Rok poświęcony Mazowszu z okazji 500-lecia jego włączenia do Królestwa Polskiego to świetna okazja, aby przypomnieć o kilku ważnych i wyjątkowych zabytkach, których historia jest nierozerwalnie z Mazowszem związana. Zacznę od kielicha i pateny Konrada, jednych z najcenniejszych zabytków ze skarbca płockiej katedry, dziś przechowywanych w Muzeum Diecezjalnym w Płocku.
Mają już blisko osiemset lat, choć był taki moment w historii, że zostały z Płocka zabrane do Niemiec i mimo że po wojnie wróciły do Polski, to jednak przez blisko ćwierć wieku były przechowywane w Muzeum Narodowym w Warszawie, nim trafiły z powrotem do rąk prawowitych właścicieli.
Ale zanim napiszę o ich wojennej i powojennej odysei, chciałbym najpierw przypomnieć kilka najważniejszych informacji o ich powstaniu oraz treściach ideowych, które – zgodnie z wolą fundatora (fundatorów) – zostały na nich utrwalone. Historycy powszechnie przyjmują, że kielich i patena księcia Konrada Mazowieckiego były darem dla katedry płockiej jako wotum ekspiacyjne za stracenie z rozkazu księcia w 1239 r. scholastyka płockiego Jana Czapli. Co prawda książę Konrad Mazowiecki, jak pisał profesor Henryk Samsonowicz, wielkim władcą był, ale miał różne ludzkie słabości i popełniał błędy w swojej polityce zarówno w wymiarze lokalnym, jak i międzynarodowym. Co go skłoniło do zabicia Jana Czapli, wychowawcy synów książęcych, do końca nie wiadomo. Jednak przyczyny nie mogły być błahe, a czyn władcy przez współczesnych został uznany za „okrutny”, co wiązało się również z karami kościelnymi, które spadły na władcę i jego rodzinę. Stąd wyobrażenia księcia i jego żony na patenie, jako osób klęczących w geście pokutnym z darami w ręku, a także klęczących ich dwóch synów, nie mogły być przypadkowe. Natomiast imiona członków rodziny książęcej wygrawerowane na czaszy kielicha oraz na patenie (książę Konrad, księżna Agafia oraz ich dzieci) dowodzą – zdaniem profesora Kazimierza Jasińskiego – że powstały po 1248 r., a więc już po śmierci władcy-fundatora. Wykonał je w srebrze, z elementami złocenia, nieznany z imienia złotnik, który wykorzystał typowe formy ornamentyki romańskiej, ale z małymi nawiązaniami do sztuki gotyckiej (m. in. spłycona i spłaszczona czara kielicha). Obecnie uważa się jego dzieło za jedno z najwybitniejszych osiągnięć złotnictwa artystycznego epoki średniowiecza w zbiorach polskich.
W czasie wojny kielich wraz z pateną, a także herma św. Zygmunta, były przechowywane w skarbcu Kasy Miejskiej w Płocku. Nim jednak tam trafiły, około 1940 r. pęknięcie na Konradowej patenie zostało zreperowane za pomocą przylutowanej blaszki, przez berlińskiego złotnika Berharda Reimanna. Krótko przez ofensywą Armii Czerwonej w 1945 r. zabytki te zostały wywiezione do Niemiec przez pracującą od 1943 r. w Płocku urzędniczkę Bertę Thiergarten z Bad Salzuflen w Westfalii, do której udało się po latach dotrzeć, pochodzącemu z diecezji płockiej, ks. Ryszardowi Knapińskiemu. Ona to opowiedziała, jaką drogą płockie precjoza trafiły do Niemiec. Według jej relacji, z polecenia niemieckiego burmistrza Płocka, w nocy 18 stycznia 1945 r. zostały one wywiezione samochodem, pod eskortą dwóch uzbrojonych żołnierzy, razem z pieniędzmi z kasy miejskiej, do Lipna. Ponieważ nie było benzyny na dalszą podróż do Torunia, pani Thiergarten zawinęła zabytki w koc i zapakowała je do kosza, z którym – już bez eskorty żołnierzy – dojechała autobusem do Bydgoszczy. Stamtąd po kilku dniach dotarła pociągiem do Berlina. Z pomocą policji, ze względu na pieniądze, które miał ze sobą (45 tysięcy marek w gotówce oraz książeczki czekowe), dostała ochronę i dotarła na dworzec kolejowy, skąd pojechała do swojej siostry, która mieszkała w Bielefeld. Po różnych perypetiach płockie zabytki zostały w 1949 r. przekazane dowództwu wojsk brytyjskich (Bielefeld leżało w brytyjskiej strefie okupacyjnej), a następnie trafiły do Polskiej Misji Rewindykacyjnej. Jako depozyt przekazano je do Muzeum Narodowego w Warszawie. Natomiast do płockiej katedry, po wielu latach starań władz diecezji, wróciły dopiero w 1980 r., wiezione ze stolicy pod eskortą milicji. Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat, zostały one użyte w czasie mszy odprawianej przez biskupa Bogdana Sikorskiego w płockiej katedrze 24 grudnia 1980 r. Kielich i patena księcia Konrada pojawiły się również w czasie mszy, którą odprawiał w Płocku papież Jan Paweł II 7 czerwca 1991 r. Dziś używana jest w czasie ważniejszych uroczystości ich kopia wykonana z brązu, na zewnątrz srebrzona, a w środku kielicha pozłacana. Natomiast oryginał Konradowych wotów stanowi jeden z najcenniejszych zabytków przechowywanych w skarbcu Muzeum Diecezjalnego w Płocku, na tym samym Wzgórzu Tumskim, na którym w 1239 r. zawisł na szubienicy płocki prałat Jan Czapla, i na którym spoczywa w krypcie katedralnej książę Konrad Mazowiecki, zmarły 31 sierpnia 1247 r.






Komentarze obsługiwane przez CComment