Orbána w zbliżających się wyborach. A nie było to ani w interesie Polski, ani w interesie Europy, nie mówiąc już o walczącej z Rosją Ukrainie. 

Powiedzieć, że prezydent w publicznym wystąpieniu był niegrzeczny, to nic nie powiedzieć. To był moment, kiedy opadła maska i zobaczyliśmy wybrańca połowy narodu takim, jakim naprawdę jest. Nabuzowany, arogancki z postawą niczym kibol na ustawce w lesie…

- Pan prezydent się ogarnie i nie słucha swoich doradców - chciałoby się powiedzieć. Ludzie z kancelarii prezydenta, najbliżsi współpracownicy: panowie Bogucki, Przydacz, Leśkiewicz nie budują pozytywnego wizerunku swojego szefa w społeczeństwie. Atakują przy każdej okazji rząd i parlament, krytykują każdą ich decyzję, prowokują opozycję i marszałka sejmu, obrażają kolejne grupy zawodowe (żołnierzy, sędziów). Epilogiem każdej takiej awantury inspirowanej z pałacu jest kolejne weto prezydenta.

W tej sytuacji nie jest zaskoczeniem spadek dobrych opinii o prezydenturze Karola Nawrockiego. W marcu pozytywny stosunek do prezydenta zadeklarowało 47,4 proc. ankietowanych, co oznacza spadek rzędu 1,4 punktu proc. Równocześnie grono osób negatywnie oceniających głowę państwa powiększyło się o 2,5 proc., osiągając poziom 38,9 proc., co dobitnie obrazuje rosnącą frustrację wśród obywateli. I to niekoniecznie z tej połowy, która nie głosowała na Nawrockiego w wyborach.

Ale, ale… Przed świętami prezydent Nawrocki wybrał się do USA, aby wziąć udział w konferencji CPAC (Konferencja Konserwatywnej Akcji Politycznej). Liczył zapewne na udział w konferencji prezydenta Trumpa, którego jest wiernym, bezkrytycznym wyznawcą, ale tu się zawiódł – prezydent USA wolał ten czas spędzić na polu golfowym. Zabrakło zresztą wielu innych znaczących amerykańskich polityków, a sala obrad nie była nadmiernie wypełniona. 

Nie mniej Karol Nawrocki miał okazję wygłosić przemówienie, w którym podkreślił szczególny charakter relacji polsko-amerykańskich, przypomniał rolę Tadeusza Kościuszki i Kazimierza Pułaskiego w walce o wolność Stanów Zjednoczonych. Podkreślił także udział i ofiarę polskich żołnierzy w wojnie (amerykańskiej!) w Iraku i Afganistanie, co zupełnie ignoruje Donald Trump. 

Nawrocki przypomniał też o zagrożeniu ze strony Rosji oraz ocenił, że Europa i Unia Europejska potrzebują zmian, by skuteczniej bronić wartości Zachodu. Słuchając takich przemówień, tym razem przemyślanych i oddających prawdziwy stan rzeczy, trudno się oprzeć świątecznej refleksji: 

Panie prezydencie, pan się ogarnął...! Alleluja!

Komentarze obsługiwane przez CComment